Z wizytą w... firmie Euromot w Jezierni koło Tomaszowa Lubelskiego

Nastawieni na duże opony

 

Euromot mieści się przy trasie nr 17, za Tomaszowem Lubelskim w stronę przejścia z Ukrainą Hrebenne-Rawa Ruska. Serwis znajduje się na przedmieściach Tomaszowa, oficjalny adres to Jeziernia, ul. Podbełżec 35. Właściciel, Mirosław Podsiadło, kontynuuje i rozwija działalność rozpoczętą przez swojego ojca Józefa w 1993 r. Nastawia się na duże ogumienie, przede wszystkim ciężarowe i rolnicze. Aby klient był obsłużony od ręki, posiada prawie dwa tysiące opon w magazynie. Osobowymi zajmuje się również, ale stanowią one uboczną działalność. Przywiązuje dużą uwagę do stanu technicznego maszyn (głównym dostawcą Uni-Trol). Naprawia przy pomocy brazylijskich materiałów Vipal i polskich Eurovulc, stosuje także zaawansowaną technologię Tap-Rap.

Teren w południowo-wschodnim krańcu woj. lubelskiego jest wybitnie rolniczy, więc taka specjalizacja oponiarskiego serwisu to wręcz naturalna sprawa. Niektóre gospodarstwa liczą po 1,5-2 tys. hektarów. Zresztą Euromot współpracuje nie tylko z gospodarzami z okolic Tomaszowa, zasięg działania w Polsce sięga do 120 km. Taurus, BKT, Cultor to trzy rolnicze marki, których sprzedaje najwięcej. Zdarza się, że klienci pochodzą również z bardziej oddalonych województw, usługi kurierskie są bardzo dobrze rozwinięte w naszym kraju. Wystarczy, aby towar czekał na kuriera na palecie, z tym nie ma problemu, bo firma ma wózek widłowy i ładowarkę teleskopową.

- W miarę możliwości staramy się mieć pełny asortyment, od 10 po 42 cale - mówi. M. Podsiadło. - Dostępność towaru, który znajduje się na miejscu,  w magazynie, jest dużym atutem.  Sezon na opony rolnicze to przełom zimy i wiosny oraz żniwa, lipiec, sierpień.

Sposób obsługi jest różny. Część rolników dojeżdża do Jezierni z kołami albo oponami. Do innych wysyła się wóz serwisowy, usługę wykonuje się u rolnika albo robota jest przywożona do serwisu. M. Podsiadło dysponuje dwoma wozami serwisowymi na podwoziach Volkswagena Craftera (otwarte nadwozie) i Forda Transita (zamknięty furgon).

Podtomaszowski Euromot należy do Michelin Exelagri, programu partnerskiego dla obsługujących rolnictwo. Pan Mirosław chwali tę współpracę, Michelin wybiera serwisy, nie ma tego, że taka sama oferta jest kierowana do każdego oponiarza.

Naprawy są wykonywane w różnych technologiach - „na zimno”, „na gorąco”, Tap-Rap. Na uwagę zasługuje ta ostania, rzadko oferowana w naszej branży, umożliwiająca likwidację poważnych uszkodzeń w dużych oponach, przykładowo wstawianie stalowych linek. Najbliższy serwis z Tap-Rapem jest w Lublinie. Euromot dysponuje maszyną średniej wielkości, wchodzi w nią rozmiar 710/70. Daje półroczną gwarancję po naprawie. Koszt zależy od rozmiaru i rodzaju uszkodzenia, za osobowe bierze 30-60 zł netto, za ciężarowe 120-350 zł netto.

Mirosław Podsiadło stawia na duże opony
Mirosław Podsiadło stawia na duże opony
Firma dwa razy zmieniała nazwę, wpierw był Motohurt, potem Motex, obecnie Euromot
Firma dwa razy zmieniała nazwę, wpierw był Motohurt, potem Motex, obecnie Euromot
Biuro przestronne, z kanapą i prasą dla klientów
Biuro przestronne, z kanapą i prasą dla klientów
Razem z właścicielem cała załoga liczy siedem osób
Razem z właścicielem cała załoga liczy siedem osób
Wszystkie pojazdy obsługiwane są w ogrzewanej hali. Na raz wejdą trzy osobowe i dwa ciężarowe
Wszystkie pojazdy obsługiwane są w ogrzewanej hali. Na raz wejdą trzy osobowe i dwa ciężarowe
Urządzenie do napraw w technologii Tap-Rap
Urządzenie do napraw w technologii Tap-Rap

Importer z Chin

Euromot jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, taka forma prawna jest rzadko spotykana wśród serwisów ogumienia. Jak wyjaśnia M. Podsiadło, zdecydował się na spółkę z o.o. z powodu działalności handlowej. Tak jest bezpieczniej dla firmy. Euromot importuje od dwóch lat ciężarowe ogumienie z Chin, marki Delmax. Opony przypływają w kontenerach do Gdyni. M. Podsiadło część towaru eksportuje na Ukrainę, resztę sam sprzedaje. Nie robi tego przez pośredników, m.in. dzięki temu osiąga dobre marże.

Gdy słyszymy „chińskie opony”, na usta ciśnie się wątpliwość „a co z przebiegiem?”. Szef Euromotu nie obiecuje nie wiadomo czego, nie ukrywa, że przebieg jest mniejszy niż markowych gum. 120 tys. km powinny wytrzymać w transporcie krajowym, np. w zestawach ciągnik siodłowy plus naczepa wożących zboże. Kwestia ekonomiczna - jak właściciel firmy transportowej przeliczy kilometry i ceny opon, może się okazać, że „chińczyk” jest po prostu opłacalny. Wiadomo, w przewozach międzynarodowych, w których polskie firmy odnoszą sukcesy, stosuje się raczej markowe ogumienie, takie jak Bridgestone. Produkty „made in China” znajdują zwolenników także w transporcie budowlanym, gdzie uszkodzenia opon nie należą do rzadkości. Gdy nie da się ich zreperować, mniej boli strata chińskiej tańszej niż droższej markowej.

Wyważanie Euromot stosuje przede wszystkim tradycyjne. Wynika to po części z nie najlepszych doświadczeń z proszkiem, a po części z przyzwyczajeń klientów, z tym trzeba się liczyć. Klient lubi widzieć ciężarki nabite na feldze, wtedy wie, że koło wyważono. Proszek czasem jest stosowany przy alufelgach. Zawsze wyważane są opony na sterującej osi, na innych rzadko. M. Podsiadło zwraca uwagę, iż w jego regionie nie ma dużych ciężarowych flot. Posiadacze kilku zestawów liczą się z każdym wydanym groszem.

Trwałe relacje

Euromot stara się oferować takie usługi do większych pojazdów, żeby na wymianie opon czy wyważaniu kół się nie skończyło. Tak więc pogłębianie bieżnika, geometria, prostowanie felg, myjnia TIR, również zakuwanie przewodów hydraulicznych. Do tego serwis i obsługa klimatyzacji, wymiana oleju silnikowego, a za kilka miesięcy zostanie otwarta okręgowa stacja kontroli pojazdów. Okręgowa stacja to poważna inwestycja, ale M. Podsiadło nie wątpi, że stanie się dochodowa.

Położenie niedaleko Ukrainy sprawia, że klienci z tego państwa stanowią około 20 proc. Są ważni, ale nie można na nich opierać całego biznesu. Polski rynek należy ocenić jako bardziej stabilny.

- Budujemy trwałe relacje z klientami z Polski - zapewnia M. Podsiadło. - To podstawa długiego funkcjonowania. Dlatego nie prowadzimy obecnie opon bieżnikowanych. Reklamacje mogą zrazić klienta do firmy.

Osobowe również

- Osobowe to dramat, rozdawnictwo - nie ukrywa M. Podsiadło. - Posiadamy osobowe, ale bardziej dla naszych stałych klientów i dla tych, co mają ciężarówki i pojazdy rolnicze. Kiedyś był na nich zarobek, ale teraz jeśli na oponie miałbym zyskać 5 złotych… To może kalkulować się tylko temu, kto siedzi w bloku przy komputerze, sprzedaje przez internet, a towar wysyła zaprzyjaźniona hurtownia.

Wina za ten stan rzeczy spoczywa na dużych hurtowniach. To one zdecydowały się na handel detaliczny. Klient przychodzący „z ulicy” dostaje takie same warunki jak serwis, ewentualnie symbolicznie płaci ze 2 proc. więcej.

Standardowa przekładka kosztuje w Jezierni od 50 zł brutto, jeśli felgi są stalowe, jeżeli aluminiowe - 70-120 zł. Dodatkowe, ewentualne dopłaty, każda po 5 zł od sztuki, wiążą się z zaworami, myciem kół i pompowaniem azotem z wytwornicy. Przechowalnia to przychód 50 zł w przypadku opon i 70 zł za koła.

A czy usługa przy zakupie nowych opon jest w cenie? M. Podsiadło przyznaje, że powinno to być rozdzielone, towar plus usługa. W praktyce różnie bywa, właściciel i pan Jan prowadzący biuro obsługi podchodzą do tego elastycznie. Zależy kto i co kupuje. Stali klienci - co zrozumiałe - mogą liczyć na lepsze warunki. Wiadomo, że trzeba tak kalkulować i negocjować, aby wyjść na swoje.

Gościłem w Jezierni pod koniec marca, w pierwszą wiosenną sobotę. Noce w rejonie Tomaszowa były jeszcze chłodne, temperatura spadała nieco poniżej zera, więc sezon przekładek dopiero się rozkręcał. Jednak kierowców z osobowymi nie brakowało. Podstawową formą jest umawianie się telefonicznie. Serwis otwiera się stosunkowo wcześnie, o 7.30 i zaprasza do 17., w soboty do 14.

Ponad dwie dekady

Firma powstała w Tomaszowie w 1993 r. jako sklep z oponami i częściami do motocykli. Po kilku latach przeniosła się do Jezierni, trzeba było wyremontować obiekt, w którym obecnie mieści się magazyn opon ciężarowych. Powstał serwis ogumienia. Stary budynek jest parterowy, więc poszerzenie działalności o obsługę ciężarówek było problematyczne. Nowy, duży budynek został oddany do użytku w 2011. Rok później prowadzenie firmy przejął pan Mirosław, absolwent mechaniki i budowy maszyn (specjalność samochody) na Politechnice Lubelskiej,  który wcześniej pomagał rodzicom, JózefowiGrażynie.

Każdą wolną chwilę M. Podsiadło stara się spędzać z dwuletnim synem Aleksandrem. Lubi podróże rowerowe i zagraniczne. Ostatnio, w lutym, był w Chinach, łącząc wypoczynek ze szczyptą biznesu. Biegła znajomość angielskiego bardzo ułatwia takie kontakty.

Tekst i zdjęcia: Jacek Dobkowski

Zobacz cały numer PO 5/145 (Maj 2017)

drukuj  

Ogłoszenia

Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2017 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń