PASJONACI: Z elegancją na parkiecie

Andrzej Urban kiedyś tańczył. Teraz sędziuje, organizuje, uczy

 

Andrzej Urban (na zdjęciu z lewej) jest menedżerem ds. marketingu, promocji i rozwoju firmy Auto Serwis Vianor Swatek w Węgrowie pod Grudziądzem. W tym stutysięcznym mieście w województwie kujawsko-pomorskim jest znany jako człowiek pasjonujący się tańcem towarzyskim. Instruktor, który nauczył tańczyć wiele tysięcy grudziądzan, zawodnik, sędzia, animator kultury, organizator imprez i turniejów tańca. O tańcach potrafi opowiadać godzinami, wplatając liczne, ciekawe dygresje. Sam kiedyś tańczył w turniejach tańca towarzyskiego rangi ogólnopolskiej i międzynarodowej, a później przez długie lata sędziował w Polsce i za granicą, w ponad 15 krajach, m.in. w Izraelu, Kazachstanie, Gruzji. Szczególnie utkwił mu w pamięci Turniej Par Zawodowych w Pradze, gdzie sędziował ówczesnych mistrzów świata Marcusa i Karen Hilton z Anglii. Ciągle jest aktywny jako nauczyciel tańca i poza pracą zawodową uczy kolejne pokolenia grudziądzan radzenia sobie na parkiecie.

Naturalne ruchy

- Generalnie taniec towarzyski opiera się na naturalnym ruchu ciała - podkreśla pan Andrzej. - Nie ma tego, co w tańcu klasycznym, czyli w balecie, nie ma ruchów takich jak stawianie stóp od palców. Taniec towarzyski oczywiście podlega zmianom, tak jak moda. Na przykład kiedyś nie do pomyślenia były niektóre figury w walcu angielskim, które tańczono tylko w walcu wiedeńskim. W każdym tańcu masz prawo do interpretacji, do pewnej dowolności. Program obowiązkowy jest minimalny, to podstawowe figury.

Są dwa style: tańce standardowe i latynoamerykańskie. Standardowe, zwane też tańcami stylu angielskiego to, w kolejności prezentowania na turniejach: walc angielski, tango, walc wiedeński, fokstrot, quick step.

Zacznij od walca

Walc angielski ma 28-31 taktów na minutę, a więc jest tańcem spokojnym. Na początku XX wieku był nazywany bostonem, od amerykańskiego miasta. Był to elegancki taniec na początek balu, w tempie około 16 taktów na minutę. Tańczono go w zupełnie innym ustawieniu niż obecnie - w parze, ale obok siebie. To pokłosie tradycji tańców z XVII, XVIII wieku. Podczas bostona demonstrowano stroje, konwenanse, mniej chodziło o samą zabawę. Zaraz po I wojnie światowej bostonem zajęli się angielscy nauczyciele tańca, stąd obecna nazwa. Prekursorem i jednym z pierwszych mistrzów świata był Victor Silvester, założyciel orkiestry przy radiu BBC.

- Walc angielski to taniec linearny (para porusza się po określonych liniach), o bardzo eleganckich ruchach, o charakterystycznym stylu - opowiada A. Urban. - Pasuje do niego długa, ładna suknia balowa i frak. Moim zdaniem to najbardziej elegancki taniec, wszystkie figury są tak pomyślane, że podkreślają walory stroju, muzyki, ruchów tancerzy.

Tango należy do tańców standardowych ze względu na charakter, choć powszechnie kojarzy się z Argentyną, z obszarem latynoamerykańskim. Argentyńczycy zresztą wykonują go nieco inaczej (podobnie dzieje się z sambą i Brazylijczykami). Tango zdobyło popularność w Europie na początku ubiegłego stulecia. Swego czasu było wręcz wyklęte, uważano je za taniec nieskromny, prawie że wyuzdany. Jest nieco szybsze od walca angielskiego, w granicach 32 taktów na minutę, z tym że takt w tym przypadku jest dłuższy, ma cztery uderzenia, a nie trzy.

Patricia Kazadi, jedna z uczestniczek Tańca z Gwiazdami, z Andrzejem Urbanem
Patricia Kazadi, jedna z uczestniczek Tańca z Gwiazdami, z Andrzejem Urbanem
Andrzej Urban (z lewej) z Czechem Janem Klimentem w Tańcu z Gwiazdami
Andrzej Urban (z lewej) z Czechem Janem Klimentem w Tańcu z Gwiazdami
Praga 1987, na pierwszym planie Marcus i Karen Hilton mistrzowie świata z Wielkiej Brytanii, w głębi Paul i Angela Scarbossa mistrzowie Australii, z nr 9 Peter i Sabrine Ekkart z Belgii
Praga 1987, na pierwszym planie Marcus i Karen Hilton mistrzowie świata z Wielkiej Brytanii, w głębi Paul i Angela Scarbossa mistrzowie Australii, z nr 9 Peter i Sabrine Ekkart z Belgii
Fragment programu sprzed 30 lat, czechosłowackiego turnieju Velka Cena, w którym Andrzej Urban sędziował oba style
Fragment programu sprzed 30 lat, czechosłowackiego turnieju Velka Cena, w którym Andrzej Urban sędziował oba style
Międzynarodowy Turniej Tańca Towarzyskiego Ryga 1994. Para pokazowa Ałła Czebotariewa i Gienadij Guńko, reprezentanci Rosji zaliczani wówczas do wschodzących gwiazd Europy
Międzynarodowy Turniej Tańca Towarzyskiego Ryga 1994. Para pokazowa Ałła Czebotariewa i Gienadij Guńko, reprezentanci Rosji zaliczani wówczas do wschodzących gwiazd Europy

- Ciekawe jest pochodzenie tanga - kontynuuje A. Urban. - Taniec ten powstawał przy ogniskach gauchów, czyli pasterzy bydła. Inni mówią bardziej dosadnie, że wywodzi się z domów publicznych. Trzeba zwrócić uwagę na relację liczby kobiet i mężczyzn w Argentynie na początku XX wieku. Mężczyzn było o wiele więcej, kobiety namawiano do wyjazdu pod byle pretekstem, porywano je z Europy, kwitł handel żywym towarem. Ze względu na to, w jaki sposób się tańczy, w jaki sposób wykonuje się poszczególne figury, można skłaniać się do początków tanga przy ogniskach. Gauchowie nosili ostrogi i nie bardzo wierzę, że odpinali je, żeby chwilę przy ognisku potańczyć. To wpłynęło na sposób wykonywania kroków.

Mężczyźni nie tańczą we frakach, co najwyżej w garniturach, często w koszulach albo w kamizelkach. Oficjalny strój nie pasuje do charakteru tanga. A tango milonga? „Milonga” oznacza spotkanie. To rodzaj muzyki, rodzaj tanga z innym trzymaniem partnerki. Ciekawostka, nasze „Tango milonga” Jerzego Petersburskiego nosi na Zachodzie tytuł „Oh, Donna Clara”.

Bijatyki na kije

Pochodzenie walca wiedeńskiego sięga 400 lat wstecz. W Niemczech taki taniec nazywał się landler. Praktycznie każde jego wykonanie kończyło się… bijatyką na kije! Oberżyści przygotowywali sterty kijów, żeby nie niszczono im mebli. Nie wiadomo, dlaczego landler rozpalał takie emocje, tym niemniej taka jest prahistoria walca wiedeńskiego. Jego autorstwo przypisuje się Straussom, choć raczej należy ich uznać za kompozytorów, którzy te melodie rozpropagowali.

Walc wiedeński to atrakcyjny, elegancki taniec, o nieparzystym, trójdzielnym rytmie (liczy się na trzy: raz, dwa, trzy). Taki rytm, wbrew pozorom, przypomina naturalny chód człowieka. Pan Andrzej wiele razy przybliżał ten rytm, idąc obok kursanta. I zazwyczaj wszystko okazywało się proste. Jest szybki, 60 taktów na minutę, czyli w sekundzie wykonuje się trzy kroki. Są obroty w prawo, w lewo i wirówka, w ośmiu taktach w miejscu.

Następnym po walcu wiedeńskim jest fokstrot, zwany też slowfoks. Powstał jako wolna odmiana innego tańca, quick stepa. Kroki przypominają bieg lisa (fox - po angielsku lis), w naszym kraju popularne jest określenie „dwa na jeden”. Nadaje się to do każdej melodii o rytmie parzystym. W fokstrocie tańczy się jednak generalnie cztery kroki: wolny, wolny, szybki, szybki. Jak zaznacza A. Urban, można ładnie tańczyć, znając tylko kroki podstawowe.  Jednak w wersji turniejowej fokstrot ma trzy kroki - jeden wolny, dwa szybkie. Jest więc trochę szybszy od wersji towarzyskiej, ale za to bardzo płynny.

- Profesor Marian Wieczysty, twórca organizacji tańca towarzyskiego w Polsce mówił zawsze „pokaż mi fokstrota, a powiem ci, jak tańczysz” - dodaje grudziądzanin.

Z Nowego Świata

W tańcach latynoamerykańskich kolejność turniejowa jest następująca: cha-cha, samba, rumba, passo doble, jive. Cha-cha powstała w latach 40. ubiegłego stulecia, nie pochodzi z jakiegoś jednego kraju, to ewidentny twór warsztatów choreograficznych, połączenie rytmów jazzowych i rumby. Cha-cha ma wiele takich samych figur jak rumba, ale odrobinę szybsze tempo.

Samba każdemu kojarzy się z Brazylią i karnawałem w Rio i są to trafne skojarzenia. W wersji europejskiej, poza zbliżonym rytmem i muzyką, nie jest tym samym samo, co w Brazylii. Przede wszystkim samba brazylijska cechuje się zdecydowanie większą ekspresją, szybkością, mniejszymi krokami, innymi strojami. To, co widzimy w telewizyjnych migawkach z brazylijskiego karnawału, potrząsanie tułowiem przez kobiety, oczywiście jest sambą, ale nie turniejową.

Rumba jest znacznie starsza, liczy ponad 400 lat. Bierze początek od czasów pierwszych niewolników murzyńskich przywożonych do Nowego Świata, zwłaszcza na Kubę. Niewolnicy wykonując muzykę ze swoich rodzinnych stron, wracali tam we wspomnieniach, wracali do swojej kultury, chcieli zapomnieć na chwilę, co ich czeka następnego poranka.

- Rumba jak rzadko który taniec wyraża uczucia, nie tylko miłość - mówi Andrzej Urban. - Tancerze tańczą do siebie i dla siebie. Figury charakteryzują wzajemne relacje tancerzy, wzajemne zainteresowanie sobą.

Passo doble nie jest uczone na kursach. Uchodzi za taniec hiszpański, choć podobnie jak cha-cha zostało stworzone przez warsztaty choreograficzne. Została zaadaptowana muzyka z corridy, marszowy rytm w tempie 60 taktów na minutę. Figury noszą nazwy nawiązujące do corridy, np. płachta. Passo doble to propozycja dla zaawansowanych tancerzy, taniec sceniczny, bardzo widowiskowy.

Jive zrodził się z muzyki ragtime’owej, jazzowej, na początku nazywał się jiterbug. Powstał po I wojnie światowej w Harlemie, czyli czarnej dzielnicy Nowego Jorku. Figury jiterbuga były bardzo trudne, przykładowo partnerka wskakiwała jedną nogą na połączone ręce partnera, była wyrzucana w górę i spadała jakby nurkując do wody! Partner łapał ją wtedy za ręce i wyciągał przed siebie, między nogami. Podobne figury można teraz znaleźć w rock and rollu sportowym. Pod koniec lat 30. zainteresowanie jiterbugiem w Stanach stawało coraz większe. Nauczyciele tańca zaczęli się mu przyglądać. Wyeliminowano akrobatykę, zostawiając skoczny rytm, dynamikę ruchu. Jive wszedł do programu turniejowego pod koniec lat 60. Na bazie tej muzyki powstał rock and roll, na przełomie lat 40. i 50. Odmianą jive’a jest boogie-woogie, szybkie i wolne.

Tekst: Jacek Dobkowski

Zdjęcia: arch. A. Urbana, J. Dobkowski

Zobacz cały numer PO 6/146 (Czerwiec 2017)

drukuj  
Ogłoszenia
Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2024 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń