Z wizytą w... firmie „Mira” w Iłowej

Mniej, ale solidnie

 

Przykład firmy Mira Mechanika Pojazdowa Handel przy ul. Żagańskiej 66 w Iłowej (woj. lubuskie) pokazuje, że można z powodzeniem działać w naszej branży skupiając się na oponiarskiej obsłudze samochodów osobowych i dostawczych, ba, sprzedając praktycznie tylko nowe ogumienie. I to w niewielkim warsztacie, z dwoma stanowiskami, w miasteczku liczącym raptem cztery tysiące ludzi. Dodatkowe usługi to geometria (od trzech lat), wymiana tarcz, klocków hamulcowych, elementów zawieszenia, drążków kierowniczych, czyli wszystko kręci się wokół koła. Mirosław Rawski, właściciel Miry uważa, że nie warto chwytać się różnych rzeczy związanych z szeroko pojętą mechaniką.

Jakość jest podstawą

Na pewno jedna z najważniejszych rzeczy to jakość, nie tylko samej pracy przy samochodzie, ale również przyjęcia i traktowania klienta. Po skończonej pracy przy danym aucie trzeba jeszcze ją sprawdzić, choćby wydawało się, że nie ma po co. W zdecydowanej większości przypadków rzeczywiście nie ma po co, ale zdaniem pana Mirosława lepiej dwa razy skontrolować niż wypuścić pojazd z jakąś niedoróbką. No i oczywiście zawsze do dokręcania śrub używa się kluczy dynamometrycznych, nie o każdym warsztacie w okolicy można to napisać. Przypomina się kierowcom, aby po 100 km sprawdzili dokręcenie sami lub w Mirze, nic to nie kosztuje.

Kolejna sprawa - sprzęt. Na dobre wyposażenie szef nie żałuje. Dzięki wyważarce Huntera z testem drogowym od dwóch lat rozpatruje reklamacje dla Handlopeksu, a kolejnym partnerem zainteresowanym tą usługą jest Oponeo z Bydgoszczy, największy portal sprzedający opony.

Obsługa klienta to już działka pana Mirosława, który zawsze stara się być w biurze, niewielkim pomieszczeniu za stanowiskami.

- Mamy dużo stałych klientów, znam ich, ale do każdego trzeba podejść indywidualnie, trzeba być psychologiem w praktyce - uśmiecha się. - Trzeba umieć dobrać argumenty, zachęcić, przedstawić parametry, gwarancję, zalety opon. Bywały takie sytuacje, gdy ktoś przyjeżdżał po używane, a wyjeżdżał z kompletem ogumienia premium. Warto mieć ogumienie w magazynie. Jak ma się co sprzedać, to zawsze się sprzeda.   

Serwis M. Rawskiego nie konkuruje cenami. Jak zaznacza szef, prowadzi własną politykę cenową. Dzieli robotę na montaż i wyważenie, ewentualnie może dojść zaworek (obowiązkowy przy nowych oponach - 5 zł, w dostawczych - 10 zł), azot z butli za 5 zł i kontrola czujników TPMS także 5 zł od koła.

Posiadacze samochodów osobowych na wszystkich obręczach do 16 cali zostawiają w kasie 10 zł za wymianę i 15 zł za wyważenie, czyli 25 zł, za komplet - 100 zł. Przy większych felgach płacą następująco: 17-calowe - 120 zł za komplet, 18-calowe - 140 zł, 19-calowe - 160 zł. W przypadku dostawczych odpłatność za przekładkę wynosi 120 zł (stalowe) albo 140 zł (aluminiowe). Takie same stawki dotyczą prawdziwych, terenowych aut, bo SUV-y są traktowane jak osobówki. Run-flaty, coraz bardziej rozpowszechnione, oznaczają zawsze dopłatę 5 zł od sztuki. Podsumowując cennik warto zauważyć, że 15 zł za wyważenie nie zmienia się, różne są stawki za montaż. Przechowalnia ma niewygórowane ceny, 40 zł za same opony, 60 zł za koła z myciem.

Do napraw M. Rawski podchodzi realistycznie. Jego zdaniem, nie można robić tego za 20 zł, wliczając montaż, demontaż, wyważenie. Dlatego w jego serwisie sama naprawa „na zimno” (są też „na gorąco”) kosztuje 15 zł, do tego dochodzi reszta roboty za co najmniej 30 zł, razem 45 zł. M. Rawski powołuje się na Ryszarda Marcinkowskiego, eksperta znanego również z naszych łamów. Żeby serwis miał uczciwy zarobek i perspektywy rozwoju za przekładki, powinien brać co najmniej 150 zł za naprawy, wartość wkładu razy cztery.

Mirosław Rawski: - Do pracy przychodzę z przyjemnością
Mirosław Rawski: - Do pracy przychodzę z przyjemnością
Nazwa „Mira” wzięła się od pierwszych dwóch liter nazwiska i imienia Mirosława Rawskiego
Nazwa „Mira” wzięła się od pierwszych dwóch liter nazwiska i imienia Mirosława Rawskiego
Sprzęt z wysokiej półki - wyważarka i geometria Huntera
Sprzęt z wysokiej półki - wyważarka i geometria Huntera
1 lutego letnie ogumienie ze świeżej dostawy chwilowo zajęło jedno stanowisko
1 lutego letnie ogumienie ze świeżej dostawy chwilowo zajęło jedno stanowisko

Konkurencji w Iłowej i okolicach naprawdę nie brakuje. Gdy M. Rawski zaczynał na początku lat dziewięćdziesiątych (w 1993), był jedynym oponiarzem w Iłowej. Nie ma co żałować, te czasy nie wrócą. Dostęp do naszej branży nie podlega żadnemu limitowaniu. Stało się tak, że w Iłowej i pobliskich wsiach można naliczyć prawie 20 punktów wymieniających opony. Ewenement, bo w powiatowym, niespełna 30-tysięcznym Żaganiu oponiarzy jest może z 10.

- Gdy powstawały inne zakłady, część klientów pytała mnie o ceny i odeszła, bo tam było taniej - wspomina iłowianin. - Wielu z nich po pół roku było znowu. Tym razem nie interesowali się cenami, tylko tym kiedy mogą się umówić na wymianę ogumienia. Przekonali się, że cena to nie wszystko.

Umawiać się można telefonicznie albo osobiście, na jedno auto standardowo przeznacza się pół godziny. Jednak gdy ze wstępnej rozmowy z klientem wynika, że ma np. run-flaty, lepiej zarezerwować godzinę. Będzie bez nerwów, z korzyścią dla jakości.

Internet jest oczywiście konkurencją, ale można, wręcz warto z nim współdziałać. M. Rawski współpracuje z Oponeo. Są możliwe dwie opcje. W pierwszej z nich klient kupuje na tym portalu i wybiera Mirę jako miejsce montażu. Kurier przywozi opony, klient stawia się w umówionym terminie. W drugim wariancie M. Rawski kupuje sam na Oponeo, korzystając z cen hurtowych. Zaznacza jednak, że nie zawsze te hurtowe ceny są atrakcyjne. Zdarza się, że detaliczny klient dostanie towar taniej.

Usługa osobno

Od zeszłego roku pan Mirosław podaje ceny opon i usług oddzielnie. Jak tłumaczy, w internecie ludzie widzą kwoty za same opony. Owszem, tłumaczyło się, że w tym jest jeszcze usługa, która tyle i tyle kosztuje, ale zawsze człowiekowi gdzieś zostaje w głowie ta wyższa kwota. Teraz sytuacja przedstawia się klarownie - jest opona, jest usługa.

1 plus 2, tak można streścić zatrudnienie w firmie. Szef i dwóch pracowników, z których jeden to syn Michał, wzorem taty absolwent technikum samochodowego w Żarach. Zdaniem M. Rawskiego, dwóch ludzi wystarczy także w sezonie.

- Jestem przeciwnikiem pracowników sezonowych - nie ukrywa. - Jest to bzdura. Przy sezonowym pracowniku trzeba chodzić i wszystko pokazywać. Uważam, że lepiej zrobić mniej, ale solidnie. Sezon trwa miesiąc, dwa, góra trzy, taka osoba nie jest związana z firmą, a w razie czego klient będzie miał pretensje do mnie.

Serwis przy Żagańskiej 66, wjazd od Leśnej, jest czynny w godz. 8-18, w soboty 8-16. W sezonie nie ma wydłużonych godzin, warto oszczędzać siły i energię na kolejne pracowite dni. Tak więc ostatnie auta są przyjmowane o piątej po południu, względnie nieco później.

Hankook i reszta

W 99 proc. Mira handluje nowym ogumieniem. Używane teraz zdarzają się sporadycznie, ot jakiś klient sprzedał poprzednie auto i zostawił stare gumy. Rzecz jasna na początku M. Rawski sprzedawał „używki”, bardzo wielu oponiarzy tak zaczynało, ale sam po towar do Niemiec nie wybierał się, brał go od sprawdzonych pośredników.

Bieżnikowanych pan Mirosław już nie prowadzi. Nie chce oceniać pracy bieżnikowni, ale nie jest to do końca taka jakość, jak powinna być. Niezadowolenie klientów czy reklamacje uderzają w sprzedawcę, w jego firmę.

Obecnie głównym handlowym partnerem jest Hankook, stąd szyld Hankook Masters nad wejściem do zakładu. M. Rawski chwali sobie współpracę trwającą już sześć lat. Kontakt z koreańską marką miał wcześniej, gdy handlował z hurtownią Juszczaków, więc jak pewnego razu zjawił się przedstawiciel Hankooka, nie musiał mu długo opowiadać o tych produktach.

Poza tym bierze towar od innych producentów - od Continentala i Goodyeara. Marka Goodyear dotyczy przeważnie opon od 16 cali w górę, w mniejszych rozmiarach idą Fuldy, Savy i Dębice. Ważnym partnerem jest także Handlopex.

Można Mirę nazwać firmą rodzinną, wszak zatrudnienie w niej ma ojciec i syn. Czasami w takich serwisach kobieta zajmuje się finansami, biurem, administracją. W tym przypadku małżonka pana Mirosława, Elżbieta, pracuje gdzie indziej, w banku. Drugie, młodsze dziecko, Agata, jest na III roku matematyki we Wrocławiu. Na jakieś specjalne hobby brakuje czasu, prowadzenie firmy nie zostawia go zbyt dużo. Mile wspomina pan Mirosław wyjazdy z Hankookiem na finały Ligi Europy do Amsterdamu i do Warszawy. Lepsza atmosfera panowała w tym pierwszym mieście, zapewne dlatego, że spotkanie oglądało więcej kibiców, a przede wszystkim więcej przyjechało fanów obu walczących drużyn.

Tekst i zdjęcia: Jacek Dobkowski

Zobacz cały numer PO 3/143 (Marzec 2017)

Ogłoszenia

Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2017 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń