
Wysoka jakość usług, stała lokalizacja od 34 lat, tylko opony. Trzy najważniejsze cechy Serwisu Opon Ciapciak w Kielcach przy ul. Pakosz 22 prowadzonego przez Grzegorza Ciapciaka. Pakosz to nazwa dzielnicy, słynnej niegdyś z kamieniołomów, jak i samej ulicy, dlatego można często spotkać adres tego serwisu Pakosz 22.
Zaczynał Józef Ciapciak, tata Grzegorza, w roku 1992, w tym samym miejscu. Po ośmiu latach działalność przejęła Wiesława, jego żona, mama Grzegorza. Pani Wiesława pomaga do dziś, przede wszystkim w sezonach zajmuje się odbieraniem telefonów, umawianiem, fakturami, bo pan Grzegorz pracuje przy oponach. Od 2010 r., czyli od 16 lat interes prowadzi G. Ciapciak. Z wykształcenia inżynier informatyk, ale w serwisie od początku, od 1992. Pamięta, zawsze się tu kręcił, pomagał tacie i w ten sposób zarabiał pierwsze pieniądze.
- Kiedyś na tej ulicy można było w piłkę grać - żartuje G. Ciapciak. - A teraz sam pan widzi, czasem samochód za samochodem bez przerwy. Dlatego każdemu pomagamy przejechać przez chodnik i wycofać na ulicę. To trudniejszy manewr niż wyjeżdżanie z parkingu pod marketem.
System mieszany
Stanowiska są trzy, na zewnątrz budynku, dwa pod wiatą z przezroczystym dachem (latem bywa tam naprawdę ciepło) i trzecie obok, np. dla wysokich busów. G. Ciapciak jedno, zadaszone stanowisko przeznacza dla umówionych klientów, przede wszystkim telefonicznie, co pół godziny, stąd napis „Rezerwacja”. Drugie jest dla kierowców chcących poczekać w kolejce. Godziny pracy 8-18, w soboty 8-15 nie są przedłużane w sezonach. Ba, na początku J. Ciapciak miał otwarte przez 24 godziny.
- W soboty warto mieć otwarte - ocenia G. Ciapciak. - Wiele zakładów w Kielcach w soboty jest zamkniętych, kierowcy przyjeżdżają do nas. Trzeba też spojrzeć od strony klientów. Część z nich po pracy w powszedni dzień nie ma już czasu na serwis ogumienia. Tak więc w niektóre soboty można całkiem dobrze zarobić.
Trzech plus trzech
Stałych pracowników ma dwóch, G. Ciapciak uśmiecha się, że on jest belką, oni jego podporami. W sezonach trzyosobowy skład to stanowczo za mało, dlatego dochodzi trzech sezonowych. W sześciu (plus pani Wiesława) można już coś zrobić. Ale na szerszy zakres działalności, nawet takiej jak prostowanie felg, po prostu brakuje miejsca. G. Ciapciak skupia się więc na ogumieniu osobowym i dostawczym. Można z tego wyżyć. Owszem, są i słabsze miesiące, jak luty. Odwiedziłem Kielce pod koniec lipca, „plaży” nie było, ludzie przyjeżdżali na… wymianę opon.
Przy stanowisku najbliższym drzwi znajduje się myjka. Każde koło zostaje obmyte, zanim trafi do środka, gdzie stoją maszyny. Dzięki temu w środku można dłużej utrzymać czystość, choć rzecz jasna regularnego sprzątania nic nie za- stąpi. Jest to tym ważniejsze, że maszyny są tuż obok biura, praktycznie w jednym pomieszczeniu. Ruch pracowników, zwłaszcza w sezonach, musi przebiegać precyzyjnie. Pan Grzegorz stosuje organizację pracy, którą nazywa taśmową, tzn. każdy zajmuje się określonymi czynnościami. Montaż opony na feldze, jako najtrudniejszy etap, G. Ciapciak z reguły zostawia dla siebie.

Dwie kwoty
Usługę wyszczególnia, klienci płacą za towar i za usługę. W przeszłości proponował jedną cenę, ale internet „zmusił” go do zmiany. Jedna kwota stwarzała mylne wrażenie, iż jest drożej niż przy zakupie poprzez internet. Klienci zaopatrujący się w opony tutaj nie płacą za utylizację starych i nie płacą za zaworki. A to razem 80 zł oszczędności, 40 plus 40. Cennik precyzyjnie rozbudowany obejmuje szereg pozycji. Jak zawsze piszemy o najważniejszych stawkach, w przeliczeniu na cztery koła (G. Ciapciak podaje kwoty dla pojedynczej sztuki). Wymiana czterech opon zaczyna się od 160 zł a kończy na 400 zł, zależnie od średnicy, od 13 cali do 21 i więcej. Jeżeli mamy do czynienia z run flatami obowiązuje dopłata 40 zł. W przypadku busów i samochodów z napędem 4x4 kierowcy uiszczają po 300 zł. Odrębne rachunki dotyczą wymiany samych kół, 140-300 zł. Jest też wymiana kół bez wyważania, 100 zł względnie 120 zł busy i auta czteronapędowe.
Azot z butli kosztuje 40 zł, albo 50 zł dla busów i 4x4. Przechowanie do następnego sezonu zależy od średnicy, 200 zł do 19 cali włącznie oraz 250 zł za większe. Depozyty znajdują się na miejscu, nie trzeba nigdzie po nie jeździć, a w okresach mniejszego natężenia pracy można bez pośpiechu koła wyważyć. Do napraw na zimno załoga używa materiałów Tech. Za wszystkie czynności związane z demontażem, reperacją, montażem, wyważeniem klient płaci od 80 zł. Obowiązuje zasada - sama naprawa 40 zł plus wymiana opony z wyważeniem, dlatego rachunek może wynosić ponad 100 zł. Kiedyś naprawy były wykonywane również na gorąco, piec jeszcze jest. Obecnie ludzie z reguły spieszą się, chcą mieć wszystko szybko, od ręki. G. Ciapciak, tak samo jak przy wyważaniu opon, przestrzega wszelkich reguł, bocznych ścianek nie naprawia. Kwestia bezpieczeństwa klienta, także ewentualnej, własnej odpowiedzialności.

Driver od lat
Od lat Serwis Opon należy do Drivera, był jednym z pierwszych w sieci. Kielczanin ceni sobie obsługę flot, szkolenia, coroczne spotkania Drivera, na których można wymienić się doświadczeniami. Ponieważ Driver blisko współpracuje z Handlopexem, większość opon kupuje w tej hurtowni. Magazynu nowego ogumienia nie ma. Cztery, cztery i jeszcze dwie - 10 opon na stojaku, to cały „magazyn”, wszystko odbywa się na zamówienie. Towar jest przy ul. Pakosz 22 następnego dnia, maksymalnie za dwa dni.
G. Ciapciak i jego pracownicy są dokładni. Dobierają opony przede wszystkim wg homologacji producentów samochodów, pod tym względem Pirelli oferuje szeroki wybór. G. Ciapciak zaznacza, że opony o identycznych nazwach i rozmiarach mogą różnić się zarysem bieżnika i przede wszystkim przystosowaniem do charakterystyki samochodu. Opona przeznaczona do BMW będzie bardziej sportowa niż do komfortowego Volvo i nie należy ich mieszać.
- Sprzedajemy tylko nowe ogumienie - podkreśla G. Ciapciak. - Kiedyś kupiliśmy 100 sztuk używanych, w Polsce. Dużo reklamacji, klienci nie byli zadowoleni, daliśmy sobie spokój.
Opony całoroczne, jak w całej Polsce, zyskują zwolenników. Specyficzną grupę odbiorców stanowią przykładowo właściciele busów. Jesienią zakładają wielosezonowe i eksploatują je przez rok, do całkowitego zużycia. G. Ciapciak zwraca uwagę, że takie ogumienie najlepiej sprawdza się w temperaturach od -10 do 20 st. C. Wielu kierowców osobowych aut jeżdżących na nich latem, potem zauważa gorsze prowadzenie. Nic dziwnego, lamele zużyły się w upałach i już nie wgryzają się w śnieg, tak jak powinny.
- Lubię spędzać wolny czas z rodziną - mówi pan Grzegorz. - Kiedyś były jeszcze ryby, trochę wędkowałem. Mieszkamy 10 kilometrów za miastem i jak jest możliwość, dojeżdżam do pracy elektrycznym rowerem. Zajmuje to jakieś 20 minut, często szybciej niż autem, w którym trzeba spędzić pół godziny, przebijać się przez korki.
Żona Anna jest księgową, ale finansami serwisu się nie zajmuje, warto rozdzielić życie zawodowe od osobistego. Dzieci są w podstawówce, 11-letnia Natalia i 9-letni Franciszek. Czym będą się zajmowały, któż to wie? Temat ewentualnej sukcesji to odległa przyszłość, G. Ciapciak liczy sobie dopiero 46 lat.
Tekst i zdjęcia: Jacek Dobkowski