Ufam, że wszystko ułoży się po mojej myśli!

Z Wiesławem Ptaszkiem, prezesem firmy Handlopex S.A., rozmawia Sławomir Górzyński.

- Handlopex w Przeglądzie Oponiarskim gości od prawie 30 lat. Oczywiście historia Twojej firmy jest znacznie dłuższa. Handlopex z lat 90. a ten dzisiejszy to olbrzymia zmiana jakościowa. Co poprawiłbyś jeszcze w swojej firmie patrząc z perspektywy lat?

- Za dawnych czasów kanałów sprzedaży było bardzo mało. Dzisiaj jest ich kilka i każdy wymaga od nas specyficznego podejścia oraz innych narzędzi. Aby gonić rynek o pomoc zwracamy się do firm informatycznych, które przygotowują odpowiednie oprogramowanie.
W ostatnich latach podejście otoczenia rynkowego do hurtowni bardzo się zmieniło. Na dzisiaj największym wyzwaniem dla takiej firmy jak Handlopex jest logistyka.

- Wspomniałem o tym rośnięciu z upływem lat. Jak dzisiaj wygląda Handlopex, ile ma oddziałów, ilu ludzi zatrudnia, jak potężną flotę pojazdów macie, jak często jesteście w stanie dostarczyć w ciągu doby zamówiony towar?

- Dotąd zwiększaliśmy liczbę oddziałów. Jednak na koniec zeszłego roku zamknęliśmy trzy oddziały: w Radomiu, gdzie wynajmowaliśmy obiekty magazynowe, Olsztynie oraz Zielonej Górze. Wynikało to praktycznie z kosztów funkcjonowania, w tym pracowniczych oraz słabej logistyki. Niewiele osób wie ile kosztuje utrzymanie jednego pracownika. To wszystko wpływa na rentowność danej firmy. W zawiązku z zamknięciem tych oddziałów w przyszłości spadnie liczba pracowników. Na razie oni jeszcze są na etatach aż do momentu rozwiązania umów. W tej chwili w całym kraju w Handlopeksie zatrudnionych jest około 530 osób.  Wszystkie osoby, które utraciły pracę otrzymały wszelkiego rodzaju odprawy, odszkodowania. Rozwiązanie stosunku pracy nastąpiło zgodnie z wszelkimi obowiązującymi obecnie przepisami. Jak długo utrzymamy obecne 15 oddziałów. Nie wiem. Na razie będziemy obsługiwać naszych partnerów poprzez obecne oddziały.

- Czyli zmniejszyła się flota transportowa dostarczająca opony do dystrybutorów. Z tego, co wiem, to jeździliście nawet dwa razy w ciągu dnia do jednego serwisu?

- Nieznacznie, ponieważ przechodziliśmy na wypożyczanie samochodów przez pracowników, którzy się usamodzielniali. Oni wykonują dla nas usługi dostarczania opon do dystrybutorów. I to od nich zależy ile razy pojadą do danego warsztatu. Liczba aut we flocie zmniejszyła się może o dziesięć procent.

- Na polskim rynku zostało tylko kilka liczących się hurtowni opon, w tym dwie internetowe, które nazywają się sklepami. Nazw nie będziemy wymieniać, bo wszyscy w branży wiedzą o kogo chodzi. Czy to nie jest jawne przekroczenie pewnych granic przyzwoitości biznesowej? Co o tym sądzisz?

- Ech! Musimy się podporządkować zasadom tworzonym przez rynek. Nie możemy im nakazać zmiany nazwy ani systemu pracy. Nie mam z tym żadnego problemu. Na pewno nie są to typowe hurtownie, bowiem działają na zasadzie B2C. Chociaż - z tego co wiemy - to warsztaty także u nich kupują opony. Oni koncentrują się na kliencie ostatecznym, my na dystrybutorach, czyli serwisach oponiarskich i mechanicznych. Nie konkurujemy z nimi a bywa, że czasami współpracujemy. W każdym razie nie traktuję ich jako jakieś zło. Powiem tak! Nie ma obecnie w kraju sklepu internetowego sprzedającego opony, z którym nie współpracuję.

- Jednym słowem nie jest to żadną przeszkodą dla Ciebie?

- Oni są, ja jestem i musimy jakoś na rynku ze sobą żyć. Po prostu tę sytuację trzeba zaakceptować z dobrodziejstwem inwentarza.

- Handlopex to nie tylko sprzedaż opon. Od kilku lat to także bieżnikowanie opon ciężarowych. Z czego to wynikło? Dodam, iż filmik, który nakręciliśmy w Kleszczelach koło Siemiatycz, a prezentujemy go w mediach społecznościowych miał łącznie 1,5 miliona odsłon.

- Nie wiedziałem. To świetny wynik. W zakresie tej bieżnikowni otrzymaliśmy dużą pomoc od Bridgestone’a. Wykonujemy tam bieżnikowanie w technologii „na zimo” metodą Bandaga. Oni nam to zaproponowali. W tym zakładzie mamy kilku doskonałych fachowców, którzy naprawdę wykonują doskonałą robotę. My tamtejszej załogi nie musieliśmy uczyć. Mogę śmiało powiedzieć, że wszystko udało się dzięki doskonałej współpracy między nami a firmą Bridgestone. Z informacji, które do nas docierają bieżnikowanie ma być znowu na topie ze względu na coraz ostrzejsze przepisy związane z ekologią. Chodzi głównie o tzw. ślad węglowy. Chciałbym sprzedawać non stop tyle opon ciężarowych bieżnikowanych jak w ostatnim kwartale 2025. Jeśli byśmy mieli tak dobre przynajmniej kolejne cztery kwartały to byłoby super.

- Czy wykonujecie tylko bieżnikowanie usługowo dla flot transportowych, czy także do sprzedaży poprzez Waszą sieć dystrybucyjną?

- Wykonujemy zarówno bieżnikowanie w technologii „na zimno” marki Bandag usługowo jak do wolnej sprzedaży. Próbujemy robić także w innych technologiach, ale najważniejsze jest to, że wróciliśmy do jakości produkcji. Nasi poprzednicy nie pilnowali jakości bieżnikowania. Firmy transportowe od razu widzą jeśli ktoś nie przestrzega rygorów jakościowych. Od razu rezygnują z usług takiej bieżnikowni. My postawiliśmy na wysoki standard wykonanej produkcji.

- Jak pamiętam od zawsze mieliście doskonałe relacje ze słowackim Matadorem, który obecnie jest częścią firmy Continental. Czy ta współpraca jest nadal tak efektywna, czy patrzycie obecnie szerzej, bowiem na nasz rynek co chwila wchodzą nowe marki opon, głównie azjatyckie?

- Matador dalej dla Handlopeksu to taka macierz. Dzięki tej marce opon zbudowaliśmy naszą siłę na polskim rynku. Przed wielu laty, gdy Matador był prywatną, niezależną marką opon rozmowy były dużo łatwiejsze niż obecnie. Pewne tematy można było załatwić w 10 minut. Po przejęciu zakładu przez Continental nastąpiło wiele zmian. Każda korporacja rządzi się swoimi prawami i w kontaktach jest obecnie trochę trudniej. Chociaż dodam, że chciałbym mieć takie wsparcie jakie uzyskujemy od Continentala wśród innych dużych koncernów oponiarskich. W ostatnich latach opony marki Matador miały trudniej zarówno w zakresie opon osobowych jak ciężarowych ze względu na fakt, że bardzo mocno nasz rynek atakują opony z Azji.

- A pamiętam takie czasy, gdy na rynku dopominano się od Handlopeksu o większe dostawy opon ciężarowych Matador, a wy nie mogliście tego zrealizować.

- Chciałbym dożyć jeszcze takiego czasu, że ludzie poszukują opon ciężarowych Matador.

- Handlujecie wszystkim rodzajami opon od osobówki po OTR-y i rolnicze. Jak ważnym dla Was partnerem jest firma Kabat Tyre, która od 40 lat produkuje dętki, a w ostatnich latach mocno rozwinęła produkcję rolniczych opon diagonalnych, a od zeszłego roku radialnych? 

- Jestem patriotą gospodarczym, dlatego ze wszystkich sił pomagam firmie Kabat Tyre i prezesowi Andrzejowi Kabatowi. Firma z Budzynia bardzo dobrze rozwinęła produkcję i sprzedaż dętek oraz opon diagonalnych. Natomiast z oponami radialnymi będzie znacznie trudniej, ale będziemy im kibicować i pomagać. Powinni się w to włączyć rodzimi rolnicy i przedsiębiorcy i kupować bardzo dobre opony marki Kabat. Jest to bowiem ostatnia polska firma o takim potencjale produkcyjnym i możliwościach rozwoju. Gratuluję Andrzejowi takiego progresu i trzymam kciuki za dalszy rozwój jego firmy.

- Wystawiacie się na różnego rodzaju targowych imprezach branżowych. Bywacie w Kolonii, Frankfurcie, w Poznaniu, a ostatnio w Dubaju. Czy te imprezy mają jeszcze jakieś przełożenie na uzyskiwane efekty?

- Z każdym rokiem mniej. To już są takie imprezy, na którym dbamy o to, aby było gdzie usiąść i porozmawiać z partnerami z danego regionu Europy czy świata, z którymi handlujemy. Bardziej spotkanie producentów i dystrybutorów. W tej chwili targi nie są już miejscem, gdzie są zawierane konkretne umowy. Teraz to bardziej miejsce spotkań i partnerskich rozmów.

- Dużo mówi się o inwazji chińskich lub azjatyckich firm oponiarskich na europejski rynek. Czy może to spowodować problemy dla starych, dobrze znanych marek o światowym zasięgu jak Bridgestone, Continental, Goodyear, Michelin, Nokian, Pirelli i kilka innych?

- Oczywiście to jest problem dla starych europejskich i światowych producentów opon. Szczególnie dla tych mających w swoim port folio opony budżetowe. Nie wyobrażam sobie też momentu, że nagle wszyscy nastawiają się na produkcję i sprzedaż opon premium. Miało wejść sporo rozwiązań w ramach Unii Europejskiej powstrzymujących ten lawinowy napływ produktów azjatyckich. Miały być przepisy antydumpingowe. Nie weszły. To wszystko powoduje duże zamieszanie na rynku dla producentów i hurtowników. UE oraz producenci europejscy powinni zmienić podejście, by nie zostać zjedzonymi przez Chińczyków. A ci coraz śmielej inwestują w fabryki opon na terenie Europy, np. LingLong. Osobiście już nie uznaję tej marki za produkt chiński. To już jest opona europejska. My nią handlujemy, jak wiesz. Nie ma problemu ze złożeniem zamówienia i otrzymaniem kontenera z oponami w ciągu trzech dni, a nie trzech-czterech miesięcy, jak to bywało do niedawna. Europejscy producenci muszą podjąć działania, aby realizować zamówienia więcej, szybciej i bardziej stanowczo. 

- Czas płynie nieubłaganie. Przybywa lat naszym firmom, ale i nam. Mówiłeś kiedyś, że chciałbyś coś po sobie pozostawić. Czy udało się zrealizować ten pomysł i co to jest?

- Tak. Udało mi się. Dwa albo już trzy lata temu oddaliśmy do użytku budynek szkoły mistrzostwa sportowego pod logiem szkoły mistrzostwa sportowego Resovia. Kształci się tam ponad 300 dzieci. Uczą grać się w piłkę nożną, siatkową, koszykówkę. To jest mój wkład w miasto Rzeszów i tę społeczność. Na razie Ronaldo jeszcze nie wychowaliśmy, ale są dzieci z talentami obiecującymi na przyszłość.

- Rozumiem, że fundatorem tego obiektu była firma Handlopex?

- Tak się zdarzyło.

- Wiele firm ma problem z sukcesją. Czy wiesz już może jak będzie zarządzany Handlopex powiedzmy za 10 lat?

- Chciałbym to wiedzieć i być zdrowy za 10 lat, tak jak dzisiaj, by ponownie się spotkać i zrobić kolejny wywiad do Przeglądu Oponiarskiego (śmiech). A tak na poważnie! Na pewno na dzisiaj nie chcę tej firmy sprzedać, chociaż słyszałem z różnych źródeł, że taka transakcja miała miejsce. Nawet niektórzy podawali kwotę w złotych i nawet euro. Zacząłem się zastanowić czy z takiej oferty nie skorzystać. Powiem krótko: Na razie firma należy do mnie. Staram się, aby osoby które są w gronie zarządczym przejmowali pewne zadania. I jestem zadowolony z efektów ich pracy. Sukcesja to problem pierwszego pokolenia biznesmenów, którzy zakładali firmy po transformacji. I ja jestem w tej grupie. Nie jest to tajemnicą, że wielu ludzi spośród załogi dzwoni czasami do mnie z zagadnieniami, które powinni sami rozwiązywać. Nie mogę wszystkich trzymać za rączkę. Muszą zacząć działać samodzielnie.

- Czy stworzysz zarząd spośród najlepszych ludzi. Oni będą działać a ty pozostawisz sobie na przykład funkcję prezesa honorowego?

- Nie wiem jeszcze jak to będzie wyglądało. Ostatnio poddałem się intensywnym badaniom lekarskim i wiem, że jestem w dobrej kondycji i będę mógł nadal kierować firmą, chociaż może z mniejszą intensywnością. Raczej prędzej niż później powstanie zarząd, w którym potrzebni będą ludzi nie bojący się podejmować decyzji, którzy nie będą oglądać się na innych. Po osobach, które przeszły wszystkie szczeble kariery od sprzedawcy do funkcji kierowniczej, że jest narybek na zarządzanie całą firmą. Znają to przedsiębiorstwo od podszewki. Najlepsze efekty uzyskują ci, którzy jeżdżą do klientów, którzy z nimi rozmawiają w cztery oczy, a nie poprzez komunikatory. Ja nadal jestem zwolennikiem kontaktów bezpośrednich. Oczywiście firma się zmienia, przychodzą nowi ludzie. Różni. Jednym się chce i zależy, innym może trochę mniej. Nasze pokolenie jest inne. To nowe pokolenie jest już całkowicie cyfrowe. Wierzy w komputery i automatyzację. Mam poza tym wnuki. Wnuczka - Małgosia - już pracuje u nas. Wnuk Hubert - studiuje. Ma 22 lata. Liczę, że z czasem wszystko się ułoży po mojej myśli.

- Dziękuję za rozmowę.

Przegląd Oponiarski 2/241 (Luty 2026)

drukuj  
Komentarze użytkowników (1)
przemekp, 2026-04-27 09:35:34
niezle!
  :D
Musisz być zalogowany aby dodać swój komentarz
Ogłoszenia
Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2026 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń