Polskie serwisy coraz lepsze

Z Grzegorzem Stokłosą, wiceprezesem firmy Italcom, rozmawia Sławomir Górzyński.

- Jaką wartość ma dla Ciebie oraz Italcomu udział w Targach Techniki Motoryzacyjnej w Poznaniu, które odbywają się co dwa lata w ramach Motor Show?

- Udział w targach branżowych niesie ze sobą znaczną wartość, która często przewyższa bezpośrednie korzyści sprzedażowe. Przede wszystkim w zakresie budowania wizerunku i marki. Targi to narzędzie promocji, marketingu a także komunikacji. Obecność na Targach Techniki Motoryzacyjnej wzmacnia reputację naszej firmy oraz pozwala na kształtowanie wizerunku jako lidera w branży, a za takiego powiem nieskromnie się uważamy.  

- Z czym się wystawialiście, jakie nowe maszyny, a może rozwiązania prezentowaliście w czasie ostatnich targów?

- Żeby spróbować pokazać nowe rozwiązania, które pojawiły się w naszym portfolio, a zarazem uchwycić kompleksowość naszej oferty, to powstały aż trzy stoiska. Centralne: w ramach którego oprócz wyważarek, montażownic, ADAS-a, geometrii kół, Autela, podnośników, zbudowaliśmy stanowisko tak zwanej „recepcji bezpośredniej” czyli przyjęcia pojazdu do serwisu. Składa się ono ze skanera geometrii kół, skanera opon oraz skanera karoserii z zaimplementowaną sztuczną inteligencją, która przy pomocy algorytmów generuje automatyczne raporty uszkodzeń karoserii. Raporty uzyskane z poszczególnych skanerów to skuteczne narzędzie do przygotowania kalkulacji sprzedaży dodatkowych usług i zwiększenie dochodowości serwisu nie tylko mechanicznego, ale także blacharsko-lakierniczego. Podczas jednego przejazdu samochodu otrzymujemy zmierzoną geometrię, sprawdzony stan karoserii i opon. Drugie stoisko dedykowane jest tylko testerom układów elektronicznych Thinkcar, zaś trzecie nowej linii hiszpańskich podnośników samochodowych Cascos.

- Nie wiem czy jesteście członkiem Stowarzyszenia Techniki Motoryzacyjnej, ale pewnie kibicujecie tej organizacji, która na ostatnich targach obchodziła 25-lecie istnienia. Czy STM jest ważną instytucją dla środowiska przedsiębiorców zajmujących się obsługą motoryzacji?

- Tak, jesteśmy członkiem STM. W ten projekt mocno zaangażowany jest nasz prezes, Grzegorz Kazimierski, który 25 lat temu był jednym z założycieli tej organizacji. STM wspiera rozwój rynku motoryzacyjnego i współpracę z instytucjami branżowymi, skupia firmy działające z obszaru techniki motoryzacyjnej, dlatego jest dla nas ważna.  STM jest także współorganizatorem Targów Techniki Motoryzacyjnej w Poznaniu.

- Firm handlujących maszynami i urządzeniami warsztatowymi jest w Polsce kilkadziesiąt. Właściwie ta liczba w ciągu ostatnich 10 lat  niewiele się zmieniła. Czy konkurencja w tym sektorze jest tak stabilna, że nikt nowy nie zaistnieje?

- Rynek wyposażenia warsztatowego w Polsce, mimo pozornie stabilnej liczby głównych graczy, jest w rzeczywistości bardzo dynamiczny. Rozwój sprzedaży internetowej pozwala nowym, mniejszym firmom zaistnieć i konkurować gównie ceną. Ale, właśnie jest małe „ale”, często zdarza się, że działa tu zasada: „sprzedać i zapomnieć”, a jak dobrze wiemy obsługa posprzedażowa zwiększa zaufanie do marki, oraz szanse na to, że klient wróci po kolejne zakupy. Stabilność, o której mowa w pytaniu, dotyczy głównie ugruntowanej pozycji liderów.

- Jednym zdaniem najważniejszą sprawą w handlu maszynami warsztatowymi jest pewny serwis oferowany przez sprzedawcę kupującym?

- Pewny serwis sprawia, że klient czuje się bezpiecznie. Jeśli wie, że w przypadku awarii otrzyma pomoc chętniej dokona zakupu i wróci ponownie. To jakość wsparcia technicznego, szybkość i profesjonalizm obsługi odróżniają najlepsze firmy od reszty.

- Jak patrzycie na maszyny i urządzenia sprowadzane z Chin. Czy dorównują już jakością wykonania i precyzją produktom europejskim?

- Wiele fabryk chińskich przeszło transformację z produkcji taniej na produkcję zaawansowaną technologicznie, oferują produkty innowacyjne i solidne. W motoryzacji widać to dokładnie. Produkty chińskie coraz częściej dorównują, a w niektórych grupach urządzeń nawet przewyższają jakością odpowiedniki europejskie, zachowując przy tym konkurencyjne ceny.

- Wasza firma wywodzi swoją historię z Włoch - o czym świadczy nazwa - bowiem stamtąd kupowaliście maszyny warsztatowe. Był chyba nawet taki moment, że część udziałów należało do Włochów. Jak to wygląda obecnie. Czy związki z Italią są nadal mocne?

- Nasza firma powstała w 1991 roku, w tym czasie głównymi dostawcami maszyn i urządzeń dla nas były firmy włoskie. Rzeczywiście w latach dziewięćdziesiątych jeden z renomowanych włoskich producentów wyważarek do kół - firma Cemb - była mniejszościowym udziałowcem w naszej firmie, ale od początku lat dwutysięcznych Italcom jest w stu procentach polski. Włochy były i są zagłębiem produkcji urządzeń warsztatowych, dlatego nasze związki z tym krajem są nadal duże. Jednak obecnie współpracujemy również z renomowanymi producentami urządzeń warsztatowych praktycznie z całego świata.

- Na polskim rynku działacie od 35 lat. Jak w tym czasie nasz sektor warsztatowy się zmieniał, czy osiągnęliśmy już średnią europejską, a może prześcignęliśmy inne kraje w zakresie wyposażenia serwisów oraz umiejętności załóg?

- Polski sektor przeszedł niezwykle dynamiczną transformację, ewoluując w stronę profesjonalnych serwisów zaawansowanych technologicznie. Polskie warsztaty nie tylko dogoniły średnią europejską pod względem wyposażenia, ale w wielu aspektach ją przegoniły i stały się konkurencyjne. Automatyzacja i cyfryzacja pojawia się coraz częściej. Standardem staje się stosowanie nowoczesnego oprogramowania do zarządzania serwisem i automatyzacja przy wykorzystaniu skanerów geometrii, karoserii, czy opon, co pozwala skracać czasu diagnostyki i napraw. Pozostaje się nam cieszyć, że jako firma jesteśmy w tym trendzie i oferujemy najnowocześniejsze rozwiązania zarówno do serwisów autoryzowanych (ASO) jak i warsztatów niezależnych. 

- Czy rola firmy Italcom kończy się na sprzedaży danego urządzenia, czy jest potem coś więcej?

- Rola firmy absolutnie nie kończy się na sprzedaży urządzenia. Wręcz przeciwnie, moment sprzedaży jest często dopiero początkiem długofalowej relacji. Zapewniamy naszym klientom projekty technologii serwisu, dostawę, montaż urządzeń, konfigurację oraz szkolenie, aby zapewnić jak najlepsze wykorzystanie sprzętu. Oferujemy pełny serwis gwarancyjny i pogwarancyjny z dostępem do części zamiennych.

- Jak liczną załogę ma obecnie firma Italcom, jakie wykształcenie mają ludzie przez Was zatrudniani? Czy macie problem z pozyskaniem odpowiednich fachowców?

- Problem z pozyskaniem odpowiednich fachowców jest powszechny i dotyczy wielu branż. Myślę, że nam udało się stworzyć pozytywną atmosferę pracy, inwestujemy w szkolenia i podnoszenie kwalifikacji, co przekłada się na mniejszą rotację pracowników. Obecnie nasza firma to 28 osób na pełnych etatach. Dodatkowo mamy przyjemność współpracować z Politechniką Śląską - i nie ukrywam - wielu absolwentów tej uczelni zalazło u nas zatrudnienie. Osobiście sam jestem takim przykładem.

- Czy w ranach tej współpracy z Politechniką realizujecie jakieś projekty badawcze, wdrażacie nowe technologie, opracowujecie innowacyjne rozwiązania w zakresie maszyn warsztatowych?

- Głównie w ramach współpracy z Politechniką uczestniczymy w spotkaniach ze studentami, prezentujemy trendy na jakich koncertuje się rynek serwisów samochodowych. Mamy też okazję uczestniczyć w zajęciach (laboratoriach), gdzie praktyczne studenci zyskują dostęp do nowoczesnych technologii i realiów warsztatowych. Dla nas to możliwość zapraszania do współpracy najlepszych studentów, stażystów oraz absolwentów.  

- Czego brakuje Tobie na polskim rynku maszyn warsztatowych, o jakie elementy można by go jeszcze uatrakcyjnić? Kiedyś firmy organizowały spotkania ze swoimi najlepszymi klientami. Teraz ta tradycja jakby zanikła?

- To spostrzeżenie jest częściowo trafne, ale tradycja ta nie tyle zanikła, co ewoluowała. W dobie „wszechobecnego internetu” tradycyjnie organizowanie dużych imprez ustępuje miejsca działaniom opartym na personalizacji. Liczy się głębsza relacja, a nie liczba zaproszonych osób. Z moich obserwacji rynek urządzeń warsztatowych stawia na automatyzację, cyfryzację, bo tego oczekują klienci. Inwestycja w te technologie pozwoli warsztatom podnieść zyski, zwiększyć konkurencyjność i zarazem przyciągnąć nowych klientów.  

- Dziękuję za rozmowę.

Przegląd Oponiarski 6/245 (Czerwiec 2026)

drukuj  
Komentarze użytkowników (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy - dodaj swój komentarz
Musisz być zalogowany aby dodać swój komentarz
Ogłoszenia
Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2026 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń