Z wizytą w... firmie Bosch Service Miniszewski w Kutnie

Opony były zawsze

 

Serwis Radosława Miniszewskiego w Kutnie (woj. łódzkie) przy ul. Grunwaldzkiej 46 należy do sieci Boscha, ale zajmuje się oponami od samego początku, czyli od 25 lat. Co ciekawe, mimo rozkręconej oponiarskiej działalności nie ma magazynu nowego ogumienia. Inne charakterystyczne cechy to darmowy azot do opon osobowych, obsługa flot, duży udział usług mechanicznych oraz pomoc drogowa dla aut osobowych i dostawczych świadczona non stop, przede wszystkim na odcinku autostrady A1 Kowal-Stryków.

A zaczęło się w 1992 roku od prywatnego importu ogumienia z Niemiec. Pan Radosław na początku wybierał się tam z ojcem i wujkiem. Poszukiwali źródła opon dobrych i niedrogich zarazem. I takie miejsce znaleźli, w okolicy Osnabrück, w zachodniej części Niemiec. Był to punkt zbierający używane opony. Owocna współpraca trwała długo, około 15 lat. Przywozili nawet po 400 sztuk tygodniowo, w dostawczym Mercedesie i na przyczepie, głównie osobowych, ale także dostawcze, ciężarowe, rolnicze. Złoty okres dla takiego handlu. W Polsce nowe ogumienie było relatywnie drogie, nawet dobrze zarabiający rozglądali się za „używkami”. Z kolei w Niemczech żyło się dostatnio i wielu kierowców po uszkodzeniu jednej opony pozbywało się także trzech z innych kół. Uszkodzona sztuka mogła przecież nadawać się do naprawy (często była to tylko dziura od gwoździa czy śruby), a trzy pozostałe, przy pewnej dozie szczęścia, można było odnaleźć.

W Polsce klienci wręcz ustawiali się w kolejce, sprzedaż była dosłownie natychmiastowa. Kto tam wtedy zastanawiał się nad DOT-em? Nikogo to nie obchodziło, nie to co teraz przy ogumieniu fabrycznie nowym.

Od razu R. Miniszewski oferował też montaż. Logiczne - po co odsyłać klienta do innego punktu, skoro można obsłużyć na miejscu. Będzie zadowolony, wróci, pochwali serwis przed znajomymi. Po pewnym czasie w ofercie zakładu przy Grunwaldzkiej 46 pojawiły się nowe gumy, na początku z hurtowni Jurczak i Jurczak oraz Agromax. Następne kroki to przedstawicielstwo Stomilu Olsztyn i serwis partnerski. Przy okazji, niejako naturalnie, przyszedł czas na mechanikę.

Samo przez się

- Sami klienci w latach dziewięćdziesiątych pytali o klocki i inne rzeczy - wspomina pan Radosław. - I tak stopniowo poszerzaliśmy zakres usług. Jak robiliśmy zawieszenia, trzeba było zająć się również geometrią. Później doszedł serwis klimatyzacji. I tak się to rozwijało. Sukcesywnie wymieniam sprzęt, dbam o jego jakość i niezawodność. Przykładowo urządzenie do geometrii mam już trzecie.

Obecnie pozaoponiarskim sprawom poświęconych jest sześć stanowisk, czyli dwa razy więcej niż oponiarskim. Cztery stanowiska płaskie, jedno z kanałem i jedno do geometrii. Zakres jest szeroki, obejmuje również elektrykę i elektronikę.

Radosław Miniszewski na tle pomocy drogowej, łącznie posiada cztery takie pojazdy
Radosław Miniszewski na tle pomocy drogowej, łącznie posiada cztery takie pojazdy
Serwis przy Grunwaldzkiej 46 zaprasza w godzinach 7-17, w soboty 7-13
Serwis przy Grunwaldzkiej 46 zaprasza w godzinach 7-17, w soboty 7-13
Poczekalnia nie jest częścią biura obsługi
Poczekalnia nie jest częścią biura obsługi
Firma nastawiona jest na samochody osobowe i dostawcze
Firma nastawiona jest na samochody osobowe i dostawcze
Logo, pomoc techniczna, szkolenia to główne korzyści związane z siecią Boscha
Logo, pomoc techniczna, szkolenia to główne korzyści związane z siecią Boscha

Bosch Service obsługuje przede wszystkim auta osobowe i dostawcze - tych jest coraz więcej, przyjeżdżają głównie z awariami silników i zawieszeń. Przeważnie są to Mercedesy Sprintery i Vito, Volkswageny Transportery, Renault Mastery, Fiaty Ducato, te ostatnie również na gwarancji. Tak, na gwarancji. Pozwalają na to unijne rozporządzenia Komisji Europejskiej, znane pod niemieckim skrótem GVO, od Gruppenfreistellungsverordnung, lecz w praktyce prywatni kierowcy rzadko decydują się na serwisowanie młodych aut poza ASO. Co innego floty, przynajmniej niektóre.

Jak tłumaczy R. Miniszewski, klient oszczędza na przeglądach, mając jakość zbliżoną, a wręcz identyczną. Poza tym na wymianę klocków, resorów czy mocowań amortyzatorów klient nie jeździ dostawczakami do ASO, zresztą tam tego rodzaju naprawy byłyby płatne, bo nie podlegają gwarancji.

- W praktyce zakres gwarancji jest ograniczony - zaznacza R. Miniszewski. - Kolega ma około 80 samochodów, w większości Masterów. W ogóle nie jeździ do żadnego serwisu, ma kilku mechaników, części bierze ode mnie. Liczy się również czas, w razie poważniejszej awarii auto może stać w ASO ze dwa tygodnie. Obsługa samochodów na gwarancji dotyczy również osobowych. Na przykład niedawno mieliśmy flotowe Nissany Qashqai na pierwszym przeglądzie po 15 tysiącach kilometrów.

Chińskie także

Kutnowski Bosch Service sprzedaje różne opony, wśród osobowych przede wszystkim z rodzin Michelin, Continentala, Goodyeara. Chińskie również są, ale nie dowolne, przypadkowe. R. Miniszewski postawił na marki Sunfull i Interstate.

- To całkiem dobre opony, sam jeździłem zimą na chińskich, wybrałem się na nich na przykład do Zakopanego - argumentuje. - Były głośne, zwłaszcza powyżej 100 kilometrów na godzinę, ale dobrze trzymały. Z tym poziomem hałasu różnie bywa. Ostatnio jeden z klientów założył Goodyeary 255/40 R19 do Audi A7 i narzekał na hałas. Na pewno nie były to łożyska kół.

W większych pojazdach chińskie nie cieszą się dużym wzięciem. Owszem, kilka kompletów „made in China” założono na koła samochodów dostawczych. Niedawno Sunfulle trafiły na osie naczepowe. Trudno mówić o przebiegu czy tempie zużycia, zobaczymy.

Coraz mniej klientów zleca pogłębianie opon ciężarowych. Jak wyjaśnia pan Radosław, kiedyś było z czego pogłębiać. Teraz gumy jest coraz mniej, więc nacinanie traci sens. Kiedyś pogłębiało się nawet na aucie, bez zdejmowania koła. Ciężarówka zajeżdżała na parking przed serwisem (tam są obsługiwane większe pojazdy), podnosiło się oś i doświadczony pracownik dawał sobie radę. Z oferty wypadły bieżnikowane, wcześniej taki towar dostarczał Colmec.

Stawki za standardowe przekładki nie są wygórowane. W przypadku osobowych na stalowych obręczach cennik rozpoczyna kwota 15 zł za sztukę, czyli 60 zł za komplet. To samo na alufelgach kosztuje 80 zł. Firma jest przygotowana do obsługi run-flatów, od 160 zł. Przechowalnia znajduje się na miejscu, kierowca zostawia 50 zł, niezależnie czy chodzi o opony, czy o same koła. Ceny napraw „na zimno” zaczynają się od 10 zł w przypadku kołka. Serwis stosuje materiały Tip-Top.

Azot z wytwornicy jest za darmo, przedtem kosztował 5 zł, ale pan Radosław z tego zrezygnował. Teraz każdy klient może mieć stałe ciśnienie w oponie. Płaci się natomiast za zaworki, 2,50 zł od sztuki, więc 10 zł za cztery.

Usługa jest zawsze wyszczególniona. Wcześniej była „darmowa”, ale w innych czasach. Jak na jednej oponie w latach dziewięćdziesiątych zarabiało się 150 zł, można było sobie pozwolić na usługę w cenie. Ba, rozbudowa serwisu nastąpiła wtedy z własnych środków, opony na to zarobiły.

Prosto z hurtowni

Najciekawsze jest to, że serwis działa bez magazynu. R. Miniszewski ściśle współpracuje z Inter Carsem, hurtownia jest oddalona tylko o 1,5 km. Inter Cars może szybko dowieźć, może po towar podskoczyć szef albo któryś z pracowników. Pięć minut i opony są.

Klienci czekają w kolejce, na placu i na ulicy. Owszem, R. Miniszewski starał się to uporządkować, ale więcej było nieporozumień, więc wrócił do kolejki. No bo ktoś czekał, a inny wjeżdżał mu przed nosem na halę. Floty często zostawiają auta i odbierają po południu.

- Floty to specyficzny, ale dobry klient - uważa właściciel Bosch Service. - Trzeba respektować pewne zasady. Liczy się terminowość i jakość usług. Byłem przy Grunwaldzkiej 46 w Kutnie pod koniec grudnia. Klienci co chwila się zjawiali, ale było już właściwie po sezonie. Ruch zaczął się wcześnie, w okolicach 10 października, kumulacja nastąpiła po Wszystkich Świętych, cały listopad okazał się bardzo pracowity. Na sezon R. Miniszewski przyjmuje dwóch pracowników sezonowych, wtedy oponami zajmują się cztery osoby. Do tego zatrudnia trzech mechaników, trzech kierowców pomocy drogowej i dwóch uczniów.

Czas rodzinny

Zapytany o hobby pan Radosław szeroko uśmiechnął się i odparł, że rodzina. Nie może być inaczej, skoro do 5-letniego Wiktora przed siedmioma miesiącami dołączyli bliźniacy Aleksander i Piotr. Prezent na 40. urodziny pana Radosława. Małżonkę Aleksandrę poznał w swojej firmie. Przyjechała na wymianę opon, ale przez pomyłkę zamiast „13” wzięła „15” swojego ojca. A kiedyś będzie czas na zakup i renowację Mercedesa W115, pierwszego auta pana Radosława.

Tekst i zdjęcia: Jacek Dobkowski

Zobacz cały numer PO 2/142 (Luty 2017)

drukuj  

Ogłoszenia

Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2017 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń