Elektro-oponomobilność

Nadszedł taki czas, że to, co nazywaliśmy kiedyś science fiction, zaczyna się materializować wokół nas. Pojazdy autonomiczne, do których wystarczy wsiąść i wydać polecenie głosem, to już prawie rzeczywistość.

To może być niezła zabawa - jedziemy samochodem na spotkanie ze znajomymi do restauracji, tam spożywamy zakazane trunki i o powrót nie musimy się martwić, do domu zawiezie nas nasz samochód. Opony do nowej generacji pojazdów - na razie koncepcyjne, których z powodzeniem używał James Bond w „Śmierć nadejdzie jutro” - wkrótce będą stosowane powszechnie. Jeżeli postęp w tej dziedzinie będzie tak szybki jak w elektronice, to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wulkanizator będzie traktowany jak jakiś „dinozaur”.

Naprawa i serwis zawsze potrzebne

Olbrzymia presja społeczna na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych i proekologiczne, antysmogowe rozwiązania w komunikacji spowodują, że samochody hybrydowe, których nie ma przecież jeszcze tak wiele, zostaną zastąpione pojazdami elektrycznymi lub czymś jeszcze bardziej ekologicznym. Czy dla nas serwisantów i wulkanizatorów wiąże się to z jakimiś ważnymi zmianami? Trudno dziś jednoznacznie przewidzieć kierunki, w których pójdą rozwiązania firm oponiarskich. Można jednak się zacząć zastanawiać, czy opony będą dalej pneumatyczne? Czy do obsługi nowych rozwiązań przenoszenia napędu na nawierzchnię drogi będą się nadawały tradycyjne maszyny? Wreszcie, czy opony przyszłości będą podlegały naprawom po ich uszkodzeniu? Tego jednego możemy być pewni.

Opony, lub to coś, co je wkrótce zastąpi, na pewno będą się uszkadzały na dziurach w drogach - razem z felgami, na krawężnikach chodników, gdzie zaradni urzędnicy będą wyznaczali strefy płatnego parkowania i na przejazdach kolejowych, których stan (niestety, bardzo wielu) pozostawia sporo do życzenia. Tego możemy być pewni.

Dziś w pojazdach mechanicznych hybrydowych ogumienie pneumatyczne w zasadzie jest identyczne z tym stosowanym w pojazdach wyposażonych tylko w silniki spalinowe, więc nie ma dylematu, czy można je naprawić po uszkodzeniu. A jak to będzie w pojazdach elektrycznych?

Opony nie całkiem inne

Mając na względzie fakt, że samochód elektryczny, to cały czas mały zasięg i chyba zbyt słabo rozwinięta gęstość i dostępność stacji ładowania baterii, konieczne jest wyposażenie takiego pojazdu w ogumienie minimalizujące opory toczenia. Opony pewnie będą inne, ale jeżeli już, to tylko trochę inne. Należy przypuszczać, że na zmniejszenie oporów toczenia wpływ będą miały niewielkie zmiany konstrukcji anatomicznej opony - zmiana kąta ułożenia opasania stalowego, być może dołożenie jakichś stabilizatorów aramidowych w części bieżnej i naturalnie rodzaj mieszanki o obniżonej temperaturze w czasie toczenia, plus pewne modyfikacje i modernizacja w samej rzeźbie bieżnika.

Dopóki opona pozostanie pneumatyczna i jej proces produkcji będzie wynikiem wulkanizacji z udziałem kauczuku naturalnego, nie sądzę, żeby mogło się wydarzyć coś na tyle istotnego, że zmieni oblicze serwisu oponiarskiego w istotny sposób. Jeżeli popatrzymy na możliwości wykonywania napraw w oponach pneumatycznych w sektorze osobowych - dostawczych, 4x4, to mamy w zasadzie możliwość naprawy przebić gwoździowych w czole opon. I tu indeks prędkości jest czynnikiem rozstrzygającym - do indeksu „V” włącznie możemy naprawiać uszkodzenia do 6 mm średnicy. Natomiast powyżej indeksu 240 km/h - tylko symboliczne uszkodzenia o średnicy 3 mm. I niezależnie od tego, jakie indeksy nośności będą posiadały opony pneumatyczne do pojazdów elektrycznych, nie sądzę, żeby się tu coś zmieniło. Zgodzę się, że sprawność silnika elektrycznego powyżej 90 proc. i znacznie większe przeciążenia spowodowane natychmiastowym przeniesieniem mocy silnika, mogą budzić niepokój. Ale jeżeli można wykonać naprawę w opasaniu stalowym opony bez potrzeby jego wzmacniania wkładem w części czołowej, nawet w oponach ciężarowych, to jestem absolutnie spokojny o pozytywny rezultat takich wyzwań jak przebita gwoździem opona w samochodzie z napędem elektrycznym. To oczywiście tylko moje rozważania teoretyczne. Mimo wszystko jestem przekonany, że gdy opony do tego typu pojazdów będą w powszechnym użyciu, firmy produkujące materiały naprawcze wystosują odpowiednie biuletyny informacyjne, z których dowiemy się, z jakimi ograniczeniami ewentualnie należy się liczyć. Martwi mnie jednak zupełnie inna sprawa. Czy w momencie obsługi samochodu z napędem elektrycznym, pracownicy serwisu oponiarskiego będą zmuszeni posiadać dodatkowe uprawnienia związane z serwisowaniem maszyn elektrycznych? Jeżeli chodzi o serwis mechaniczny, to już w tej chwili można korzystać ze szkoleń w tym zakresie, bo nie ulega wątpliwości, że diagnostyka i naprawy mechaniczne w silnikach elektrycznych i spalinowych to jednak dwie diametralnie różne sprawy.

Kwestia uprawnień

Kolejne pytanie, czy pracownicy wykonujący serwis pojazdów elektrycznych muszą mieć uprawnienia elektryczne SEP do 1 kV? Istnieją poważne obawy, że świat motoryzacji wyprzedzi regulacje i wymagania formalne. Tak samo jak obecnie w przypadku rowerów z napędem elektrycznym - nie wiadomo jest, czy mogą one jeździć po drogach dla rowerów czy też nie, i czy w ogóle można nimi jeździć po drogach publicznych? A w sprzedaży są od dawna!!! Mam na myśli rowery wyposażone w silniki, które bez pomocy rowerzysty przekraczają
prędkość 25 km/h.

Środowisko i strefa zgniotu

Kolejny dylemat, który nie może nie być brany pod uwagę w tym pędzie do elektromobilności, to pytanie, jak wpłynie na środowisko masa niesprawnych akumulatorów, których pojazd z napędem elektrycznym musi na dziś posiadać w ilości kilkuset kilogramów? A co w razie wypadku drogowego, jak zmieni się strefa zgniotu samochodu, który zamiast podłogi blaszanej ma płytę pancerną z akumulatorów. Być może inne rozwiązania ekologiczne, takie jak wodór czy LPG niosą ze sobą mniej koniecznych zmian i będą nie mniej korzystnie niż auta elektryczne wpływały na efekt redukcji smogu i gazów cieplarnianych. Nie jestem przeciwnikiem postępu i modernizacji, nawet gdyby było to tylko upowszechnienie transportu opartego na samochodach elektrycznych, ale niech to będzie przygotowywane od początku z głową.

Tekst: Ryszard Marcinkowski

 

***********************

Ryszard Marcinkowski prowadzi firmę szkoleniową i handlową, działającą w branży oponiarskiej. Posiada eksperckie doświadczenie w zakresie wulkanizacji. Przez lata szkolił pracowników serwisów, pracując w firmie Tip-Topol w Pobiedziskach.

 

Zobacz cały numer PO 1/163 (Styczeń 2019)

 

drukuj  
Komentarze użytkowników (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy - dodaj swój komentarz
Musisz być zalogowany aby dodać swój komentarz
Ogłoszenia
Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

FOTONEWS - GALERIE

© Copyright 2019 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń