Digitalizacja komunikacji

Z RADOSŁAWEM BÓŁKOWSKIM, DYREKTOREM ZARZĄDZAJĄCYM NA POLSKĘ I REGION EUROPY WSCHODNIEJ W FIRMIE BRIDGESTONE, ROZMAWIA SŁAWOMIR GÓRZYŃSKI

- Dwa lata temu zmieniła się struktura organizacyjna Bridgestone’a w Polsce i Europie. Jakie to miało znaczenie i co koncern chciał przez to osiągnąć?

- Naszym celem było dostosowanie struktury firmy do zmieniających się warunków rynkowych. Dzięki temu możemy skuteczniej obsługiwać klientów w Polsce i w regionie Europy Wschodniej.

- Jak funkcjonuje Wasze biuro w czasie pandemii. Czy dużo osób pracuje zdalnie, jak sobie radzicie z tą sytuacją?

- Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo pracowników oraz klientów. Już na samym początku pandemii w marcu 2020 roku przeszliśmy w tryb pracy hybrydowej i wprowadziliśmy nowe zasady bezpieczeństwa i higieny pracy. Rekomendujemy, aby pracować z domu, a w razie konieczności przyjścia do biura, stosować wszystkie środki bezpieczeństwa. Zmieniła się także charakterystyka pracy w terenie. Rzadziej odbywamy bezpośrednie spotkania z klientami. Raczej spotykamy się za pomocą wideokonferencji. Dla nas wszystkich była to nowa sytuacja i musieliśmy się do niej dostosować. Z perspektywy czasu oceniam, że bardzo szybko i sprawnie odnaleźliśmy się w nowych warunkach. Wszyscy pracujemy - nawet w domu - na maksymalnych obrotach.

- Praca w biurze ma swoją specyfikę i można ją wykonywać również w domu. Jednak pracując w fabryce, na linii produkcyjnej, wygląda to zupełnie inaczej.

- Niemniej wszelkie obostrzenia i wymagania związane z bezpieczeństwem także musiały być przestrzegane. Bezpieczeństwo pracowników i ciągłość produkcji zostały zachowane. Nie było przypadków, aby w zakładach produkcyjnych powstawały ogniska pandemiczne.

- Wspomniałeś, że bezpośredni kontakt z klientami był i nadal  jest utrudniony. Z jakich narzędzi korzystacie, czy wyjazdy do klientów w kraju i za granicą są zabronione?

- Coś, co jeszcze rok temu wydawało się trudne do zrobienia, obecnie większość spotkań odbywamy zdalnie. Popularność łączenia się dzięki różnym elektronicznym programom komunikacyjnym bardzo wzrosła. Nasi przedstawiciele w większości przypadków korzystają w tej chwili z tych właśnie możliwości. Jednakże niektóre spotkania muszą odbywać się osobiście i wtedy - oczywiście przy zachowaniu wszelkich zasad bezpieczeństwa -  do takich spotkań dochodzi. Zalecenie ogólne jest jednak takie, aby chroniąc i szanując zdrowie naszych klientów oraz pracowników, tego typu spotkań było jak najmniej. Tak więc bardzo mocno digitalizujemy komunikację. Drugi rok jesteśmy z naszym programem lojalnościowym pod nazwą. „Pasja Bridgestone”. Za pośrednictwem strony internetowej pasjabridgestone.pl skutecznie komunikujemy się z naszymi klientami a pandemia bardzo zwiększyła jego użycie.

- Macie w Polsce dwie duże fabryki opon w Poznaniu i Stargardzie. Czy był moment, że konieczne było ograniczenie produkcji? Czy straty do końca 2020 udało się nadrobić?

- Powiedziałbym raczej, że w okresie pierwszego lockdownu moce produkcyjne zostały spowolnione. Potem w okresie wakacyjnym rosnący popyt na rynku pozwolił nam na zwiększenie produkcji opon osobowych jak i ciężarowych. Po zakończeniu zeszłego roku okazało się, że rynek jest na poziomie 2019 roku, czyli udało się nadrobić wszelkie straty z wiosny. Natomiast początek roku bieżącego jest bardzo dobry. Praktycznie w każdym segmencie osiągamy znaczne przyrosty produkcji. Ponieważ magazyny opustoszały musimy produkować na ponad 100 proc. możliwości, wykorzystując wszystkie rezerwy. Mogę dzisiaj powiedzieć, że nasza branża stanowi ważny element polskiej gospodarki. Sądzę, że spora w tym zasługa listu otwartego PZPO oraz PZM do premiera. Na wiosnę i potem jesienią umożliwiło to prawie normalną pracę serwisów i przeprowadzenie sezonowej wymiany opon. Chciałbym podziękować PZPO, że tak szybko udało się zareagować w tej sytuacji, zadbać o bezpieczeństwo kierowców i doprowadzić do normalnego ruchu w serwisach. Duża w tym zasługa dyrektora Piotra Sarneckiego.

- Wiem, że w tych trudnych czasach firma, mimo że także nie macie łatwo, wspieracie lokalne społeczności ofiarowując opony do różnego sprzętu, np. do wozów strażackich, karetek. Jak to odbierają pracownicy zakładów i społeczności lokalne?

- Samo to, że chcemy służyć społeczeństwu produktami najwyższej jakości jest dla nas istotne. Chcemy pomagać innym, bo to także jest w naszym firmowym DNA. Nie tylko wspieramy naszymi produktami, ale robimy także innego rodzaju akcje, jak wsparcie Fundacji Rak and Roll. Dzięki aktywności fizycznej naszych pracowników tworzy się fundusz, który jest następnie przekazywany Fundacji. Akcja ta trwa już od 3 lat. Za każdy uzbierany kilometr nasza firma przekazuje pieniądze na walkę z chorobami onkologicznymi. Poza tym w ramach współpracy ze znanymi sportowcami, jak Karol Bielecki czy Joasia Jóźwik, którzy są naszymi ambasadorami, także wspieramy tę akcję. Pomagamy także domom dziecka. Tak więc tych akcji pomocowych jest w naszej firmie sporo.

- Na jakie wsparcie z Waszej strony mogą liczyć mali dystrybutorzy opon, czyli serwisy?

- Zaczynając od podstawowych spraw, które dotknęły nas w pandemii, staraliśmy się pomagać serwisom w zdobywaniu odpowiednich maseczek, środków dezynfekujących ręce i innych środków ochrony osobistej. Poprzez nasz portal PasjaBridgestone.pl staraliśmy się wspierać szkoleniami i poradami prawnymi, aby wiedziały jak skutecznie funkcjonować w tym trudnym dla wszystkich czasie.

- Czy idea Certyfikatu oponiarskiego PZPO jest słuszna i się przyjmie?

- Jeśli zaś chodzi o Certyfikat oponiarski, to mogę śmiało powiedzieć, że należymy do grona jego współtwórców. Wśród nich jest także nasza szanowna konkurencja. Na jednym ze spotkań w ramach związku postanowiliśmy, że trzeba ujednolicić w kraju obsługę aut w zakresie wymiany i naprawy opon od strony jakości wykonywanych usług. Naszym celem była poprawa standardów obsługi i przede wszystkim bezpieczeństwo klientów.

- Jest jeszcze jedna niezałatwiona sprawa - obowiązek stosowania zimowek. Po tegorocznej zimie wiemy jak ważny to problem dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wiem, że producenci nie chcą tak mocno naciskać na polityków, żeby nie zostało to odebrane, jako czysty merkantylizm.

- Zgadza się, ale jak sam wspomniałeś brak regulacji prawnych w tym zakresie powoduje, że na naszych drogach jesienią, zimą i przedwiośniem nie jest bezpiecznie. Niektórzy kierowcy bez wyobraźni poruszają się na letnich oponach po ośnieżonych i oblodzonych drogach. Stwarzają problemy nie tylko sobie, ale przede wszystkim innym użytkownikom dróg.

- Wspomniałeś, że w pewnym momencie brakowało opon letnich. Teraz zaś w magazynach czy to fabrycznych czy w hurtowniach skończyły się zimowki.

- To prawda. Już nie dało się tego odwrócić, gdyż moce produkcyjne fabryk zostały przestawione na wytwarzanie opon letnich i wielosezonowych. Ten okres jest bardzo krótki, aby na połowę marca być gotowym tym razem na przekładkowy sezon wiosenno-letni. Tym bardziej, że liczba rozmiarów, marek, jest w tej chwili ogromna. Co ciekawe segment Premium mocno urósł. Widać Polacy przekonali się, że opona droższa, jakościowo lepsza, jest zdecydowanie rozsądniejszym wyborem niż budżetowa. Udział tego ostatniego segmentu systematycznie spada. Poza tym struktura samochodów sprzedawanych na naszym rynku ma coraz większe średnice felg i opon.

- Nawiązując jeszcze do certyfikatu, to w kryteriach jest punkt, że serwis handlujący oponami używanymi - nawet jeśli jest doskonale wyposażony, w dobrym punkcie i z dobrą załogą - nie może przystąpić do audytu. Chyba że zrezygnuje z tej części sprzedaży. W mojej opinii to rozsądne rozwiązanie. Czy chodziło o powstrzymanie sprowadzania do kraju używek nie wiadomo skąd i w jakim stanie?

- Jak już wspomniałem, najważniejsze jest bezpieczeństwo. Nie liczy się czy używana opona ma 4 mm bieżnika i wygląda całkiem ładnie. Ktoś ją wycofał z użytkowania. Oczywiście jest swoboda działalności gospodarczej i handel oponami używanymi jest dozwolony. My tego procederu nie popieramy. W serwisach mających Certyfikat Oponiarski powinny być sprzedawane opony nowe i sprawdzone. Jeśli ktoś kupuje produkt nowy, to wie jaki on jest. Nie musi się obawiać, że w czasie jazdy coś się wydarzy.

- Jak dużym koncernom, takim jak Bridgestone, obecnie się działa na polskim rynku sprzedaży opon. Zmalała ilość dużych hurtowni do kilku. Jest za to ponad 12 tys. serwisów. W którą stronę będzie ewoluował nasz rynek? Czy wszystko jest już ugruntowane do tego stopnia, że nie będą zachodziły gwałtowne zmiany?

- Musimy pamiętać, że wiele serwisów mechanicznych zaczyna robić usługi oponiarskie. Zauważyliśmy ten trend jakieś trzy lata temu. Znacznie spadła liczba hurtowni i takich liczących się na rynku jest obecnie kilka. Za jakiś czas nastąpią kolejne zmiany i do nich musimy się wszyscy przygotować. Po to powstał między innymi program Pasja Bridgestone. Kooperacja z największymi hurtowniami, czyli Handlopeksem, Inter Carsem i Lateksem. Poprzez Pasję każdy sprzedawca widzi, co może kupić, co za to otrzyma, ile będzie go to kosztowało, itd. 10-15 lat temu zamówienie na opony to były 2-3 kartki papieru. A teraz takiemu serwisowi sprzedającemu nawet dwa tysiące opon ciężko jest zbudować takie zamówienie. Powodem jest ogromna liczba rozmiarów, marek, wzorów bieżników. Zdarzały się źle przewidziane zamówienia. Obecnie w nowej formule serwisy współpracują z hurtowniami. Otrzymują potrzebny towar na czas i w odpowiednim wyborze. Są w stanie kupić to co potrzebują i nie ryzykują finansowo. Pandemia ten nowy model współpracy z rynkiem wzmocniła. Serwisy nie muszą budować kilkutysięcznych stoków, aby przez cały sezon zaspokoić potrzeby klientów końcowych. Nie ryzykują własnych pieniędzy. Kupują to co potrzebne. A hurtownie - czasami nawet trzy razy dziennie - są w stanie dostarczyć potrzebny towar serwisowi. My natomiast chcemy skupić się na produkcji najwyższej jakości opon i wsparciu naszych serwisów. Rynek będzie w tym kierunku szedł nadal, aby ryzyko problemów zostało zminimalizowane.

- Jak istotne dla firmy Bridgestone, a także innych producentów, są platformy cyfrowe i internet w handlu oponami?

- Bardzo. Musimy sobie zdawać sprawę, że sprzedaż mocno przeniosła się do sieci. Szczególnie od roku, gdy mamy pandemię. Zresztą klienci końcowi, jeśli nawet zdecydowani byli na zakup nowego kompletu opon, to najpierw sprawdzają ich dostępność i ceny w sklepach internetowych. Potem albo kupują w nich, albo decydują się na kupno w serwisie, w którym dokonują przekładki, oczywiście negocjując ostateczną cenę opon. Robi tak 95 procent klientów. I my mamy tego świadomość. Dlatego jesteśmy i będziemy obecni na platformach, czy u sprzedawców internetowych typu Oponeo, Allegro, czy innych. Bardziej będziemy wchodzili we współpracę B2B i w tym upatrujemy największych sukcesów. Mamy własną platformę opon ciężarowych Bridgestone Truck. Tam również rozwijamy to środowisko, aby wszystko było proste i czytelne. W tym kierunku chcemy podążać.

- Zarządzasz rynkami opon w siedmiu krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Który z nich jest według Ciebie najbardziej perspektywiczny?

- One są bardzo podobne. Rozwijają się w podobnym tempie. Różnić się mogą - mówię o produktach - modelami opon. Na przykład u nas i na Węgrzech charakterystyka bieżników jest trochę inna. Polska wśród tej siódemki jest zdecydowanie największa. - Sprzedaż opon w naszym kraju ustabilizowała się na poziomie około 12,5 mln sztuk. Czy kiedykolwiek przekroczymy tę barierę?

- Nie widzę, aby doszło do spektakularnych wzrostów czy spadków. Chyba że znowu spotka nas epidemia w typie Covid-19. W tym roku przewidujemy niewielki wzrost, który związany jest ściśle ze sprzedażą nowych i używanych aut.

- Który segment będzie rósł najszybciej?

- Patrząc na opony osobowe na pewno 18 cali i większe.

- A w pozostałych rodzajach opon?

- We wszystkich segmentach, także w ciężarówce, będzie rosła sprzedaż opon Premium. Przewiduję, że tracić będzie segment ekonomiczny, czyli opon najtańszych.

- Bieżący rok będzie powrotem do względnej normalności, czy na razie można o tym zapomnieć?

- Mam taką nadzieję, że służby medyczne uporają się ze szczepieniami i powoli będziemy wracali do normalności. Jednak świat po pandemii nie będzie już taki jak przed. Będziemy trochę inaczej pracować i wypoczywać. Będziemy mieli dużo więcej dni pracy z domu. Na pewno zmniejszą się w wielu firmach powierzchnie biur. Pewnie deweloperzy budujący biurowce trochę stracą. Kontakt z klientami natomiast będzie jeszcze bardziej intensywny poprzez platformy internetowe oraz inne sposoby komunikowania się, ale też osobiste wizyty, które mimo wszystko będą również się odbywały.

- Dziękuję za rozmowę.

drukuj  
Komentarze użytkowników (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy - dodaj swój komentarz
Musisz być zalogowany aby dodać swój komentarz
Ogłoszenia
Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

FOTONEWS - GALERIE

© Copyright 2022 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń