Z wizytą w... firmie Opony u Darka w Marysinie pod Warszawą

Podejście do biznesu

 

Dariusz Leśnowolski z firmy „Opony u Darka” w podwarszawskim Marysinie, w gminie Wólka Kosowska, z pracownika stał się właścicielem własnego serwisu ogumienia. Wykorzystał umiejętności i kontakty nabyte podczas 18 lat w naszej branży, 10 lat spędził na warsztacie, przez następnych osiem lat był jego kierownikiem. Wykorzystał sytuację, odważył się na samodzielną działalność. Tak się złożyło, że serwis niedaleko Janek, w którym był zatrudniony, zamykał się. Pan Dariusz zrobił rozeznanie wśród najważniejszych klientów, wśród firm transportowych, a także importerów pojazdów ciężarowych, czy współpracowaliby z nim, gdyby działał pod własnym szyldem. Klienci dobrze znali jego jako kierownika, dali odpowiedź pozytywną. Zaryzykował więc i po trzech latach absolutnie nie żałuje.

Warsztat mieści się w wynajmowanych pomieszczeniach w Marysinie przy al. Krakowskiej 149, dosłownie tuż przy bardzo ruchliwej drodze krajowej nr 7, na odcinku ze stolicy w stronę Radomia. Wiadomo jak to jest przy wynajmie, inwestuje się w najpotrzebniejsze rzeczy. Z drugiej strony „Opony u Darka” to świetny przykład, że - parafrazując znane powiedzenie o ludziach - nie wystrój hali zdobi serwis. Liczy się co innego. Podejście do klienta, umiejętność długofalowej współpracy, dostępność towaru, dyspozycyjność wozów serwisowych (są dwa, będzie trzeci), terminowe płacenie faktur za towar.

- Nie popełniam błędów, które zauważyłem w tamtej firmie i w innych - stwierdza D. Leśnowolski. - Nie chodzi o to, żeby klienta tak „zgolić”, że nie będzie chciał więcej korzystać z usług. Wszystkie sprawy są u mnie poukładane. Ludzie noszą ubrania robocze, buty z twardymi noskami. Mają pełne umowy o pracę, wypłaty dostają ostatniego dnia miesiąca. Przed świętami Bożego Narodzenia organizujemy wigilię w lokalu, taką rodzinną, wszyscy przychodzą z żonami. Nasza firma funkcjonuje dzięki bardzo dobrym pracownikom w warsztacie oraz kierownikowi Pawłowi, który czuwa nad całym zespołem i organizuje razem ze mną pracę w warsztacie i na „mobilu”.

Wyjazdów nie brakuje

Jak ocenia D. Leśnowolski, serwis żyje przede wszystkim z opon ciężarowych, przynoszą one 70 proc. obrotów. Oferuje usługi na miejscu, na podwórku (hala mieści dwa stanowiska na osobowe i dostawcze) oraz wyjazdowo. Posiada dwa wozy serwisowe, siedmioipółtonowego MAN-a i trzyipółtonowego Renault Mastera. Niedawno nabył kolejny pojazd, Renault Mastera, który czeka na zabudowę. Za pomocą dwóch aut można wykonać to, co w warsztacie, również zreperować opony na zimno. I nie tylko opony, MAN jest przygotowany do wymiany tarcz i klocków hamulcowych.

Barbara i Dariusz Leśnowolscy wspólnie prowadzą firmę
Barbara i Dariusz Leśnowolscy wspólnie prowadzą firmę
Od poniedziałku do piątku 7-18, w soboty 7-15 to standardowe godziny otwarcia „Opon u Darka”
Od poniedziałku do piątku 7-18, w soboty 7-15 to standardowe godziny otwarcia „Opon u Darka”
Biuro obsługi klienta mieści w budynku naprzeciw hali serwisowej
Biuro obsługi klienta mieści w budynku naprzeciw hali serwisowej
Mniejsze samochody są obsługiwane na dwóch stanowiskach pod dachem
Mniejsze samochody są obsługiwane na dwóch stanowiskach pod dachem
Dariusz Leśnowolski skończył technikum samochodowe, w branży ponad 20 lat
Dariusz Leśnowolski skończył technikum samochodowe, w branży ponad 20 lat

Wozy serwisowe jeżdżą nie tylko do awarii. Niektórzy klienci po prostu wybierają taką formę. Zaoszczędzają paliwo na dojazdy do Marysina i z powrotem, także czas pracy kierowców. Wspomniani importerzy sprzedają nowe pojazdy, ale również używane, a w nich czasem trzeba wymienić czy przełożyć opony.

Zlecenia związane z awariami przytrafiają się w różnych porach doby, nierzadko nocą. Przyczyny zejścia powietrza bywają różne, niekoniecznie wprost związane z oponami. W zeszłym roku było sporo przypadków nieszczelnych felg i zaworów. Serwis pana Darka należy do sieci Truck Force, współpracuje z firmą assistance EBTS powiązaną z Goodyearem. Dyspozytor dzwoni i pyta, czy mają opony w konkretnym rozmiarze i czy pojadą. Bywa, że trzeba pokonać w jedną stronę 100 i więcej kilometrów. Takich propozycji nie można odrzucać, przecież dobrze się na nich zarabia. No i nie ma w takich przypadków problemów z należnościami, płatnikiem jest EBTS.

Teoretycznie wymianę koła powinni zrobić kierowcy, ale właśnie „teoretycznie”. Wielu kierowców wcale się nie pali do takiej roboty, choć są i tacy, co uporaliby się w pół godziny. Niektóre floty, polskie i zagraniczne, z założenia nie zabierają zapasowych kół. 40-tonowy zestaw z naczepą i ani jednego zapasu. Liczy się oszczędność na masie, czyli możliwość zwiększenia ładowności, a także inne względy jak obawa przed kradzieżą kół.

Dla każdego coś się znajdzie

Do ciężarówek firma Opony u Darka proponuje towar nowy, używany, bieżnikowany, nowy chiński. D. Leśnowolski bardzo dba o to, żeby opony znajdowały się na miejscu, w Marysinie. Dlatego ma 1000 ciężarowych i 2000 osobowych, w ciągłej rotacji. Dużo zamrożonych pieniędzy, ale taki jest ten biznes.

Opony z rodzin Goodyeara, Michelin, Pirelli, Continentala bierze bezpośrednio od producentów. Towar piątego gracza ze światowej czołówki, czyli Bridgestone’a oczywiście ma, ale za pośrednictwem hurtowni. Czy stwierdzenie „od producenta” oznacza, że najtaniej? Niekoniecznie, ale D. Leśnowolski nie ma wątpliwości, że należy patrzeć na to szerzej. Współpraca jest długa, obejmuje także trójstronne umowy z udziałem klientów, trzeba wziąć pod uwagę wszystkie bonusy i dopiero wtedy ocenić finansowy rezultat.

- Jestem twardym negocjatorem - przyznaje D. Leśnowolski. - Trzeba starać się wycisnąć każdą złotówkę. Z drugiej strony termin płatności to dla mnie rzecz święta.

Używane ciężarowe nie pochodzą z jakiegoś zorganizowanego importu, ale ze skupu od klientów, przykładowo od tych, co nie chcą bieżnikować. A bieżnikowane ma z różnych źródeł. Geyer & Hosaja, Rogum (kontynuacja firmy Domar), ale także Michelin i Goodyear. Niektóre firmy zamawiają bieżnikowanie na własnych karkasach.

Chińskich jest na rynku coraz więcej, D. Leśnowolski postawił przede wszystkim na marki Onyx i Sailun. Klienci są świadomi, że za pól ceny nie otrzymają jakości Michelina czy Bridgestone’a. A przebieg? Na takie pytanie pan Dariusz szczerze odpowiada „nie wiem”. Raz - że „chińczyki” z pewnością wytrzymują mniej, dwa - że nie wszyscy przecież robią długie, międzynarodowe trasy. Na regionalnych drogach nie brakuje i dziur, i ciasnych rond ścinających ogumienie.

Azot jest wybierany jeszcze stosunkowo rzadko, przeważnie przez tych, co jeżdżą do cieplejszych krajów, jak Włochy. Przydaje się szczególnie latem, ale także zimą, bo zachowuje objętość w różnych temperaturach. Aby przekonać do tego gazu, proponuje się klientowi na przykład napompowanie nim jednej osi, na próbę.

Wyważanie „Darek” stosuje tradycyjne, nie proszkowe. Względy praktyczne - lepsze efekty, a przy okazji sprawdza się, czy felga jest prosta, czy ogumienie nie ma bicia. Sytuacja przedstawia się tak, że przody są wyważane w 100 proc., napędowe w 20 proc., a naczepowe bardzo rzadko.

- Myślę, że chodzi o koszty - uważa D. Leśnowolski. - Wyważenie jednej sztuki to 50 zł. No i „bicia” od opon naczepowych nie czuć na kierownicy.

Poza ściśle oponiarskimi sprawami firma prostuje felgi, wykonuje prostą mechanikę taką jak wymiana tarcz, klocków hamulcowych, amortyzatorów, czyli usługi cały czas są związane z kołami. Do obsługi klimatyzacji służy stacja marki Texa. Klimatyzacja to również naprawy, choć rzecz jasna sprężarki są oddawane do regeneracji w specjalistycznej firmie.

Firmy i prywatni

Podobnie przedstawia się zakres w przypadku samochodów osobowych. Klienci w połowie są flotowi (firma jest członkiem sieci Driver i PSO, w połowie indywidualni, choć wśród nich nie brakuje flotowych, ale z prywatnymi już autami. Ważną grupę stanowią Wietnamczycy i Chińczycy zajmujący się na południe od Warszawy handlem, głównie odzieżą. W „osobówce” najczęściej klienci wybierają gumy z rodziny Pirelli, potem Michelin, Goodyeara. Z innych popularnych „u Darka” marek warto wskazać na GT Radiala i chińskiego Aeolousa.

W sezonach wymiany firma bywa czynna dłużej, do ostatniego klienta, w praktyce do godz. 20-21. Klienci umawiają się telefonicznie bądź internetowo, na jednego wystarczy pół godziny. Ceny przekładek rozciągają się od 80 zł za mniejsze rozmiary na stalowych obręczach, po 200-300 złza duże run-flaty. W przypadku zakupu opon na miejscu klient płaci tylko za wyważenie, dosłownie za wyważenie. Wychodzi 10-25 zł od sztuki, do tego nowy zawór po 5 zł. Azot z butli także jest po 5 zł. Stawka za przechowanie została ustawiona na 60 zł netto za komplet.

Firma jest rodzinna, w prowadzeniu biznesu pomaga żona Barbara. 18-letnia córka Karolina interesuje się geografią i turystyką, 15-letni syn Mateusz razem z tatą jeździ na motocyklowe wycieczki.

Tekst i zdjęcia: Jacek Dobkowski

Zobacz cały numer PO 4/144 (Kwiecień 2017)

Ogłoszenia

Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2017 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń