Mały, ale z obrotami - tak Krzysztof Rawinis lakonicznie określił swój serwis ogumienia, gdy umawiałem się z nim na dziennikarską wizytę. Adres to Rostek 5C, miejscowość koło Gołdapi w północno-wschodnim krańcu województwa warmińsko-mazurskiego, blisko drogi 650 na Węgorzewo. Tutaj jest skoncentrowana działalność stricte oponiarska. Druga część firmy mieści się w Gołdapi, przy ul. Wojska Polskiego 15A - Okręgowa Stacja Kontroli Pojazdów (OSKP), warsztat mechaniczny nie stroniący od poważnych napraw, geometria, obsługa i naprawa klimatyzacji, sprzedaż używanych samochodów z Niemiec.
Branża oponiarska jest nader zróżnicowana, nie ma jednej, uniwersalnej drogi do sukcesu. K. Rawinis po pierwsze, posiada dużo opon na stanie, nie tylko osobowe czy dostawcze, również ciężarowe, przemysłowe, rolnicze; współpracuje z hurtowniami, ale nie traktuje ich jako swego rodzaju magazynu. Po drugie, również w sezonach przekładek obowiązuje w Rostku kolejka, która sprawdza się od lat. Po trzecie, K. Rawinis potrafi wygospodarować satysfakcjonujące marże na różnych rodzajach opon, jest daleki od narzekania, że na oponach się nie zarabia. I po czwarte, ogumienie w internecie stara się sprzedawać wielu przedsiębiorców, z tym że K. Rawinis czyni to z rozmachem, na szeroką skalę, szczególnie ostatnio, po przejęciu firmy Opmax z Piaseczna pod Warszawą. Można więc z powodzeniem prosperować, mając sam serwis faktycznie nieduży, z dwoma stanowiskami pod dachem i trzecim na zewnątrz.
Sezon z opóźnieniem
Pojechałem do Rostka w połowie kwietnia, a tam sezon był jeszcze w pełni. W porównaniu z Olsztynem czy Białymstokiem, w Gołdapi i okolicach zawsze sezon jest opóźniony jeden-dwa tygodnie, nie wspominając już o regionach dalej na południe. Gołdap leży na północy, blisko Rosji (Obwodu Kaliningradzkiego), pada śnieg i dłużej trzymają przymrozki. Bociany już przyleciały - serwis w Rostku ma swoje gniazdo - ale nadal wielu kierowców jeździło jeszcze na zimowych. Dodajmy na marginesie, że w okolicach Gołdapi bocianów spotyka się dużo.
- Tutaj są zimy - mówi K. Rawinis. - Wielosezonowe to maksymalnie 10 procent. Klienci wiedzą, że całoroczne opony nie sprawdzają się na północnym wschodzie Polski. Kierowcy wybierają różne marki, często budżetowe i środka, ale obsługujemy też użytkowników wielu mocnych, drogich samochodów. Udział marek premium, takich jak Goodyear, Michelin, Continental szacuję na 30 procent. Wóz o mocy 300 czy 400 koni to u nas normalny widok, tak samo opony 20-21 cali. Klienci przekonali się przez lata, że gwarantujemy wysoką jakość, że nikt nie porysuje felgi i tak dalej. A ponieważ opony posiadamy na miejscu, bardzo ułatwia to ich sprzedaż. Klient umawia się i chce kupić od ręki, nikt nie lubi czekać, przyjeżdżać jeszcze raz. Zresztą nie tylko opony, mamy w Rostku śruby, pierścienie - pełny asortyment.
A dlaczego pozostał przy kolejce? Z powodów jak najbardziej praktycznych. Robota idzie sprawnie, zwłaszcza gdy w grę wchodzi montaż kół z przechowalni, wcześniej przyszykowanych, umytych, wyważonych. Właśnie dzięki kolejce nie ma oczekiwania na umówionych i spóźnionych klientów, robota trwa non stop. Kierowcy nie czekają dłużej niż godzinę. I mają gdzie czekać, jest utwardzony plac, jest poczekalnia w budynku, jest letnia poczekalnia, czyli elegancka, drewniana wiata.
- Taka pozostałość po covidzie - uśmiecha się K. Rawinis. - Nie wszyscy chcieli wchodzić do środka, wiadomo jakie panowały wtedy obostrzenia. Zauważyłem, że dużo osób lubi spędzać czas w Rostku, znają się, rozmawiają, nawet jak samochody są już gotowe. Oczywiście, można zostawić auto i odebrać po południu. Dla nas to wręcz ułatwienie pracy, możemy wtedy spokojnie wszystko rozplanować.
Klienci są głównie z trzech gmin, Gołdap, Banie Mazurskie, Dubeninki, także z Giżycka, Węgorzewa, Kętrzyna i jeszcze bardziej oddalonych rejonów. Ba, rolnicy potrafią przyjechać z Moniek koło Białegostoku. Za flotami K. Rawinis nie goni. Jak tłumaczy, floty to niewygórowane stawki, biurokracja i wymagania typu obsługa bez kolejki. Nie zabiega również o współpracę z internetowymi sklepami. Klienci mogą przywieźć do Rostka opony z sieci, to oczywiste.
„Na Rostku” pracuje poza właścicielem pięć osób, pani Dominika w biurze plus czterech mężczyzn. Pan Krzysztof nie stroni od fizycznej pracy - umie, lubi, pomaga. Rola pani Dominiki wykracza poza standardowe zajęcia w biurze obsługi klienta. Jej zadaniem jest m.in. odpowiadanie na zapytania klientów zainteresowanych oponami przemysłowymi czy rolniczymi, przygotowywanie ofert.
- Mam bardzo dobrych ludzi, zaangażowanych, z dużymi umiejętnościami - podkreśla K. Rawinis. - Bardzo ważne są maszyny, Corghi, kupowane w firmie Sicam, dwa razy w roku przez nią serwisowane.
Zakład przyjmuje w godz. 8-17, w soboty 8-14. Dziewięć godzin w sezonie naprawdę starczy, nie ma sensu dłużej, chyba że chodzi dosłownie o kwadrans, aby skończyć jakieś auto. Ceny przekładek zaczynają się od 160 zł (stal) i 180 zł (alu). Na przechowalnię obowiązuje jedna stawka - 100 zł, za naprawy z wykorzystaniem materiałów Tip-Top płaci się 80-100 zł. Naprawy dużych kół, większych od osobowych i dostawczych, są wykonywane na gorąco. Azotu nie oferuje, praktycznie nikt o niego nie pyta. Opony osobowe i dostawcze mają w cenie wliczony montaż. W przypadku ciężarowych, rolniczych itd. są dwie kwoty, za opony i za montaż.
Szeroki zakres
Od motocykli po największy sprzęt rolniczy czy budowlany, tak przedstawia się oferta ogumienia w Rostku. Z niewielkiej miejscowości są wysyłane na cały kraj opony, przede wszystkim przemysłowe i rolnicze. W tych segmentach, podobnie jak w osobowych, największym powodzeniem cieszą się marki budżetowe i środka. K. Rawinis zaznacza, że Alliance, Galaxy, czy Ascenso zapracowały na bardzo dobrą opinię. Użytkownicy zadowoleni, reklamacje się nie zdarzają.
Obecnie klientów z Rosji nie ma, wpierw z powodu pandemii, zaraz potem przez wojnę rozpętaną na Ukrainie. K. Rawinis podkreśla jednak, iż nie odczuł zamknięcia rosyjskiej granicy. Trzeba po prostu szukać nowych możliwości. Położenie geograficzne to również bliskość Litwy i Estonii, państw przyjaznych, unijnych, w których obsługa w portach jest tańsza. Część opon K. Rawinis kupuje w tych krajach. Schyłkowym jest za to handel używanymi gumami ciężarowymi i rolniczymi z Niemiec. K. Rawinis wychodzi z tego, wyjątek mogą stanowić megamłode roczniki, stawia na nowe ogumienie. Dlatego że azjatyckie opony są konkurencyjne cenowo, popularność bieżnikowanych ciężarowych zmalała praktycznie do zera.
Razem z żoną
Małżonka, pani Anna Rawinis, zajmuje się gołdapską częścią firmy, ma tam pięciu pracowników - trzech mechaników, dwóch diagnostów. K. Rawinis założył firmę w 2008 r., zaczął na dobre w 2010. Bilans tych kilkunastu lat wypada jak najbardziej pomyślnie, ale są plany rozbudowy, na razie nie do druku. Starszy, 16-letni syn, Mikołaj uczy się w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Olsztynie (siatkówka), młodszy, 13-letni Maciej w podstawówce w Gołdapi. Maciej zaczął jeździć na motocrossie, najbliższy tor znajduje się w Olecku.
Wędkarstwo, strzelectwo sportowe, hodowla koni, jazda konna. Pan Krzysztof wymienia hobby, poza motoryzacją oczywiście, taką tradycyjną, V8 to V8. Ostatnim nabytkiem związanym ze spędzaniem wolnego czasu jest „life”, echosonda pozwalająca na śledzenie ryb pod wodą. Nieco inne wędkarstwo, będzie czego się uczyć i co poznawać.