Permanentne zmiany w maszynach

Z Zenonem Majkutem, współwłaścicielem firmy WIMAD z Wrocławia, rozmawia Sławomir Górzyński

- Dzień Innowacji i Automatyzacji Serwisu, który zorganizowaliście w grudniu ub.r., był świetnym pomysłem. Jaki odzew w postaci zwiększonej liczby kontaktów i zamówień przyniósł Waszej firmie?

- Przede wszystkim to była mała grupa i odzew nie mógł być bardzo szeroki. Jednak po spotkaniu nawiązaliśmy dwa kontakty z Mercedesem i Lamborghini. Te renomowane firmy są zainteresowane oferowanym przez nas sprzętem. Na spotkaniu, w którym brałeś także udział, byli w sumie nasi najważniejsi klienci. Odzew nie jest może masowy, ale przyniósł nam oczekiwane rezultaty. A materiały informacyjne, które ukazały się po tym spotkaniu, odbiły się echem i być może w przyszłości będą owocowały.

- Czy to była jedyna taka impreza i więcej już nie będzie? Czy należy się spodziewać kolejnych?

- Imprezę pod nazwą Dzień Innowacji i Automatyzacji Serwisu będziemy na pewno kontynuować. Może nie co miesiąc, ale w tym roku zorganizujemy jeszcze jedno lub dwa takie spotkania. Być może będą w nich brały udział również inne grupy potencjalnych klientów docelowych.

- Do jakiej grupy w branży oponiarskiej chcieliście dotrzeć - duże serwisy, floty transportowe - czy może jeszcze jakieś inne podmioty gospodarcze, które mogłyby być grupą docelową?

- Będziemy chcieli zaprosić duże serwisy oponiarskie i mechaniczne. Nie tylko autoryzowane. Nie jakąś konkretną markę, ale znaczące firmy w poszczególnych regionach.

- Czy o udziale w tego typu szkoleniach rozmawiacie także z firmowymi sieciami serwisowymi typu BestDrive, Premio, Euromaster, First Stop, Yokohama Club Network czy innymi?

- Próbujemy, ale nie zawsze ma to pozytywny oddźwięk. Z niektórymi rozmawia się łatwiej, a do innych bardzo trudno dotrzeć z naszym przekazem i produktami. Oferta nie dotyczy wyłącznie prezentacji naszych maszyn, ale i współfinansowania spotkania. Dla nas to byłaby bardzo droga impreza. Na razie najtrudniej dogadujemy się z siecią Premio. Natomiast dużo łatwiejsze rozmowy prowadzimy z Euromasterem i First Stopem. Z tymi sieciami mamy stały bezpośredni kontakt. Jeszcze trudniej się rozmawia z centralami dilerskimi aut. Doszło nawet do tego, że niektóre wprowadziły zakaz rozmów o tego typu sprzęcie oferowanym przez WIMAD. Trochę to dziwne. Inne podejście ma na przykład BMW. Część zamówień realizowanych jest przez centralę w Niemczech, ale pozostawia się dowolność wyboru uczestnikom sieci - dealerom. Zakupy mogą być dokonywane zarówno przez BMW Niemcy, przez BMW Polska albo przez WIMAD. My natomiast mamy program kompensacyjny Huntera, aby klient był doskonale zaopiekowany i nasz interes zabezpieczony. Japończycy, Koreańczycy czy Chińczycy nie mają rekomendowanej listy urządzeń. Tam decyduje inwestor - dealer, walory techniczne i użytkowe. Europejskie centrale VAG, BMW, Toyota czy Hyundai lub MB mają nasze maszyny w swoich ośrodkach szkoleniowych, dlatego łatwiej dotrzeć do krajowych importerów tych aut. Oni bowiem już wiedzą, z czym mają do czynienia.

- A niezależne sieci serwisowe typu POP, point S też są zainteresowane urządzeniami marki Hunter?

- Z tymi sieciami mamy raczej słabe kontakty. Zresztą z ich strony nie mieliśmy wyraźniejszego sygnału, że w najbliższym czasie może być inaczej.

- Jak duże znaczenie miały dla Was odwiedziny członków kierownictwa amerykańskiej firmy Hunter, z którą współpracujecie już od ponad 30 lat?

- Przede wszystkim miało to znaczenie prestiżowe. Poza tym byliśmy w przeddzień podpisania kontynuacji umowy o współpracy na następne trzy lata. Hunter z innymi firmami dystrybucyjnymi zawiera takie umowy na dwa lata. W rozmowach z prezesami Huntera doceniono naszą pracę, stąd wyróżnienie. Miało to swój oddźwięk w całej Europie, bowiem trzy duże włoskie firmy produkcyjne zwróciły się do nas w sprawie bycia ich reprezentantami w Polsce. Z tego widać, ta opinia o naszej firmie nie jest tylko lokalna. Istniejemy w szerszym, przynajmniej europejskim, obiegu. Wizyta obu prezesów - zarówno tego globalnego Johna Zentza oraz na zagranicę Darcy Tallona we Wrocławiu była świadectwem docenienia naszej pracy. Tego, że promujemy i rozwijamy sprzedaż maszyn marki Hunter w Polsce. Byliśmy prekursorem wprowadzenia tej marki na nasz rynek i jej pierwszym dystrybutorem.

- Czy bierzecie także udział w tworzeniu najnowszych rozwiązań maszyn warsztatowych, czy podpowiadacie jakie funkcje powinny one mieć, jakie zadania powinny spełniać?

- Jeżeli chodzi o koncepcje, to nie, bo to kreuje rynek globalny. Tutaj Hunter odpowiada na wyzwania światowe w zakresie systemów ADAS (Ultimate ADAS) w wykonaniu Huntera. Kalibracja kamer, radarów odbywa się w sposób zintegrowany z pomiarem i regulacją geometrii w celu maksymalnego skrócenia czasu wykonywania obsługi pojazdu. Widać to dążenie też na przykładzie zestawu WalkAway, czyli montażownicy i wyważarki, które wspomagają operatora czynnościami wykonywanymi autonomicznie. Dzięki temu  czas przekładki kół w jednym samochodzie skracany jest z około 30 - 35 minut do minut 18-20. Tak samo inne urządzenia - jak chociażby podnośniki - które mają dwa tryby pracy. Jeden szybki, drugi wolny. Na przykład przy badaniu geometrii kół. Czas jest skracany poprzez automatyczne, równoczesne dopompowywanie czterech kół pojazdu do zadanej wielkości cieśnienia. Czasami automatyzacji poddawane są drobne elementy, ale efektywnie skracające cykl pracy. Stąd też różnego rodzaju windy, urządzenia laserowe pomagające określić miejsce nabicia ciężarka, oświetlające pole pracy. To wszystko sprawia, że pozwalają na większą autonomię. To nie jest jeszcze rewolucja w obsłudze kół, ale z pewnością w znaczny sposób ułatwienie pracy operatora. Nie musi cały czas stać i kontrolować pracy jednej maszyny. W razie zaburzeń może interweniować. Natomiast ustawiając maszyny w tryb autonomiczny, operator może wykorzystywać kilka maszyn równocześnie, bo część pracy dzieje się „sama” - m. in. dzięki sztucznej inteligencji. W tym kierunku idzie nie tylko montażownica, ale też wyważarka, aby pewne czynności można było przeprowadzać autonomicznie, bez udziału człowieka.

- Jakich nowości od firmy Hunter możemy oczekiwać w 2026 roku? Co będzie prawdziwym hitem dla naszych warsztatowców?

- Cały czas czekamy na zielone światło we wdrożeniu Ultimate ADAS. Są to kwestie proceduralne, bowiem chodzi o ustawienie bezpiecznego europejskiego serwera obsługującego ten system. Tutaj mamy pewne opóźnienia. Również pozyskanie danych od producentów samochodów to nie jest łatwizna. Marki japońskich i koreańskich samochodów już są objęte pełnym pokryciem programowym. Nad grupami VAG trwają intensywne prace. Już w zeszłym roku pokazano na VW Touaregu jak ten proces wygląda. Zakładam, że większość robót została wykonana. Jeżeli chodzi o nasze pomysły, w trakcie grudniowego pokazu zaprezentowaliśmy tokarkę do tarcz hamulcowych. Jednak na razie trudno się z tym urządzeniem przebić do świadomości warsztatowców. Wielu kierowcom, ale i mechanikom, wydaje się, że wystarczy wymienić klocki hamulcowe, wyczyścić zaciski i po robocie. Natomiast stan tarczy hamulcowej - jeśli ma ona odpowiednią grubość - nikogo nie obchodzi. Do przetoczenia tarcza powinna także mieć odpowiednią grubość. Według producentów aut - głównie z Ameryki - każda wymiana klocków powinna wiązać się z przetoczeniem tarcz. Tak, jakby to była nowa część. Przetoczenie minimalizuje bicie tarczy hamulcowej oraz drgania w samochodzie. Po drugie zapewnia  poprawę w zakresie maksymalnego docisku klocków podczas hamowania. Zakładając klocki do nieprzetoczonej tarczy, one szybciej ulegają degradacji, bo trafiają na nierówności i rysy, które zrobił poprzedni zestaw.

- Sprzedajecie coraz lepsze i bardziej skomplikowane wyważarki, monterki, podnośniki, systemy do badania geometrii, urządzenia do tzw. szybkiej diagnostyki. Czy to już kres technologicznych rozwiązań, czy może dzięki coraz nowocześniejszym systemom informatycznym powstaną jeszcze lepsze maszyny diagnostyczne?

- Może to nie jest rewolucja, ale z pewnością nieustanna ewolucja. Bo co w nich można jeszcze ulepszyć? Jest już Hunternet łączący wszystkie maszyny w jeden system pozwalający na zautomatyzowanie procesów obsługi kół. Połączenie montażownicy i wyważarki w sieć. Dzięki temu mamy podgląd każdej operacji - bo są tam kamery śledzące pracę maszyn i operatora. Przy ewentualnych uszkodzeniach możemy dojść kto zawinił - operator czy maszyna. Druga sprawa, kontrola zużycia materiałów takich jak ciężarki. Dzięki tej autonomizacji uzyskujemy duże skrócenie pracy podczas przekładki. Trwa ona o 10-12 minut krócej w odniesieniu do jednego auta niż przy wykorzystaniu tradycyjnych urządzeń. Dzięki temu można śmiało planować obsługę aut nie omijając żadnych podstawowych zasad i kryteriów prawidłowej wymiany opon i kół. Wszystko też zależy od stanu technicznego kół i opon. Operator może mieć bowiem problemy z ich odkręceniem, jak się zapieką śruby. Opona może mieć uszkodzoną stopkę, a obręcz ranty. To wszystko wpływa na czas jednostkowy obsługi danego auta. Automatyzacja zrównuje i skraca czas obsługi każdego koła. Niekiedy ktoś chwali się, że zdemontuje oponę szybciej używając prostej maszyny i łyżki montażowej. Później jednak dowiadujemy się, że było to koło na stalowej obręczy, czyli dość łatwe w obsłudze. Przy skorzystaniu z łyżki można uszkodzić zarówno felgę jak oponę, czasem siebie, szczególnie w tych tzw. trudnych kołach. Przy zwykłych maszynach nie ma zazwyczaj wind do podnoszenia kół, trudno też jest obsłużyć opony o profilach 25-30 czy run-flat. Trzeba także brać pod uwagę zmęczenie pracownika, który nie jest robotem, a normalnym człowiekiem. Przy wykorzystaniu zwykłych maszyn - bez wspomnianych wyżej usprawnień - wykonanie przekładki w jednym aucie w czasie 20 - 25 minut, to jest wyczyn. A już zrobienie w ciągu jednej zmiany 10-15 aut, to jest potężny wysiłek. Mało kto wytrzyma taki reżim i byłby w stanie przystąpić do pracy następnego dnia. Poza tym istnieje duże prawdopodobieństwo uszkodzenia kół i opon, potencjalnego wypadku pracownika wynikającego z jego zmęczenia. Bo, jak wiadomo, szybkość to zły doradca.

- Czy jest jakaś grupa pojazdów a może opon i kół, których nie obsługują maszyny marki Hunter?

- Oczywiście. Nie obsługują kół o bardzo małych średnicach - poniżej 10”, opon pełnych do wózków widłowych. Natomiast obsługiwane są opony osobowe, do SUV, do samochodów dostawczych i ciężarowych, naczep, przyczep, koła motocyklowe, do maszyn budowlanych, ładowarek, maszyn rolniczych. W naszym katalogu można sprawdzić jakich kół i opon nie obsłużymy na urządzeniach marki Hunter, z drugiej strony wybierzemy takie, które będą pasowały do profilu danego serwisu.

- Czy Wimad obsługuje tylko klientów w Polsce, czy również za granicą? Jeśli tak, to z jakich krajów?

- Obsługujemy klientów tylko z naszego kraju, bo taki układ narzuca nam umowa dystrybucyjna z Hunterem. Z Czechami i Słowacją mamy jeden wspólny magazyn, z którego się wspólnie zaopatrujemy. Finansowo jest to dla wszystkich opłacalne.

- Czego można by życzyć Twojej firmie w 2026 roku?

- Przede wszystkim zdrowia. Poza tym cały czas się rozwijamy, aby być jak najnowocześniejszą firmą. Z drugiej strony jak najmniej uzależnioną od właścicieli, czyli naszej trójki. Inwestujemy w ludzi, zatrudniamy nowych pracowników niezwiązanych z nami. My, jako właściciele, chcemy, aby firma mogła samodzielnie się poruszać po rynku. Poza tym mamy już swoje lata i potrzebne jest świeże spojrzenie na pojawiające się problemy. Takie z pewnością mają osoby, które skończyły studia pięć czy dziesięć lat temu. Liczymy, że będą coraz aktywniej uczestniczyć w działaniach naszej, ich firmy. Planujemy także rozszerzać asortyment o maszyny i urządzenia innych producentów, ale na razie nie mogę tego zdradzić. Powiem tylko, że stawiamy na solidny, dobrej jakości sprzęt warsztatowy, który nie powinien stwarzać nabywcom żadnych problemów. Nigdy nie będziemy takim supermarketem jak np. Inter Cars, gdzie jest wszystko. Naszą misją jest dostarczenie rozwiązań, ale równie ważne jest utrzymanie ich w ciągłej sprawności nie przez rok czy dwa, ale przez kilkanaście lat. Są maszyny w ciągłej pracy, które mają już ponad 25 lat i działają prawidłowo. Cały czas doskonalimy się zatrudniając się i szkoląc nowych pracowników. Sami się szkolimy, ale dostarczamy też wiedzę szkoląc naszych klientów i potencjalnych klientów w naszym Centrum Szkoleniowym. Ponadto chcemy rozszerzyć docelową grupę klientów o znaczących odbiorców, ale o tym kto to będzie, porozmawiamy przy następnej okazji.

- Dziękuję za rozmowę i życzę dalszego rozwoju.

 
drukuj  
Komentarze użytkowników (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy - dodaj swój komentarz
Musisz być zalogowany aby dodać swój komentarz
Ogłoszenia
Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2026 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń