Autoryzowany Serwis Opon w Żurominie

Ponad trzy dekady działa w naszej branży Andrzej Czajkowski z Żuromina w woj. mazowieckim. Zaczynał w roku 1994, czyli 32 lata temu. Obecnie przy ul. Mławskiej 87 prowadzi serwis zajmujący się przede wszystkim ogumieniem, ale również mechaniką, montażem i serwisem instalacji gazowych, stacją LPG, stacją kontroli pojazdów (SKP). Żuromin to niewielkie, ośmiotysięczne, powiatowe miasto w północno-zachodniej części Mazowieckiego. Niedaleko leży województwo warmińsko-mazurskie z takimi ośrodkami jak Działdowo czy Lidzbark oraz kujawsko-pomorskie (Brodnica, Rypin).

Pan Andrzej z motoryzacją związany jest jeszcze dłużej, był kierowcą zawodowym, 16 lat. Posiada prawo jazdy wszystkich kategorii. W zawodowym życiu robił różne rzeczy, np. handlował używanymi samochodami. Nie ograniczał się jednak tylko do tej sfery, przed serwisem ogumienia prowadził sklepy spożywcze i kiosk „Ruchu”, zajmował się też m.in. dezynfekcją. Jak sam wspomina z uśmiechem, osiem godzin pracy to nie w jego przypadku i nie dla niego. Trzeba było zarabiać na utrzymanie rodziny na jakimś poziomie, potem pomagać dzieciom, w miarę możliwości. Rozpoczynał we własnym domu, przy ul. Mławskiej 26 (ten adres pojawia się do teraz w internecie czy nawigacji). Warsztat miał w piwnicy, skromne początki. W 2007 r. przeniósł się w obecne miejsce.

Na początku dużo było dętek, 20-30 dziennie do naprawy, dzisiaj nie do pomyślenia. Złapanie kapcia polegało wówczas przeważnie na awarii dętki. Dzisiaj dętki też są w użyciu, w mniejszym zakresie, w zabytkowych, osobowych autach, w sprzęcie rolniczym. A. Czajkowski sprzedaje dętki Kabata, polskie i dobre. Oczywiście są na rynku również inne, tajwańskie, ale tych nie bierze.

Różne oszczędności

Byłem w Żurominie w piątek, 15 maja. Wiosenny sezon dobiegał końca, klienci jeszcze przyjeżdżali. A. Czajkowski szczerze przyznaje, że z powodu opon całorocznych nastąpił spadek liczby kierowców odwiedzających jego firmę.

- Coraz więcej klientów kupuje uniwersalne. Jednak w tym roku te opony nie sprawdziły się, było przecież trochę zimy. Niektórzy żałowali, że założyli uniwersalne, ale starali się przejeździć na nich do wiosny. Tak, kierowcy na całorocznych rzadko wracają, ewentualnie jak koła stracą wyważenie. W ogóle nowe opony należy „przeważyć” po pięciu-dziesięciu tysiącach kilometrów.

Z własnego, wieloletniego doświadczenia A. Czajkowski stwierdza, że nowe opony, zwłaszcza osobowe, są produkowane coraz oszczędniej. Coraz mniej w nich bieżnika, nic dziwnego że przebiegi spadają. Poza tym w obecnych oponach coraz mniej jest naturalnej gumy. A. Czajkowski nie chce wskazywać konkretnych marek, problem dotyczy wielu. Jest jednak i inny efekt takiej polityki, korzystny dla kierowców, gdyż ceny opon z wyższej półki spadły w porównaniu do innych. W przeszłości na gumy premium mało kogo było stać.

Od 70 złotych

Ceny w Żurominie, przy Mławskiej 87 nie należą do wysokich. Przekładki na stalowych obręczach od 70 zł, na aluminiowych od 90 zł. Kwoty rosną wraz z średnicami felg, wszak przy takich „20” trzeba się napracować. W przypadku zakupu na miejscu klient płaci jedną cenę, za towar i za usługę. Azot kiedyś A. Czajkowski miał, obecnie nie, po prostu spadł popyt na ten gaz. Stawka za przechowalnię również zależy od rozmiarów, 40-60 zł, nieważne czy opony, czy koła.

- Stosunkowo mało kierowców korzysta z przechowalni - mówi A. Czajkowski. - Tutaj nie ma blokowisk, klienci mieszkają przeważnie we własnych domach, niektórzy na wsi, więc nie mają problemu z przechowaniem opon i kół. Jak nie u siebie, to u rodziców.

A. Czajkowski nie należy do żadnej sieci (kiedyś do PSO), nie jest zobowiązany do handlowania określonymi markami. Sprzedaje przede wszystkim opony takie jak Dębica, Kleber, Goodride (z Bomy), Trazano (od Inter Carsu). W przeszłości handlował również używanymi, które przywoził z zagranicy Krysgum z Olsztyna. Obecnie klienci są zainteresowani nowymi, są one bardziej dostępne cenowo niż przed 20-30 laty.

Uważa, że hurtownie niepotrzebnie rozwijają sprzedaż detaliczną. W ten sposób przybywa oponiarzom konkurencji, przede wszystkim zaburzony zostaje tradycyjny łańcuch producent - hurtownia - serwis. A zatowarowanie przed sezonem to już historia, ogumienie jest dostarczane na bieżąco, tym bardziej że jedna z hurtowni znajduje się po sąsiedzku.

- Kiedyś brałem po tysiąc albo i po dwa tysiące opon - wspomina. - I to, proszę pana, schodziło. W Żurominie były tak naprawdę dwie wulkanizacje, moja i Gosika. Kolejki stały non stop, inne czasy.

Czasy inne również dlatego, że A. Czajkowski zapisuje teraz klientów na konkretne terminy. To lepsze rozwiązanie, wiadomo kto i kiedy przyjedzie, jest porządek. Rzadko się zdarza, aby ktoś umówiony się nie zjawił. W warsztacie czekają trzy stanowiska, zawsze na bieżąco są dostępne dwa. Jeśli akurat to możliwe, bo np. załoga szybciej uwinęła się z zaplanowaną robotą, można kogoś przyjąć. Ale to wyjątkowe sytuacje, obowiązują zapisy (z reguły telefoniczne).

Naprawy wykonuje na zimno i na gorąco, często stosuje kołki. Sznur? Absolutnie nie, to sposób wyłącznie na doraźną reperację. Korzysta przede wszystkim z materiałów z firmy Sławex w Grzędach koła Tarczyna pod Warszawą, także Tip-Top.

Autoryzowany Serwis zajmuje się ogumieniem każdego rodzaju, od motocyklowego począwszy. Okolice Żuromina są znane z hodowli drobiu, rolnicy przywożą koła do serwisu np. w łyżce ładowacza przed traktorem. Chcą mieć naprawione na już, od ręki, trudno im się dziwić.

- Słowo ważniejsze od wszystkiego - zaznacza A. Czajkowski. - Jak coś obiecam rolnikowi czy każdemu innemu klientowi, to tak musi być. Słowa trzeba dotrzymywać.

Załoga duża nie jest, ale nie o wielkość zatrudnienia chodzi, tylko o kompetencje. Właściciel, dwóch pracowników, jeden sezonowy, do tego dwóch uczniów. A. Czajkowski również pracuje fizycznie, na pewno nie jest typem szefa zza biurka, zresztą nigdy nie wyobrażał siebie w takiej roli.

Serwis rusza o godz. 8 i zamyka się o 17., w soboty jest otwarty 8-14. Godzin pracy nie przedłuża, niegdyś w sezonach pracowało się nawet do 21. A. Czajkowski zwraca uwagę na soboty. Warto mieć otwarte w szósty dzień tygodnia, tym bardziej że wiele warsztatów w okolicy jest wtedy zamkniętych.

Poza gumami

Mechanika to nie tylko fast fit, również poważniejsze przedsięwzięcia jak naprawa silników, które biorą olej. Dzięki temu mechanicy mają co robić również poza oponiarskimi sezonami. Na stacji LPG ceny w połowie maja były wysokie, 3,66 zł za litr, lecz A. Czajkowski pamięta, że siedem-osiem lat temu było drożej, po 3,89 zł. Stacja diagnostyczna - urzędowe stawki za badania techniczne nareszcie podniesiono, choć raczej umiarkowanie.

Czas na trzy kółka

Wyprawy motocyklowe to żywioł pana Andrzeja, również trike’ami, czyli z dwoma kołami z tyłu. W zeszłym roku, w sezonie tylko dwa weekendy przesiedział w domu. Małżonka Jolanta doskonale rozumie tę pasję. Oprócz tego A. Czajkowski jest kibicem: tenis, boks, siatkówka.

Dzieci dawno dorosłe i tak jak A. Czajkowski na brak zajęć nie mogą narzekać. Córka Maria i syn Tomasz zajmują się własnymi biznesami.

Tekst i zdjęcia: Jacek Dobkowski

Przegląd Oponiarski 6/245 (Czerwiec 2026)

drukuj  
Komentarze użytkowników (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy - dodaj swój komentarz
Musisz być zalogowany aby dodać swój komentarz
Ogłoszenia
Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2026 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń