DDK Opony w Lubaniu

Firma rodzinna prowadzona przez DanutęDariusza Kopałów, stąd skrót DDK w jej nazwie, mieści się przy ul. Jeleniogórskiej 13 w Lubaniu na Dolnym Śląsku, 20-tysięcznym powiatowym mieście, blisko Niemiec i Czech. Należy do sieci First Stop. To najkrótsza charakterystyka, ale jeżeli szukamy szczególnych cech tego serwisu, musimy wskazać na upraszczanie niektórych rzeczy (przykładem cennik), na mocną koncentrację na oponach i co się z nią wiąże, na świadome ograniczanie innych usług. Tak, na ograniczanie, gdyż zdaniem państwa Kopałów należy skupiać się na tym, co robi się dobrze, z czego klienci są zadowoleni i nie rozpraszać się niepotrzebnie na inne aktywności. Bo więcej zarobi się przy oponach, niż gdyby próbować łapać kilka srok za ogon. Bo jeżeli już za coś się zabierać, należy podejść do tego poważnie i zapewnić wysoką jakość. A więc np. zatrudnić mechaników z odpowiednimi kwalifikacjami, zaopatrzyć się w dodatkowe narzędzia i urządzenia. Pani Danuta i pan Dariusz są pełni sił, pogodnego nastawienia i optymizmu, którym autentycznie potrafią zarażać, ale przyznają też, że najbardziej liczy się stabilizacja - biznesowa i życiowa.

Mechanika istnieje w nader skromnej postaci. Ot, czasem wymieni się klocki hamulcowe, może tłumik, oczywiście poza sezonem przekładek ogumienia. Dariusz Kopała wskazuje na półkę z kilkoma opakowaniami oleju. To taka resztka, która została. Z zasady oleju nie wymieniają, może kiedyś zużyją go na własne potrzeby.

- Naprawdę mamy wystarczająco dużo pracy przy różnego rodzaju ogumieniu - podkreśla Dariusz Kopała. - Osobowe, dostawcze, ciężarowe, rolnicze, przemysłowe, nawet wózki dziecięce się zdarzają. Oczywiście, są miesiące lepsze i nieco gorsze, ale nigdy nie narzekamy na brak zajęcia. Ostatni sezon był bardzo fajny.

Żeby zapewnić jak najlepszą obsługę klientów na miejscu, w Lubaniu, zrezygnowali z wozu serwisowego. Załoga nie jest liczna - państwo Kopałowie i dwóch pracowników plus jeden dodatkowy w sezonie (doświadczony). Czasem jednak do wyjazdów potrzebne były dwie osoby, co dezorganizowało pracę stacjonarnego serwisu, nie tylko w sezonie.

Klienci bez zapisów

Państwo Kopałowie bardzo cenią stałych klientów, których zdobyli i utrzymali (jakość!) przez 25 lat. Co ciekawe i charakterystyczne, praktycznie zrezygnowali z zapisów. Wielu oponiarzy postępuje odwrotnie, kolejkę zastępują umawianiem się na konkretne terminy.

- My też mieliśmy zapisy - mówi Danuta Kopała. - Ale to się nie sprawdziło. Ktoś nie dojechał, nie dotrzymał terminu, nie poinformował i sytuacja się komplikowała. Stanowisko stało wolne, a nie wiadomo było, czy może na nie wjeżdżać inny kierowca. Kolejka nie jest uciążliwa, praca u nas idzie bardzo szybko i sprawnie. Jest gdzie ustawić samochód, mamy własny duży parking. Kierowcy średnio czekają pół godziny. Czyli tak naprawdę niewiele dłużej niż w przypadku umówionych wizyt. A najdłużej to godzinę, czasem półtorej. Zauważyliśmy, że nasi klienci często znają się od lat i lubią ze sobą rozmawiać. Niekiedy auto jest zrobione, a oni nadal dyskutują, co nas tylko cieszy. Dodam, że w poczekalni mamy darmową kawę, jest kącik dla mniejszych dzieci.

Floty to temat już nieaktualny, dużo biurokracji przy cenach nie do końca atrakcyjnych. Ale nie tylko biurokracji, bo i więcej czynności, trzeba było zrobić miniprzegląd każdego wozu. Auta indywidualnych klientów też są oglądane, ale nie wiąże się z tym obowiązek sporządzania dokumentacji.

Podobnie - współpraca z internetowymi sklepami opon, a właściwie jej brak. W sezonach każdy ma ręce pełne roboty, poza tym przyjęcie ogumienia od kuriera wiązałoby się z wzięciem na siebie odpowiedzialności za ten towar. A jeżeli opony nie byłyby dokładnie takie, jak życzył sobie kupujący? Albo DOT wskazywałby na 2023 rok, a miał być z 2025? Kolejne problemy. Rzecz jasna, kierowca może przywieźć ogumienie kupione poprzez internet. Ale czy zawsze będzie ono tańsze? Tu już pan Dariusz ma wątpliwości, jego firma może zaoferować ogumienie w dobrych cenach.

- Pozytywne jest to, że kierowcy coraz częściej wybierają marki premium - kontynuuje Dariusz Kopała. - Wielosezonowe nie cieszą się taką popularnością, jak w innych częściach kraju, około 10 procent ich sprzedajemy. Blisko mamy góry, tu nie są płaskie tereny jak w okolicach Wrocławia. Powiem więcej, gdy spadnie duży śnieg, niektórzy przyjeżdżają po zimówki, ale lepsze niż mają.

Chińskie są w ofercie, lecz - kolejna specyficzna cecha - z reguły chodzi o dwie wybrane, sprawdzone marki. Generalnie przed sezonem starają się mieć na stanie opony, które sprzedadzą się, w popularnych rozmiarach 15-18 cali. Bo poważniejsze zatowarowanie się nie ma sensu. Rozmiarów coraz więcej, niektóre występują bardzo rzadko, a do tego jest jeszcze tyle marek opon. Byłoby to zamrażanie pieniędzy, tym bardziej że logistyka hurtowni okazuje się bardzo skuteczna. Towar zamówiony do godz. 9 rano jest jeszcze tego samego dnia. DDK współpracuje z hurtowniami Inter Cars, Handlopex, XPartner.

Elektryczne samochody nie stanowią niczego niezwykłego, zjawiają się coraz częściej. Trzeba koniecznie pamiętać, że opony aut na baterie muszą mieć wyższe indeksy nośności, a najlepiej homologację konkretnej marki pojazdu. I to nie tylko kwestia właściwości jezdnych czy bezpieczeństwa. Ubezpieczyciele w razie - odpukać - szkody, sprawdzają, czy opony w elektryku były właściwe.

Alu i stal jedna stawka

Bardzo często serwisy różnicują ceny za obsługę kół na obręczach stalowych i aluminiowych. Przy Jeleniogórskiej 13 rodzaj felgi nie ma znaczenia, tylko średnica. Za przełożenie kompletu opon klient płaci od 150 zł do 400 zł, za samo wyważenie kół 120-250 zł. Dopłata za run-flaty 25 zł od sztuki, czyli 100 zł za cztery. Naprawa z wykorzystaniem materiałów Tip-Top od 40 zł do 100 zł, za wszystkie czynności. W DDK Opony obowiązuje też jedna cena w przechowalni, po prostu 100 zł. Niektóre serwisy dorobiły się wykresów - opony, koła, taki rozmiar i taki. Zdaniem pani Danuty cennik trzeba upraszczać, co ułatwia ten biznes. Nic więc dziwnego, że ceny opon są podawane od razu z montażem, w jednej kwocie.

Godziny pracy są stałe, 8-17, w soboty 8-13. Trzeba dbać o zdrowie, obsługa jednej sztuki, jak podaje Dariusz Kopała, wiąże się z ośmiokrotnym podnoszeniem koła. Razy cztery to już mamy 32, tak więc dziennie chodzi o setki. Jak żartuje pan Dariusz, który - gdy trzeba - również staje przy maszynach, pod koniec sezonu lepiej z nimi nie zadzierać, są wytrenowani na maksa.

Prawie ćwierć wieku

Drugiego serwisu nie zamierzają otwierać. Zresztą już to przerabiali. Zaczynali w Olszynie, miasteczku w powiecie lubańskim, na początku roku 2001, wpierw w wynajętym obiekcie, który potem kupili. Przez dziewięć lat, 2003-12 prowadzili działalność w Olszynie oraz w Lubaniu, przy ul. Jeleniogórskiej 12. W obecnej lokalizacji są od 2018 r., przeprowadzka z sąsiedniego adresu zbiegła się z wstąpieniem do sieci First Stop. Przy Jeleniogórskiej 13 nic nie było, nawet nie zielone pole, tylko dół w ziemi. Ale pan Dariusz lubi budowlankę, więc postawił w życiu nie tylko ten serwis z trzema bramami i trzema stanowiskami. Obecnie zajmuje się renowacją zabytkowej kamienicy w Lubaniu. Wspólna pasja to podróże, bliższe i dalsze, kilka razy w roku trzeba odpocząć. Dzieci, Daria, Dawid i Dominik, są dorosłe. Córka pracuje w branży kosmetycznej, Dawid został kucharzem, Dominika za kilka miesięcy czeka matura.

Tekst i zdjęcia: Jacek Dobkowski

Przegląd Oponiarski 1/240 (Styczeń 2026)

drukuj  
Komentarze użytkowników (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy - dodaj swój komentarz
Musisz być zalogowany aby dodać swój komentarz
Ogłoszenia
Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2026 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń