Elektryczna przyszłość motoryzacji

Elektromobilność to nie tylko auta elektryczne

Ze Zbigniewem Sochą, prezesem firmy Socha Signange Sp. z o.o. w Brodnicy oraz członkiem zarządu Arago Electromobility w Toruniu, rozmawia Sławomir Górzyński

- Panie prezesie, skąd wziął się pomysł na kompleksową obsługę aut elektrycznych, których obecnie po kraju porusza się bardzo mało. Można powiedzieć, że Arago to bardzo innowacyjne przedsięwzięcie?

- Patrzymy strategicznie na rozwój mobilności oraz światowych i polskich trendów w zakresie transportu, na przemianę aut napędzanych paliwami węglowodorowymi do nowoczesnych i ekologicznie czystych napędów elektrycznych. Wprawdzie na razie po Polsce może jeździ takich aut kilkaset, ale od czegoś trzeba zacząć. Łącząc doświadczenie firmy Socha Signage w segmencie budowy infrastruktury i wizualizacji stacji paliw oraz nowoczesnych rozwiązań elektromobilności, postanowiliśmy powołać innowacyjną, nie tylko w skali kraju, firmę Arago Electromobility. Firma ta oferuje dziś kompleksową infrastrukturę ładowania pojazdów elektrycznych połączoną z oprogramowaniem do zarządzania całym systemem operatorskim oraz udziela wsparcia w zakresie pozyskania finansowania. Działania te oparte są - zresztą tak jak we wszystkich naszych firmach - na dobrej jakości pracy, organizacji, bardzo dobrych materiałach. Temat mobilności jest nowy. Pojawiał się w wielu krajach z różną intensywnością. Największy nacisk na to kładą rządy krajów skandynawskich i zachodnioeuropejskich. Celem naszych działań jest rozwój rynku elektromobilności w Polsce, aby powstrzymać napływ z zagranicy milionów aut, które powinny trafić na złom.

- Dotychczas pańska firma zajmowała się reklamami i wizualizacjami podświetlanymi, które realizowano zarówno w kraju i zagranicą. Były to niekiedy bardzo ambitne przedsięwzięcia. Jednak to zupełnie inna bajka niż elektromobilność?

- Nasze doświadczenia i unikalne umiejętności zdobyte podczas realizacji projektów na stacjach paliw różnych sieci i dilerów samochodowych stały się podwaliną dywersyfikacji portfela usług. Adresujemy je bezpośrednio do obszaru zmieniającego się coraz bardziej świata mobilności oraz współdzielenia środków transportu. W przypadku elektromobilności jednym z głównych jego centrów - oprócz sesji ładowania samochodów w domu - są właśnie stacje paliwowe, a tak naprawdę przyszłe nowoczesne stacje stanowiące rodzaj hubów logistycznych dla podróżnych. Uzyskają oni tam dostęp nie tylko do energii elektrycznej bądź innego paliwa, ale także do wielu innych usług. I to właśnie w tym  obszarze strategicznie chcemy zająć pozycję lidera, dostarczając operatorom stacji - jak i miastom - nowoczesne formy zaspokajania potrzeb podróżnych korzystających z pojazdów elektrycznych.

- Wbrew ambitnym planom premiera, że w ciągu 6 lat po polskich drogach będzie jeździło milion aut elektrycznych, to raczej marzenie niż realna perspektywa. Na razie tego typu auta - patrząc chociażby na Teslę - są bardzo drogie. Można zaryzykować stwierdzenie, że to samochód dla bogatego marzyciela. Czy jest szansa, aby zaproponowane przez pańską firmę stacje ładowania zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu?

- Realizacja projektów budowy infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych to nie tylko segment pojazdów osobowych, ale także pojazdy zbiorowego transportu miejskiego. Budowa stacji paliw to nie jest tania inwestycja. Koszt jednej wynosi jakieś 2-3 miliony złotych. Uruchomienie jednego stanowiska do ładowania pojazdów elektrycznych - w zależności od mocy - to koszt kilkunastu a nawet  400 tys. euro. Obie stacje nie mogą jednak występować w bezpośredniej bliskości ze względów bezpieczeństwa. Obecnie realizujemy projekt budowy infrastruktury sieci ładowania zamówiony przez ogólnopolskich operatorów - również dla sektora komunalnego - bazując na zapisach ustawy o elektromobilności. W akcie tym ustawodawca wskazał priorytety zarówno dla inwestorów prywatnych jak i tych z segmentu publicznego. Planowane systemy  wsparcia dla kupujących auta elektryczne, jak i spadające ceny ich nabycia, w naszej ocenie wpłyną z pewnością na skokowe zwiększenie popularności pojazdów elektrycznych.

- Wiem, że jesteście zaangażowani także w projekt budowy polskiego auta elektrycznego. Czy są szanse, aby takie auto szybko powstało i od fazy twórczej koncepcji przeszło do realizacji przemysłowej?

- Tak, faktycznie jesteśmy zaangażowani w taki projekt. Jego szczegóły są objęte klauzulą poufności. Jednym z najważniejszych podmiotów projektu są między innymi Polska Akademia Nauk, krakowska AGH, czy Politechnika Białostocka.  Celem jest polski samochód elektryczny. W czerwcu zaprezentowany został koncept tego pojazdu. Mogę jedynie zdradzić, że nasze zaangażowanie najbardziej widoczne jest w zakresie infrastruktury ładowania oraz komunikacji pojazdu ze stacjami ładującymi.

- Ile lat mogą potrwać prace nad tym projektem? Czy byłby to produkt tylko na rynek krajowy, czy także na eksport? Jakie inne firmy oprócz pańskiej są w niego zaangażowane?

- Jak wcześniej powiedziałem, szczegóły tego projektu objęte są klauzulą poufności. Niebawem jednak pojawią się oficjalne komunikaty dotyczące zagadnień, o które pan pyta. Na dzisiaj wdrażamy pewną ideę. Ponieważ nie ma u nas takiej firmy jak indyjska Tata, która sprzedaje tanie autka za 1600 dolarów sztuka, musimy opracować swój własny projekt. Jesteśmy jednak chyba za biedni, aby tworzyć własny samochód. Nie wiem czy nie lepiej byłoby skrzyknąć się w kilka krajów i opracować jeden a może kilka wspólnych modeli. Koszty rozłożyłyby się na większą liczbę uczestników projektu. Na razie - tak sądzę - w okresie przejściowym będą funkcjonować auta hybrydowe. Częściowo na paliwa płynne a częściowo zasilane silnikiem elektrycznym. Oczywiście najbardziej intensywnie rozwijać się to będzie w USA, Chinach i Europie. Trochę wolniej w innych regionach naszej planety.

- Projekt zaproponowany przez Arago jest kompleksowy, bo zakłada nie tylko ładowanie aut elektrycznych, ale także całą infrastrukturę obsługi zarówno auta, jak i jego pasażerów. Czy macie już opracowany całkowity model tego przedsięwzięcia i możliwości jego realizacji?

- Nasze przedsięwzięcie prowadzone pod marką Arago przewiduje kompleksowe realizacje w obszarze elektromobilności. Firma powstała po to, aby lansować pewnego rodzaju ideę. To nie musi być fotowoltaika, to może być magazyn ogniw wodorowych na wymianę. Chodziło nam bardziej o ideę czystej energii. Do tej idei coraz bardziej przekonują się samorządy, które wprowadzają do transportu miejskiego autobusy elektryczne albo takie z napędem hybrydowym. W Skandynawii i Europie Zachodniej realizowane są już projekty budowy "carportów" wyposażonych nie tylko w infrastrukturę do ładowania pojazdów ze źródeł alternatywnych, ale także całościowe zaplecze obsługowe dla podróżnych. Obecnie prowadzimy zaawansowane rozmowy z inwestorami chcącymi budować wspomnianą wyżej infrastrukturę komunikacyjną opartą o elektromobilność.

- W jakim czasie można będziecie taką stację ładowania plus wszystkie zaproponowane dodatki wykonać. Czy nie trzeba będzie się wspomagać energetyką zawodową? Wystarczy energii słońca?

- Dziś w tradycyjnym modelu rynkowym zapewnienie odpowiedniego przyłącza energetycznego leży po stronie operatora systemu dystrybucyjnego. Firma Arago wychodząc naprzeciw panującym trendom światowym, stawia na wykorzystanie - oprócz źródeł tradycyjnych - takich jak fotowoltaika, magazyny energii oraz siła wiatru. W przypadku tego ostatniego sposobu produkcji energii jestem przeciwny. Wystarczy spojrzeć jak siłownie wiatrowe szpecą nasz krajobraz. Wszystkich entuzjastów siłowni wiatrowych wysłałbym do USA, aby zobaczyli ile tysięcy takich połamanych masztów leży na polach. Ja to widziałem osobiście. Jeżeli ten sposób produkcji energii nie udał się w tak bogatym kraju jak Stany, to co możemy powiedzieć o nas. Wystarczyło, że skończyły się tam dotacje rządowe i wszystko upadło.

- A u nas próbuje się intensyfikować produkcję energii elektrycznej z węgla. Przecież to powrót do końcówki XIX i XX wieku, gdzie intensywnie spalano paliwa kopalne. Efekty tego odczuwamy obecnie na własnej skórze.

- To prawda. To też jest jakieś nieporozumienie. Niezrozumiałe decyzje polityczne tego czy innego rządu doprowadzają do działań absurdalnych. Zamiast szukać nowoczesnych rozwiązań, czystych ekologicznie, cofamy się o stulecie. Powinniśmy wdrażać ideę, np. baterii wodorowej, która jest coraz bardziej wydajna, ma niewielkie rozmiary i praktycznie nie szkodzi środowisku. Jednak lobby paliwowe tak łatwo się nie podda. A wracając do meritum. Zgodnie z naszą koncepcją odpowiednie połączenie tych źródeł energii daje dużo lepsze efekty biznesowe niż tradycyjne podejście ekonomiczne w tym zakresie. Stosowane przez nas technologie pozwalają łączyć tradycyjne źródła energii z odnawialnymi, co wpływa na szybszą realizację projektów od momentu ich rozpoczęcia do zakończenia. Popularnym modelem realizacji prac w tym zakresie jest model EPCM (Engineering, Procurment, Construction, Maintenance), w którym odpowiadamy za całość wdrożenia począwszy od projektu technicznego, uzgodnień, poprzez zakup stosownych technologii, budowę infrastruktury, na jej utrzymaniu w ciągłym ruchu skończywszy.

- Czy założenia projektu przewidują także wykorzystanie energii wiatru do ładowania akumulatorów? W końcu to także tzw. czysta energia.

- Tak, jak już wcześniej wspomniałem, energia wiatrowa jest jednym z ekologicznych źródeł energii. Bierzemy pod uwagę ten segment wytwarzania prądu bardzo poważnie, chociaż jak wspomniałem wyżej entuzjastą tego sposobu nie jestem. Bardziej pasowałoby mi na przykład rozruszanie budowy małych siłowni wodnych, który to program próbowano wdrożyć w latach 90. ubiegłego wieku. Nie wpłynęłoby to tak drastycznie na krajobraz jak siłownie wiatrowe. Szkoda, że zrobiono to w tak małym zakresie.

- Ile takich stacji będziecie mogli zrealizować w ciągu roku? Czy może pan zdradzić jakie będą koszty realizacji jednej kompleksowej stacji ładowania wraz z cała infrastrukturą?

- Na dziś jesteśmy przygotowani do kompleksowej realizacji w pełnym zakresie ("pod klucz") do kilkudziesięciu stacji miesięcznie na terenie całego kraju. Oczywiście jesteśmy w stanie skokowo zwiększyć tę wartość. Jednak rozwój naszego rynku w tym zakresie znajduje się na wczesnym etapie i na obecną chwilę nie ma konieczności posiadania większych zasobów do realizacji takich projektów. Koszt budowy pojedynczej stacji - w zależności od typu i zastosowania - może się wahać od kilkunastu do ponad 400 tys. euro. Dodam jednak, że jedno ładowanie auta będzie znacznie tańsze od tankowania benzyną czy ropą do pełna.

- Skoro nie przy obecnie istniejących stacjach paliwowych, to gdzie będą lokowane punkty ładowania. Ile ich powstanie w najbliższych miesiącach, latach?

- Będą powstawały zarówno przy autostradach A1, A2, A4, S7 S8, jak przy dużych centrach handlowych. Już niebawem uruchomionych będzie pierwszych 60 stacji ładowania, tak by na przykład z Warszawy do Gdańska,  Katowic, Wrocławia, Szczecina można było przejechać autem elektrycznym bez problemu. Trzeba dodać, iż istniejąca infrastruktura linii elektrycznych jest już stara. Czasami nie można ich wykorzystać do wpięcia w nowy system. Temat infrastruktury jest bardzo ważny. Aby ją zmodernizować i uporządkować potrzeba mnóstwa pieniędzy i czasu. Wiąże się to także z kolejnymi rozkopami ulic, chodników. Szansą na przyspieszenie tego procesu bez rewolucji jest rozwój fotowoltaiki. Można by na każdym obiekcie umieścić pewna liczbę paneli dających moc 50, 60 a nawet 120 kW. Oczywiście musiałyby być tam duże magazyny energii, wielkiej mocy ładowarki oraz ekrany fotowoltaiczne doskonałej jakości. Nie byłby też zły pomysł, aby takie stacje lub nawet punkty ładowania powstawały przy serwisach ogumienia. Nie mówię, że przy każdym, ale takich dysponujących 5-6 stanowiskami obsługowymi, gdzie codziennie obsługuje się po kilka, kilkanaście aut.

- Dziękuję za rozmowę.

 

Zobacz cały numer PO 9/159 (Wrzesień 2018)

drukuj  
Ogłoszenia
Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

FOTONEWS - GALERIE

© Copyright 2018 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń