MOTOSPORT: Bokami po mokrym i suchym

Pierwszą rundę Drift Open rozegrano w toruńskim Motoparku

 

Drift Open to jedna z czołowych lig driftingowych w Polsce. Swoją działalność rozpoczęła w 2008 roku i od tej pory z sukcesami buduje pozytywny wizerunek tej dyscypliny motorsportu. Z roku na rok zyskuje coraz szersze grono zadowolonych widzów, a także skupia wokół siebie coraz większą liczbę profesjonalnych zawodników, a także tych stawiających pierwsze kroki w driftingu.

W tym roku przez dwa dni, 28 i 29 kwietnia w toruńskim Motoparku odbywała się pierwsza runda Drift Open, która zainaugurowała sezon driftingowy tej serii. Impreza, podobnie jak w latach ubiegłych, połączona została z „Majówką BMW M-Power”. Oba wydarzenia przyciągnęły tysiące fanów z całej Polski, którzy stają się wielką motoryzacyjną rodziną.

Zainteresowanie tegoroczną pierwszą serią było tak duże, że lista zawodników w niecałe dwa dni została zapełniona. Podczas imprezy można było podziwiać wiele zaskakujących pojedynków między zawodnikami, bo oprócz starych wyjadaczy, na torze pojawili się nowi drifterzy żądni sukcesu.

Sucho, mokro, trudno

Towarzysząca wyścigom aura dała się mocno we znaki wszystkim startującym. Raz świeciło słońce, raz padał rzęsisty deszcz. Wyznaczona trasa była raz sucha i zapewniała dobrą przyczepność, a raz całkowicie mokra i śliska - auta sunęły wtedy  niczym w „slowmotion”, czyli zwolnionym tempie.

Podczas pierwszego dnia zawodnicy tradycyjnie rozpoczęli treningi oraz kwalifikacje do TOP 32. Spośród wszystkich zawodników najlepsi zostali zakwalifikowani do następnego etapu. Najwięcej punktów, bo aż 80,7 należało do Kuby Jakubowskiego. Za nim usytuowali się Kamil „Złotko” Sikora oraz Paweł Korpuliński. W TOP 32 pozycję 21. w ponad trzystukonnym BMW e30 zajął 13-letni Jaś Borawski, który był najmłodszym zawodnikiem startującym już kolejny sezon w Drift Open. Podczas zawodów można było zobaczyć za kierownicą również kobiety, między innymi Blankę Turską oraz Julię Bieńkowską. Nie zabrakło także królowej polskiego driftu - Karoliny Pilarczyk, która swoim Nissanem Silvette o mocy 700 km zdobyła 29. miejsce w kwalifikacjach.

Opony najróżniejsze

Jak podkreśliła K. Pilarczyk, trudne warunki dawały się wszystkim we znaki.

- Pogoda nam się zmieniała z minuty na minutę - skomentowała na gorąco drifterka. - Umiemy i jeździmy po śliskim i to nie jest problematyczne, jednak wolimy stałe warunki: albo mokro, albo sucho. Jednak trzeba przyznać, był to świetny trening. W pierwszym przejeździe zapunktowałam, w drugim było gorzej, bo zaczęło padać i trochę się przeliczyłam. Auto nie złapało przyczepności i cały przejazd miałam na zero. Ale trzeba podkreślić, że na początku startowało 90 zawodników i dostać się do Top 32 było trudno.

„Driftowóz” Karoliny, podobnie jak w poprzednim sezonie, wyposażony został w opony Falken Azenis RT615K (Falken jest jednym z jej sponsorów. Fot. po lewej). Z przodu w rozmiarze 225/40 R18, z tyłu 265/35 R18. Jak podkreśliła zawodniczka, opony świetnie spisują się zarówno na suchym, jak i mokrym torze. Są to semi-slicki o asymetrycznym bieżniku - jego połowy nie są takie same. Bieżnik świetnie odprowadza wodę, a także stabilnie trzyma auto.

Wprawni obserwatorzy zawodów mogli zauważyć, że jedne opony bardziej dymiły, inne mniej. Wszystko zależało od ich rodzaju: czy były to slicki, semi-slicki, czy miały miękką mieszankę, czy też nieco twardszą, czy „kleiły” się mocno do asfaltu, czy po prostu się po nim ślizgały.

Rozrzut jakościowy opon był bardzo duży. Niektórzy zawodnicy wybierali chińskie Infinity czy Wanli. Wielu miało założone Federale 595 RS-R oraz uznane już w świecie driftu Toyo Proxes R888 (Fot. po prawej).

Kolejnego dnia, po kilkudziesięciu przejazdach, w walce o zwycięstwo pozostali: Paweł Grosz, Paweł Korpuliński oraz Leszek Rachimow. I w takiej kolejności stanęli na podium. Nagroda za najlepszy przejazd w parach należała do Pawła Korpulińskiego oraz Pawła Grosza. Drugi dzień był też otwarty dla publiczności, która pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych licznie przybyła, aby podziwiać zmagania kierowców. Dla fanów także przygotowane było Drift Taxi, na które wyprzedano wszystkie bilety.

Kolejna runda Drift Open odbędzie się na początku czerwca na Autodromie Pomorze w Pszczółkach k. Gdańska.

Tekst i zdjęcie: Krzysztof Krusiński

Zobacz cały numer PO 6/146 (Czerwiec 2017)

drukuj  

Ogłoszenia

Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2017 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń