Jestem pewien, że targi nie znikną

Z dr. Andrzejem Mochoniem, prezesem Targów Kielce, rozmawia Sławomir Górzyński.

- Targi Kielce cały czas się rozwijają. Bywamy - jako redakcja Przeglądu Oponiarskiego - przy ul. Zakładowej 1 od bardzo wielu lat. Co roku pojawia się jakiś nowy obiekt? Jaką powierzchnią wystawienniczą obecnie dysponujecie?

- Aż tak dobrze nie jest, że co roku oddajemy do użytku jakiś nowy obiekt. Fakt, że obecnie budujemy nową halę. Na razie dysponujemy powierzchnią 38 tys. metrów kwadratowych w halach do celów wystawienniczych. Mamy także Centrum Kongresowe, w którym jednocześnie mogą odbywać się wydarzenia nawet do 2000  osób. Wnętrza Centrum Kongresowego możemy także zaadaptować do celów wystawienniczych, dzięki mobilnym ścianom, scenie, którą demontujemy i fotelom na widowni, zsuwanym do specjalnie przygotowanych pomieszczeń. Zazwyczaj jednak nie traktujemy CK jako powierzchni do przygotowania ekspozycji. Nowa hala, którą budujemy, to w sumie 18,5 tys. metrów kwadratowych powierzchni wystawowej. Łącznie daje to około 52 tys.  m kw. co powinno nam wystarczyć na długie lata. W przypadku targów mających rangę światową - w Niemczech, Włoszech, Francji, Wielkiej Brytanii oraz USA - trafiają się dużo większe obiekty. Nam - przynajmniej na razie - te prawie 52 tys. metrów kw. powinno wystarczyć.

- Z tego widać, że o pandemii koronawirusa już zapomnieliście. Czy długo musieliście odbudowywać się po covidzie? I czy już może prześcignęliście Poznań?

- Według danych Światowej Organizacji Targowej (UFI) branża wystawiennicza w skali całego świata dopiero w 2026 roku osiągnie poziom sprzed covidu, czyli z 2019 roku. Nasze targi w Kielcach wróciły do tego poziomu już dwa lata temu. Nie ścigamy się z Targami Poznańskimi. Raczej się przyjaźnimy i sobie kibicujemy. Zdecydowanie lepsze niż Targi Poznańskie mamy natomiast wyniki finansowe. Poznań notował bowiem w ostatnich latach straty. Za 2024 było to 32 mln zł na minusie. Nie zdradzam tutaj żadnej tajemnicy. To są oficjalne dane, podawane także przez poznańskie media. Targi Kielce jedyną stratę - około 5 mln zł - odnotowały
w 2021 roku,  podczas pandemii. Ale już w kolejnym roku nasze targi osiągnęły kilkumilionowy zysk, a w 2024 było to 18 milionów zł  netto. Także w 2025 wykażemy zysk.

- A wracając do tej nowej infrastruktury. Jak dużo  trzeba było wydać pieniędzy, aby powstała nowa hala wystawiennicza? Czy będą tam jakieś innowacje technologiczne, z jakich udogodnień będą mogli korzystać wystawcy?

- Nowa hala będzie kosztowała około 100 mln złotych. W połowie stycznia podpisaliśmy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego umowę kredytową na 55 mln zł. Jak dotąd wszystkie nasze inwestycje realizowaliśmy ze środków własnych, bez wsparcia właściciela, czyli miasta Kielce. Nowy obiekt staraliśmy się zaprojektować jak najlepiej z myślą o budowanych w niej przyszłych stoiskach. Dla tego celu najlepsza jest konstrukcja bezsłupowa. Niestety ze względu na olbrzymią powierzchnię nowej hali i koszty związane z ewentualną rezygnacją ze słupów konieczny był kompromis. Będą słupy co 42 metry wspierające dach, ale maksymalnie odsunięte na zewnątrz, blisko ścian, co jednocześnie daje bardzo duże możliwości aranżacji dla projektantów stoisk. Rezygnacja z podpór konstrukcji dachu - jest to technicznie możliwe - spowodowałaby bardzo mocny wzrost kosztów tej inwestycji. Moglibyśmy także zaplanować pod halą parking dwupoziomowy, ale to spowodowałoby, że koszt budowy wzrósłby dwukrotnie. Strop tego garażu musiałby być bowiem gigantyczny ze względu na wystawiane w niej pojazdy, jak na przykład ważące kilkadziesiąt ton czołgi.. Ta hala będzie tak duża jak trzy boiska piłkarskie. Będzie miała 273 metry długości i 73 metry szerokości. Tę halę będziemy także oferować do organizacji kongresów, a także koncertów. Będzie mogła pomieścić około 10 tys. osób.

- A jak będą wyglądały względy bezpieczeństwa. Przypominam sobie tragedię z Chorzowa, gdzie duże opady śniegu spowodowały zawalenie się hali wystawienniczej. Przy takich intensywnych opadach śniegu potrzebne będą chyba odpowiednie zabezpieczenia, odśnieżanie?

- Hala będzie miała wysokość 15 metrów o bardzo mocnej konstrukcji. Musi spełniać wszystkie normy bezpieczeństwa. Jeśli zachodzi potrzeba, odśnieżamy dachy istniejących hal. Odśnieżanie na zapas nie ma sensu, bo nasze hale mają konstrukcję żelbetową, bardzo solidną. Można by po tych dachach jeździć samochodem. Intensywne odśnieżanie mogłoby uszkodzić pokrycie bitumiczne
i spowodować przecieki. A tego nie chcemy. Na szczęście w poprzednich latach nie było z tym żadnych problemów.

- Czy w związku z rozbudową musieliście zwiększyć zatrudnienie? Czy korzystacie także z pracowników pochodzących spoza Polski?

- Obecnie zatrudniamy właściwie samych Polaków. Jest jednak jedna osoba pochodzenia czeskiego, która wyszła za mąż za naszego rodaka i dwie Ukrainki. No i zatrudniamy także Włocha, który mieszka już w Polsce od 15 lat. Tu się ożenił i pewnie nadal będzie mieszkał. W końcu 2025 roku wróciliśmy do zatrudnienia sprzed covidu, czyli do 200 etatów. To jest ten poziom, który dla naszej instytucji jest optymalny. W tej grupie są zarówno osoby bezpośrednio zajmujące się organizacją wydarzeń, promocją, ich rozliczaniem, dbające o zaplecze techniczne, a także pracownicy ochrony - 15 osób. To bardzo ważna część  załogi, bo to osoby pierwszego kontaktu dla naszych klientów przybywających na targi. W przeszłości zlecaliśmy na zewnątrz usługę ochrony, ale nie bardzo to się sprawdzało. Dlatego szybko wróciliśmy do własnych pracowników i działa to zdecydowanie lepiej. Około 90 proc. osób zatrudnionych w Targach Kielce przygotowuje nasze autorskie imprezy targowe. Duża część konferencji natomiast, których odbywa się w ciągu roku około 300, ma zewnętrznych organizatorów.

- Czy wśród tych 200 osób są też specjaliści od przygotowania zabudów stoisk?

- To jest jedna z najważniejszych funkcji, które należą do naszych ludzi. Sami projektujemy stoiska lub realizujemy projekty nadesłane przez wystawców. Tylko w nielicznych przypadkach korzystamy z pomocy zewnętrznej.

- Jakie zainteresowanie budzą imprezy wystawiennicze w Targach Kielce, jaka jest średnia liczba zwiedzających? Najwięcej oglądających pewnie bywa na wystawach rolniczych i zbrojeniowych?

- Wystawa rolnicza to prawie 80 tys. zwiedzających, natomiast targi zbrojeniowe jesienią odwiedza około 40 tys. osób. Ale mamy imprezy bardzo specjalistyczne z mniejszą publicznością. Na przykład w tym roku organizujemy zupełnie nową, niszową imprezę: Targi Urządzeń Geodezyjnych. Jest niezbyt wielu producentów tego typu wyposażenia, a i liczba potencjalnych odwiedzających też pewnie nie będzie duża. Porównywanie frekwencji na tej imprezie i wystawie rolniczej nie ma sensu, bowiem na Agrotechu mamy ponad 600 wystawców z bardzo różnych dziedzin obsługujących cały sektor rolniczy, a na niszowych targach jest ich kilkudziesięciu

- Wspomniał pan nowe imprezy targowe przygotowywane przez TK w tym roku. Czy oprócz geodezyjnych będzie jeszcze coś nowego, nieszablonowego?

- Będzie się odbywała wystawa z obszaru budownictwa, a dotyczyć będzie drzwi i okien Windoglass Innovation. Wydawałoby się, że może dotyczyć dosyć wąskiego grona producentów. Jednak przykład wydawałoby się równie ściśle określonych branżowo targów Dach Forum pokazuje, że tak nie jest. Targi pokryć dachowych zajęły w tym roku wszystkie sześć hal, które są w tej chwili dostępne. Warto zwrócić uwagę, że była to  piąta edycja tego wydarzenia.. Mam nadzieję, że za kilka lat również targi drzwi i okien Windoglass zajmą całą powierzchnię wystawienniczą.

- Ile w sumie imprez targowych odbędzie się w 2026 roku, które będą dla Was najważniejsze? Sezon wystawienniczy zaczął się w styczniu, ale chyba dopiero od marca będą się odbywały te największe imprezy?

- W tym roku zmieścimy się w przedziale 40-50 imprez targowych. Nie określam tego dokładnie, ponieważ zdarza się niekiedy, że rezygnujemy z jakiejś imprezy. Wprowadzamy za to nowe projekty targowe, o których powiedziałem wyżej. Są także odbywające się w cyklu dwuletnim, jak na przykład Nekro Expo - branża pogrzebowa, ExpoGas - gazownicze, targi Metal - odlewnicze oraz autobusowe - TransExpo. To sprawia, że obecny sezon targowy będzie bogatszy.

- A która z imprez wystawienniczych jest dla Was najważniejsza?

- Bezsprzecznie targi zbrojeniowe. Na tej imprezie łączy się kilka światów - biznesu, polityki, wojska. To jest jedyna tak duża wystawa, podczas której gościmy prezydenta RP, marszałka Sejmu, premiera, wicepremierów, ministra obrony narodowej. Nawet na największych - z naszej perspektywy - targach, jak PlastPol dla przetwórstwa tworzyw sztucznych - nie gościmy władz państwowych. Są na nich ludzie biznesu. I nie ma na nich żadnego oficjalnego otwarcia, a jedynie konstruktywne spotkania B2B. Natomiast na targach zbrojeniowych, których głównymi odbiorcami są rządy, armie różnych państw, takie uroczyste otwarcie jest organizowane. Ze względu na wizytę tak znakomitych gości - w tym oficjalnych delegacji z kilkudziesięciu krajów  świata - targi te są imprezą wyjątkową. W zeszłym roku gościliśmy 42 oficjalne delegacje zagraniczne. Wystawiających się zaś firm było ponad 800 z 35 krajów. Byli to jedni z największych producentów uzbrojenia na świecie prezentujący sprzęt oparty o najnowsze technologie.

- Jakie korzyści Targi Kielce przynoszą miastu Kielce oraz regionowi i krajowi? Jak ważną jesteście organizacją dla różnorakich branż?

- Właściwie o to powinien pan zapytać inne osoby. To, że robimy coś ważnego świadczą same wizyty najważniejszych polityków w kraju i za granicą. A już na pewno ma to znaczenie dla polskiej obronności i bezpieczeństwa nie tylko naszego kraju. Od wielu lat - mogę to powiedzieć bez jakiegoś zadęcia - wszystkie nasze imprezy rosną. Organizujemy  dobre targi dla bardzo wielu  branż. Beneficjentami tego sukcesu jest zarówno miasto Kielce jak i województwo świętokrzyskie. Wystarczy spojrzeć na liczbę miejsc w hotelach, które zajęte są w czasie wystaw. Dzięki nam prosperuje dobrze cały sektor usług gastronomicznych oraz taksówkowych. W Kielcach i okolicach jest kilkadziesiąt hoteli. Ile by ich upadło, gdyby nie było targów? Zostałoby może kilka. Sami turyści oraz goście weselni nie byliby w stanie zapełnić wszystkich działających hoteli.

- Czy targi oraz organizowane przez nie imprezy targowe nadal będą się rozwijały, czy raczej to już schyłek tego typu kontaktów biznesowych?

- To pytanie często pojawiało się w czasie covidu. Po co robić  targi, kiedy można się spotkać i porozmawiać przez popularne kanały internetowe. Po roku czy dwóch wszyscy mieli dość tego typu komunikacji, ponieważ nic nie jest lepsze od spotkania w cztery oczy. Uczelnie próbowały robić zdalne wykłady. Jednak nie ma takiego prawa, żeby zmuszało do bycia cały czas na wizji. Podczas spotkań online czasami sam nie wiedziałem do ilu osób mówię, bo ci po drugiej stronie komputera mogli kliknąć w klawiaturę, markując że mnie słuchają, a tak naprawdę robić cokolwiek. Moim zdaniem targi odrodziły się szybciej niż wszyscy myśleli, bo nic nie zastąpi bezpośrednich spotkań pomiędzy ludźmi. Po co chodzimy na koncerty? Przecież możemy kupić płytę z utworami ulubionego artysty albo włączyć aplikację Spotify, a jednak wybieramy miejsca przed sceną w rzeczywistości, a nie w wirtualnym świecie. To samo dotyczy targów, bowiem zaufania nie nabędziemy przez internet. Przez internet wymienimy informacje, prześlemy jakieś dane, kupimy produkty, ale nie nawiążemy osobistych relacji. A przecież biznes opiera się głównie na nich. Do tego dochodzi sztuczna inteligencja. Jaką mamy pewność, że to co oglądamy na ekranie telewizora, komórki jest prawdziwe i że nie jest to wytwór AI? Są już programy, gdzie można „ożywić” osoby dawno zmarłe, podłożyć ich głos. Natomiast na targach nie da się oszukać. Tutaj możemy porozmawiać z żywym człowiekiem, dotknąć i wziąć do ręki prezentowane produkty. Zaś sztuczna inteligencja może posłużyć do niecnych celów. Dlatego uważam, że rola bezpośrednich spotkań będzie wzrastała.

- Jednym słowem imprezy targowe nadal będą się odbywały i wieść o ich upadku jest przedwczesna?

- Jestem tutaj optymistą. Będą pewnie ewoluować, ale z pewnością nie znikną. Ludzie oczekują różnych dodatkowych elementów i bodźców, np. towarzyszącej wystawom rozrywki, że wydarzy się coś nieoczekiwanego, że pojawi się ktoś znany. Firmy prześcigają się w wymyślaniu różnych atrakcji, po to by przyciągnąć odwiedzających. Tych możliwości jest bardzo dużo. W Chinach na przykład przebojem targowym są psy-roboty, które potrafią zachowywać się jak prawdziwy pies. Wystawcy rozumieją, że to nie może być już taki suchy biznes, tylko trzeba dodać „coś”, co zaciekawi i przyciągnie zwiedzających.

- Dziękuję bardzo za rozmowę.

Przegląd Oponiarski 2/241 (Luty 2026)

drukuj  
Komentarze użytkowników (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy - dodaj swój komentarz
Musisz być zalogowany aby dodać swój komentarz
Ogłoszenia
Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2026 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń