Z wizytą w... firmie Euromaster polskiserwis.pl w Poznaniu

Na bazie doświadczeń

 

Opisujemy zazwyczaj warsztaty, które powstały kilkanaście czy ponad 20 lat temu i stopniowo powiększały zakres usług, grono klientów, zatrudnienie, obroty. W tym przypadku rozwój przebiega inaczej. Firma została założona 1 stycznia 2015 r., na początku jako Trenda Serwis świadczyła oponiarskie usługi tylko mobilnie, ale od razu pod szyldem Euromastera. Natomiast tradycyjny, stacjonarny serwis, również jako Euromaster, został otwarty 1 kwietnia br. (nie był to prima aprilis) przy ul. Rumuńskiej 1 w Poznaniu, tuż przy piłkarskim stadionie Lecha. Oddział w Inowrocławiu (woj. kujawsko-pomorskie) jest wyłącznie mobilny. Obecnie firma nosi nazwę kojarzącą się z internetem, polskiserwis.pl i jest prowadzona przez dwóch wspólników. To Grzegorz Trenda i Paweł Adamczak. Obaj młodzi, dynamiczni, pełni werwy, obaj byli i są związani z Michelin.

G. Trenda poza oponiarstwem zajmuje się rodzinną firmą Trenda Transport, razem z ojcem i dwoma braćmi. Baza tego przewoźnika znajduje się w miejscowości Witobel pod Stęszewem, na południowy zachód od Poznania. Tam również jest magazyn ogumienia i tam jest zarejestrowana firma polskiserwis.pl. Pan Grzegorz wychował się wśród ciężarówek, zna i lubi od dziecka tę branżę, zna wielu przewoźników, nie tylko z Wielkopolski. Przewoźnicy również znają jego i rodzinę, więc G. Trenda oferując opony rozmawia inaczej niż typowy sprzedawca. Rozmawia jak przewoźnik, do tego taki, który sam jeździ na Michelinach, doskonale orientuje się w ich charakterystyce i zaletach. Wie, jaki tabor posiadają przewoźnicy, na jakich oponach i jakie mogą mieć potrzeby.

Natomiast pan Paweł poprzednio pracował w krajowej centrali, w Michelin Polska. Sprzedawał opony ciężarowe i osobowe. Doświadczenia wspólników, jak widać, uzupełniają się i nic dziwnego, że osiągają bardzo dobre efekty. Są największym sprzedawcą ciężarowego ogumienia Michelin w Wielkopolsce. Mimo wszystko nie jest to łatwe. Michelin to drogi towar i wielu przewoźników w pierwszym odruchu woli wydać 1700 zł na produkt innej marki niż 2000 zł na Michelin. To jednak jest różnica na początek, zwłaszcza jak przemnoży się przez liczbę kół w zestawie. Praca bywa mozolna, trzeba umieć przekonać.

Cena przez przebieg

- Michelin to bardzo dobry wybór, jeśli weźmie się pod uwagę cenę zakupu i ilość kilometrów - uważa G. Trenda. - Pod tym względem te opony są bezkonkurencyjne. Przebieg oczywiście zależy od wielu czynników, na przykład po jakich drogach ciężarówki jeżdżą, ale można przyjąć, że w transporcie międzynarodowym w pierwszym życiu ogumienie powinno osiągnąć przynajmniej 250-300 tysięcy kilometrów.

Poza tym cztery życia są jak najbardziej realne, to również argument ekonomiczny - opona nowa, pogłębiana, bieżnikowana (w fabrycznej technologii Remix) i ponownie pogłębiana. Większość klientów, jakieś 60 proc., pozostaje przy własnych karkasach. Czekają nieco dłużej na bieżnikowane egzemplarze, ale wiedzą doskonale, jaki jest karkas.

Jak przewoźnik zdecyduje się na Michelin, przekona się jak ta opona zachowuje się w ruchu, jaka jest trwałość, pozostaje przy tej marce. Pewien klient przeszedł na Michelin z chińskich, duży przeskok. Interesował go mniej popularny rozmiar 445/45 R19.5, a przede wszystkim żeby opony nie „strzelały”. Bo koszty usuwania takich awarii, ewentualnie uszkodzeń pojazdu będących ich następstwem, poza tym koszty nieterminowej dostawy ładunku, mogą być znacznie poważniejsze niż prosta różnica w cenie opon „no name” i markowych.

- Mieć rację to jedno, a przekonać kogoś to drugie - konkluduje P. Adamczak. - Staramy się podchodzić do wszystkiego spokojnie, budować rynek na lata, a nie na jeden raz.

Budynek z motoryzacyjną historią, kompletnie odnowiony w pierwszym kwartale 2016
Budynek z motoryzacyjną historią, kompletnie odnowiony w pierwszym kwartale 2016
Załoga poznańskiego serwisu, pierwszy z lewej Paweł Adamczak, drugi z lewej Grzegorz Trenda
Załoga poznańskiego serwisu, pierwszy z lewej Paweł Adamczak, drugi z lewej Grzegorz Trenda
Krzysztof Surma, serwisant z Inowrocławia
Krzysztof Surma, serwisant z Inowrocławia
Łukasz Domagalski, serwisant z Poznania
Łukasz Domagalski, serwisant z Poznania

Usługa wyjazdowa

Serwis przy Rumuńskiej w Poznaniu obsługuje samochody osobowe, do tego celu został przygotowany. Obsługa ciężarówek przebiega więc wyłącznie mobilnie, za pomocą dwóch - trzech wozów serwisowych, Fiata Ducato z Inowrocławia oraz Iveco Daily i Fiata Ducato z Poznania. Wbrew pozorom nie jest to kłopotliwe dla klientów. Serwis zjawia się na bazie albo w innym umówionym miejscu. Przewoźnik nie musi angażować ludzi, żeby udali się do warsztatu, odpadają mu wydatki związane z paliwem i czasem pracy kierowców. Zdarzają się przypadki, że obsługa opon odbywa się w nocy, od godz. 20 na przykład.

- Trzeba wyjść do klienta - tłumaczy G. Trenda. - Sprzedajemy usługi, to jest najważniejsze. Myślimy o oponach za klientów.

Zaufanie transportowców najłatwiej zdobyć solidnością, jakością. Często podczas pierwszej czy drugiej wizyty przyglądają się, co poczynają pracownicy serwisu, to zrozumiałe. Potem już nie patrzą, wiedząc że nie są naciągani na zbędne czynności czy niepotrzebny zakup opon. Przy ciężarówkach jest co robić. Poza kontrolą ciśnienia bardzo ważna jest zmiana pozycji na osi czy w naczepie, żeby wyrównać zużycie i wydłużyć przebieg. Jesienne miesiące to sezon na pogłębianie ogumienia, przewoźnicy chcą mieć lepszy, głębszy bieżnik na zimę.

Naprawy są wykonywane „na zimno”. Gdy konieczna jest reperacja „na gorąco” - oponę przewozi się do Stęszewa, tam jest termopres. Zresztą taka naprawa musi potrwać kilka godzin. Oponę trzeba starannie przygotować. Wyposażenie serwisowych wozów pozwala na zajęcie się ogumieniem do 26 cali, również w maszynach budowlanych czy rolniczych. W sezonie prac polowych rolnik zapłaci za naprawienie opony i przyjazd nawet 200 km w jedną stronę. Obsługa kół ponad 26 cali wymagałaby większego pojazdu, o dopuszczalnej masie całkowitej ponad 3,5 tony. Z pozoru niby drobiazg, ale…

- Kierowca musiałby mieć prawo jazdy kategorii C, na ciężarówkę, a takich wśród wulkanizatorów nie ma wielu - mówi G. Trenda. - Trzeba stosować się do przepisów o czasie pracy kierowców, poza tym takie auto nie wszędzie wjedzie.

Wyjazdy do awarii ciężarówek zdarzają się przeważnie poprzez Euromastera. Faktura jest wówczas wystawiana na Euromastera. W innych przypadkach warto zadbać od razu o płatność, może to być karta paliwowa, taka jak na przykład DKV.

- Więcej awarii jest latem - kontynuuje pan Grzegorz. - Ciepło, opony pracują w trudniejszych warunkach. Która jest słabsza, może wystrzelić. Czasem uszkodzenia przytrafiają się na placu. Ciężarówka najedzie na szynę czy inną tego rodzaju przeszkodę. Zimą, pod śniegiem może być otwarta studzienka. Jedna z dziwniejszych awarii to 16 opon 19,5-calowych w niskopodłogowej naczepie. Samochód wjechał na rolniczą bronę, odwrócił ją, a potem na zęby nadziała się naczepa.

Kontrole za złotówkę

Lokal przy ul. Rumuńskiej 1 jest dzierżawiony. W latach 70. był tu pierwszy w kraju autoryzowany serwis BMW. Do poprzednich świąt Bożego Narodzenia działał niezależny warsztat Land Rovera. Panowie Trenda i Adamczak wzięli się ostro do roboty. Na początku stycznia br. obiecali, że zaczną 1 kwietnia, aby jeszcze skorzystać z sezonu przekładek. Słowa dotrzymali, roboty było mnóstwo, bo obiekt był zapuszczony, więc pod koniec ekipy remontowe „zasuwały” prawie non stop. Z okazji otwarcia serwisu grono klientów zostało zaproszone przez właścicieli na mecz Lecha ze Śląskiem Wrocław. Szkoda, że Kolejorz przegrał 0:1. G. Trenda i P. Adamczak interesują się piłką, pan Grzegorz trenował i nadal amatorsko gra, jako bramkarz.

Serwis z racji przynależności do Euromastera sprzedaje przede wszystkim ogumienie z rodziny Michelin. Usługa jest wyszczególniana, od 80 zł w przypadku wymiany opon na stalowych obręczach, od 100 zł przy alufelgach. Azot z butli 5 zł od koła, przechowalnia 60-70 zł. Na razie trzeba przechowalnię zapełnić, stąd niewysokie stawki jak na stolicę Wielkopolski. Do napraw kosztujących wraz z wyważeniem od 40 zł służą materiały Tip-Top. Każde auto za złotówkę może przejść kontrolę 11 punktów bezpieczeństwa, a za kolejną złotówkę sprawdzenie geometrii na Hunterze.

- Ceny są symboliczne, ale usuwanie usterek przynosi nam konkretne pieniądze, takie kontrole się opłacają - podkreśla P. Adamczak. - Chcemy rozwijać mechanikę, a za budynkiem jest miejsce na ręczną myjnię. Zależy nam na wysokim standardzie usług i obsługi klienta.

Tekst: Jacek Dobkowski

Zdjęcia: arch. firmy polskiserwis.pl, J. Dobkowski

Zobacz cały numer PO 12/140 (Grudzień 2016)

drukuj  

Ogłoszenia

Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2017 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń