ROZMOWA "PRZEGLĄDU": Maszyny, serwis, szkolenia

Trzy zasady, które są najważniejsze dla firmy Legum ze Skwierzyny

 

Z GRZEGORZEM ŁADOWSKIM, DORADCĄ HANDLOWYM W FIRMIE LE-GUM ZE SKWIERZYNY, ROZMAWIA SŁAWOMIR GÓRZYŃSKI

- Zobaczyliśmy, że robicie coraz więcej zabudów aut dostawczych na tzw. serwisy mobilne. Czy zleceniodawcami są tylko przedsiębiorcy z Polski, czy również sąsiedzi z Niemiec i innych krajów korzystają z waszych usług?

- Mieliśmy takie zlecenia, ale bardzo nieliczne. Większe zainteresowanie naszymi zabudowami wykazują firmy z Czech, Słowacji, Litwy, Łotwy oraz Estonii. Robiliśmy także zabudowy dla Polaków mieszkających na Wyspach, a prowadzących tam własne interesy oponiarskie obsługujące firmy transportowe. Na platformę auta montujemy specjalistyczne maszyny i urządzenia ułatwiające pracę mechanikowi. To jest duża inwestycja.

- Wspomniał pan o kosztach. Ile trzeba wyłożyć pieniędzy, aby mieć w swojej firmie taki serwis mobilny?

- Tego się nie da wycenić ani oszacować w jednym zdaniu. Składa się na to wiele bardzo ważnych czynników. Dobór samochodu, maszyn i urządzeń na pojeździe, uzależniony jest przede wszystkim od oczekiwań klienta oraz od jego możliwości finansowych. Czynnikiem uzupełniającym musi być także świadomość, na jakim terenie będziemy oferować swoje usługi serwisowe, do jakiego klienta chcemy dotrzeć i jakie usługi chcemy oferować. Jednym słowem, najpierw należy dokładnie zweryfikować rynek, na którym chcemy pracować, a później na jego podstawie dopasować kupno samochodu i urządzeń.

- Czy dałoby się skrócić proces adaptacji zwiększając na przykład liczbę pracowników?

- W ostatnich miesiącach spiętrzyło się dużo realizacji, bo mamy wiele zamówień. Trzeba wykonywać tego typu zabudowy z dużą dokładnością, bo mamy do czynienia z zabudową pojazdu, montażem urządzeń, odprowadzeniem spalin, z elektryką i pneumatyką. Poza tym liczy się jakość wykonania jak również jego estetyka. Nie każdy proces da się przyspieszyć i nawet większa liczba ludzi nic by tu nie pomogła. Klienci wiedzą, że czas takiej realizacji wynosi 30-40 dni, To, że mamy takie spiętrzenie świadczy o tym, że w ciągu 27 lat istnienia Legum wyrobił sobie w kraju odpowiednią markę, profesjonalizm i zaufanie. Pojawiają się nowi klienci, ale starzy wracają i to jest cenne.

- Jak wygląda takie podstawowe wyposażenie serwisu mobilnego?

- Dla obniżenia ciężaru i ułatwienia pracy wstawiamy taki kombajn - monterkę z wyważarką. Mówimy o sprzęcie do obsługi opon ciężarowych. Poza tym musi być kompresor i agregat prądotwórczy. Oczywiście, jak ktoś chce może poszerzyć zestaw o maszyny do obsługi opon osobowych. Są klienci, którzy życzą sobie montaż szafki narzędziowej, regału, stołu z imadłem lub innego rodzaju sprzętem do robienia klasycznej mechaniki.

- A czy wykonywaliście także serwis mobilny do obsługi opon OTR? Przypuszczam, że musiał to być znacznie większy pojazd niż te, które widzieliśmy, dostosowane do klasycznych serwisów mobilnych?

- Oczywiście gabaryty pojazdu muszą być większe, bo i maszyny, które w nim montujemy są naprawdę duże. Sama montażownica do OTR-ów jest ciężka i zajmuje dużo miejsca. Musi być winda, która podniesie koło i cały sprzęt do jego obsługi. Musi być także przestrzeń pomiędzy nadkolami, żeby umieścić maszynę. Klienci raczej uciekają od tego typu zabudowy, bowiem pojazd powyżej 3,5 tony musi prowadzić kierowca z odpowiednim prawem jazdy. Kat. B już nie wystarczy.

- Ile miesięcznie takich zabudów wykonujecie?

- Przy obecnym zatrudnieniu pozwala to na wykonanie kilku serwisów mobilnych miesięcznie. Łącznie wykonaliśmy już ponad 100 adaptacji. Jesteśmy też od tego, aby odpowiednio doradzić klientowi jaki zestaw powinien wybrać. Chodzi o to, aby nie przeinwestował. Po co narażać partnerów biznesowych na niepotrzebne koszty i stres. Musimy dopasować sprzęt do regionu, w którym serwis będzie pracował. Jakie we współpracujących z daną firmą flotach są pojazdy, tzn. na jakich kołach się poruszają. Nie sztuka jest podchodzić do klienta bezrefleksyjnie. Czasami musimy doradzić jak taki serwis mobilny ma wyglądać. To musi być kompromis wielu czynników, które pozwolą firmie zarabiać na jego pracy.

- A czy zdarza się, że firmy korzystają na przykład z różnych form dotacji w tym unijnych, leaisingów, itd.?

- Oczywiście, chociaż w tej chwili w znacznie mniejszym zakresie. Jednak i teraz część z wykonywanych adaptacji jest robiona w ramach różnych form finansowania, z których firmy korzystają. Nasze doradztwo dotyczy nie tylko samego serwisu mobilnego, ale także technicznego przygotowania całego obiektu warsztatu. Jak go przygotować, gdzie ustawić maszyny, jak ustawić instalacje, itd.

- Czy to dobrze, że w tej chwili większość serwisów oponiarskich, mechanicznych, mechaniczno-oponiarskich robi wszystko. Naprawiają i przekładają ogumienie oraz wykonują jakieś drobne naprawy mechaniczne aut. Czy taką sytuację wymusiło życie?

- Myślę, że to potrzeba chwili. Tak jak czytam niekiedy w Przeglądzie o narzekaniach wielu oponiarzy, że już tylko z naprawy i handlu oponami nie da się żyć. Chyba coś w tym musi być skoro bardzo dużo serwisów zaczyna robić mechanikę. W drugą stronę warsztaty li tylko mechaniczne biorą się za opony. Serwisy zrzeszają się w sieci albo wchodzą do sieci koncernowych, które oferują odpowiednie standardy. W 2014 weszły TPMS-y, czyli czujniki do pomiaru ciśnienia w kołach. Od tamtego czasu robimy szkolenia dla operatorów, aby mieli pojęcie jak te urządzenia obsługiwać i ich nie uszkodzić. Spotykają się one - tzn. te szkolenia - z dużym zainteresowaniem. Oczywiście są i tacy, którzy na wiedzę są odporni, więc zazwyczaj na tym tracą. Lepiej wyedukowany pracownik, to pracownik bardziej świadomy, że musi obsługiwać urządzenia bardziej skomplikowane i wymagające większych umiejętności.

- Szkolenia tak, ale i muszą być jakieś przeglądy techniczne tego sprzętu. Przecież taki serwis pracuje w różnych warunkach pogodowych, przejeżdża setki kilometrów, jest narażony na wstrząsy, czasami gwałtowne hamowanie...

- Tak. Przeglądy muszą być. Urządzenia techniczne, a i różnego rodzaju inspekcje wymagają dokonywania co pewien czas takiego dozoru. Wszystko pracuje w różnych warunkach. Jest mróz, gorąco, opady deszczu. Podnośniki to są urządzenia dozorowe, bowiem od ich pracy zależy bezpieczeństwo ludzi i sprzętu. Może pracować 15 lat i nic się nie dzieje, a w szesnastym roku coś pęka i mamy problem. Minimalne zasady muszą być zachowane.

- Najlepiej byłoby, gdyby klient po kilku latach użytkowania sam zgłaszał się do was w celu zweryfikowania prawidłowości działania, takiego serwisu mobilnego?

- To byłoby najlepsze rozwiązanie, najbardziej racjonalne. Dobrze by było, gdyby co dwa lata ten sprzęt był sprawdzany, konserwowany. Nie ma znaczenia, kto miałby to robić. Oczywiście najlepiej, gdyby to byli nasi serwisanci. Ale rozumiem, że czasami klienta od naszej firmy dzieli kilkaset kilometrów, a bliżej ma zaprzyjaźnioną jednostkę dozorującą podobny sprzęt. Ważne, żeby taki przegląd był wykonany. Niektórzy uważają, że przeglądy gwarancyjne, techniczne powinniśmy wykonywać za darmo, przy okazji wymienić zużyte części lub podzespoły. Jeśli zużycie następuje w efekcie pracy lub nadmiernej eksploatacji, to nie może być mowy o darmowej naprawie. No chyba że jest to ewidentna wada produktu, czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

- Wasi serwisanci jeżdżą po całym kraju, naprawiając zepsute maszyny, wymieniając niekiedy na nowe?

- Tak. Akcja nosi nazwę „Stare na nowe”. Namawiamy naszych stałych klientów do wymiany wieloletniego sprzętu na nowy. Kilka zespołów mechaników, technologów jeździ po Polsce i sprawdza ich stan. Tam, gdzie istnieje potrzeba, interweniują. Podstawowym sprzętem podlegającym naszej inspekcji są monterki, wyważarki i podnośniki.

- Jak wasi klienci są rozlokowani? Są skupiska czy mniej więcej równomiernie po całym kraju?

- Wiadomo, że w dużych aglomeracjach, takich jak Śląsk, czy Warszawa, Trójmiasto, jest ich więcej. A mniej np. na Warmii i Mazurach. Oczywiście mamy także klientów w sąsiednich krajach, granice są przecież otwarte. Tam też nasz serwis dociera. Mamy na przykład klientów na Litwie, którzy kupują montażownice do kół o wielkości 60 cali. Ich też odwiedzamy. Tego typu sprzęt jest serwisowany na miejscu. Szkolenia też robimy w siedzibie klienta. Dopóki serwisy nie są związane z sieciówkami, to mogą swobodnie wybierać partnerów w zakresie dostaw maszyn i urządzeń. Jak już wejdą w jakąś franczyzę od razu narzuca się im producentów czy firmy, w których mają kupować sprzęt.

- A jak żyjecie z konkurencją, która nie jest mała?

- Trochę tych firm obsługujących serwisy w Polsce istnieje. Nasi konkurenci działają w różnoraki sposób. Duża grupa skupia się tylko na sprzedaży maszyn, narzędzi i nie zawraca sobie głowy serwisem. My oprócz produktów w różnych cenach w zależności od klasy sprzętu oferujemy serwis i szkolenia. To jest taki dodatkowy argument decydujący potem o wyborze naszej oferty. Te serwisy mobilne, o których rozmawiamy, dostają mocno w czasie eksploatacji. Urządzenia się zużywają, uszkadzają i trzeba je naprawiać. My im ułatwiamy funkcjonowanie wysyłając serwis. Klienci otrzymują gwarancję na trzy lata. Ale też po tym okresie mogą liczyć na naszą pomoc.

- Jesteście chyba jedną z nielicznych firm udzielających tak długiej gwarancji?

- Dzięki naszej interwencji u producenta w monterkach M&B Engineering montowane są oprócz odbijaków rolkowych klasyczne. Tak na wszelki wypadek. To był nasz patent. Chodziło o skuteczność napraw i małą awaryjność.

- Jaki jest czas żywotności takiej podstawowej montażownicy i wyważarki?

- To wszystko zależy od użytkownika. Jeśli on będzie przestrzegał zasad eksploatacji, stosował się do zaleceń wypisanych w instrukcji, to takie urządzenie może pracować bezawaryjnie wiele lat. Jak ktoś nie będzie dbał o sprzęt, to on zużyje się momentalnie. Przy monterkach ważnym czynnikiem jest powietrze. Jeśli będzie zanieczyszczone, zawilgocone, zaolejone, to taka maszyna długo nie będzie sprawna. Przy wyważarkach środowisko pracy jest równie ważne. Ile cykli zostało na niej wykonanych, czy trzpień był sprawdzany pod względem zużycia, bicia, itd. To są zasadnicze zagadnienia, aby urządzenia warsztatowe służyły jak najdłużej. A my w tym chcemy mieć swój mały udział, aby był sprawny i niezawodny przez wiele lat.

- Dziękuję za rozmowę.

Zobacz cały numer PO 5/145 (Maj 2017)

drukuj  
Ogłoszenia

Likwidacja firmy

Likwidacja firmy - wyprzedaż opon ciężarowych 22,5 cala. Tanio! Tel.kom. +48 781 147 133

więcej
/

FOTONEWS - GALERIE

© Copyright 2018 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń