Z wizytą w... Opony Express Czesław Kulesza w Chocianowie

Serwis rodzinny

 

Chocianów to ośmiotysięczne miasto w województwie dolnośląskim, blisko Lubina i Polkowic słynnych z wydobycia i przetwarzania miedzi. Przy ul. Trzebnickiej 7 mieści się warsztat Opony Express Czesław Kulesza. Stanowi dobry przykład, że niewielkie, rodzinne przedsięwzięcie w niedużym ośrodku może utrzymać się przede wszystkim ze sprzedaży i obsługi ogumienia. Firma pracuje na trzech stanowiskach osobowych i jednym ciężarowym, oferuje serwis opon osobowych, ciężarowych, oraz wymianę olejów. Firma jest rodzinna, Czesław Kulesza prowadzi ją z synem Łukaszem, w sezonie pomaga drugi syn Mariusz.

- Gdy zaczynałem razem z Łukaszem opony były małe, lekkie, głównie do malucha i dużego Fiata - zauważa Cz. Kulesza. - Od jakiegoś czasu opona osobowa jest taka jak tylna w kombajnie. Dobrze, że zarówno wtedy, jak i teraz mogę liczyć na pomoc syna.

Firma od zawsze znajduje się w tym samym miejscu. Wcześniej pan Czesław pracował na państwowej posadzie, serwis ogumienia był sporą zmianą, przejściem na swoje. Na początku zakład miał powierzchnię 4 x 8 m. Początki nie były łatwe: mała miejscowość, mało klientów, ale z biegiem czasu interes się rozwijał. W 2005 r. zakład rozrósł się o hale o powierzchni 180 m kw. z możliwością dalszej rozbudowy. Do tego firma dysponuje około 150 m kw. magazynu w kontenerach.

Klienci to nie tylko mieszkańcy gminy Chocianów, również Lubina, Polkowic i okolic. Ze względu na szybkość i zarazem dokładność serwisu przy Trzebnickiej 7 kierowcy z okolicznych miast często wolą przyjechać do Chocianowa. Jak mówi pan Czesław, zamiast czekać w Lubinie lepiej i szybciej zrobić przekładkę u niego w Chocianowie.

- Od 1996 roku, w lipcu będzie 20 lat. Buduję swoją firmę, świadcząc usługi na wysokim poziomie, co powoduje że raz pozyskany klient zostaje już stałym klientem - dodaje Cz. Kulesza. - W tak małej społeczności jak gmina Chocianów wszyscy się znają i teraz, po tylu latach, jak któryś z mieszkańców pomyśli o oponach, to mówi, że „jedzie do Kuleszy”. Ja też znam swoich klientów i wiem, z kim na co mogę sobie pozwolić, komu dać „na zeszyt”, kogo poczęstować kawą.

Cennik i maszyny

Znaczenie dla samochodziarzy, zwłaszcza z Lubina i Polkowic, mają również pieniądze. Małe miasto to niższe ceny. Przekładka na felgach stalowych zaczyna się w Chocianowie od 56 zł, na aluminiowych od 68 zł, busy i 4x4 to 100 zł. W przypadku dużych rozmiarów, takich jak 20-calowe w Chocianowie płaci się mniej więcej połowę tego, co w Lubinie. A co z wyszczególnianiem usługi przy nabyciu opon na miejscu?

- Dzięki temu, że handluję oponami, na sprzedaży których zarabiam, mogę sobie pozwolić na usługę „gratis”, oczywiście przy zakupie kompletu nowych opon - wyjaśnia właściciel serwisu.

Komplet ogumienia w przechowalni za sezon to średnio 40 zł. Wyważanie kół ciężarowych jest rzadko zamawiane, jeśli już to „przody” za pomocą proszku. Naprawy „na zimno” kosztują od 25 zł, w ciężarówkach od 80 zł. Cz. Kulesza wykorzystuje materiały Tip-Top. Krótko mówiąc, są niezawodne. Owszem, inne można dostać taniej, ale czy warto zmieniać, żeby zaoszczędzić 50 groszy na małej łatce - retorycznie pyta pan Czesław.

Czesław Kulesza i Łukasz Kulesza, czyli stała załoga serwisu
Czesław Kulesza i Łukasz Kulesza, czyli stała załoga serwisu
Jak opony w Chocianowie, to Kulesza i Trzebnicka 7
Jak opony w Chocianowie, to Kulesza i Trzebnicka 7
Bez sprawnych maszyn nie byłoby wysokiej jakości usług
Bez sprawnych maszyn nie byłoby wysokiej jakości usług
Motocykle - hobby ojca, teraz syna
Motocykle - hobby ojca, teraz syna

Dużą wagę przywiązuje do maszyn, które wykorzystuje na co dzień. Pracuje na urządzeniach m.in. Mondolfo Ferro i każde z nich nie ma więcej niż dwa lata. Jak tłumaczy, w trakcie eksploatacji wewnętrzne elementy maszyn, nawet najlepszej marki, ulegają nieuchronnemu zużyciu, nie ma na to rady. Efekt bywa taki, że przy obsłudze ogumienia o dużej średnicy i niskim profilu - a teraz to coraz częściej spotykane połączenie - istnieje niebezpieczeństwo porysowania obręczy z lekkich stopów. A na to szanujący się zakład, z tradycjami, nie może sobie pozwolić. Klient oczekuje nienagannej obsługi, nie pozostawiającej żadnych, widocznych śladów.

Zakład zaprasza w godz. 8-18, w soboty 9-14. W sezonach przekładek obowiązuje kolejka. Kierowcy sami pilnują kolejności, a czas oczekiwania zazwyczaj nie jest długi. Robota idzie szybko i sprawnie, każde auto na raz obsługują trzy osoby. Jak kiedyś kierowca zażartował do innego kierowcy: „ty dłużej tu cofasz na parkingu, niż oni zmieniają koła”.

Sezon wymiany na letnie trwa długo, można stwierdzić, że nawet do końca wiosny. Poza tym część kierowców stara się zużyć opony do końca, zarówno letnie jak i zimowe.   

Zalety Lassy

Przez dwie dekady Cz. Kulesza handlował różnymi markami. Wspomina, jak w 1996 jeździł na giełdę przy stadionie w Lubinie, jak na początku cieszył się ze sprzedaży używanego ogumienia (takie wówczas przeważało) i dętek. Obecnie klient z oponą dętkową trafia się sporadycznie, przykładowo z Polskim Fiatem 126p. O ile na początku nie było problemu z zarabianiem na oponach, o tyle od jakiegoś czasu odpowiedni dobór oferowanych produktów ma szczególne znaczenie.

- Praktycznie od początku zaopatruję się w firmie JMK z Wolsztyna - kontynuuje pan Czesław. - Współpraca ta bardzo mi odpowiada, ponieważ mają oni pełną ofertę opon koncernowych, ale też oferują marki, których nie ma w internecie, a co za tym idzie można na nich zarobić. Od blisko 10 lat swoich klientów ubieram w opony Lassa. Ja jestem zadowolony, bo zarabiam, klient jest zadowolony, bo dostaje bardzo dobry produkt. Pamiętam, jak klient przyjechał z pogiętą felgą, a opona Lassa była cała.

Opony z niższej półki, które oferuje serwis w Chocianowie to głównie Aurora. W przypadku segmentu premium, jak podkreśla Cz. Kulesza, najczęściej klient sam wie, czego chce i czasami nawet lepiej z nim nie dyskutować. W zakresie opon ciężarowych serwis obsługuje głównie firmy pracujące na budowach i tu najlepiej sprzedają się Bridgestone’y na przód, zaś na „napędy” opony bieżnikowane przez JMK. Na budowie znacznie częściej można uszkodzić ogumienie niż w transporcie międzynarodowym, czy nawet lokalnym. Opona często kończy życie nie z powodu zużycia, ale uszkodzenia. Bieżnikowane stają się więc rozsądnym wyborem.

Cz. Kulesza zauważa, że w przypadku marek koncernowych nie ma większego sensu walczyć z cenami z internetu. Skąd takie ceny się tam biorą w internecie, można się tylko domyślać - zapewne niektóre hurtownie wystawiają swój towar pod różnymi szyldami wirtualnych sklepów.

- Gdy klient chce wymóc na mnie niższą cenę niż ekstremalnie niska z internetu, wolę mu nie sprzedać - przyznaje Cz. Kulesza. - Sprzedając opony, których nie ma w internecie, na przykład wspomnianą Lassę, zarabiam, a internet w tym przypadku jest nawet pomocny.

Chodzi o to, że Lassa bywa w Internecie rzadko i kosztuje drogo. Rzadki to okaz, ale zdarza się. Klient sprawdzi i przekona się, że przy Trzebnickiej 7 jest po prostu taniej.

Teraz sieć

Długoletnia współpraca z JMK zaowocowała wejściem do sieci Opony Express, umowę podpisano w zeszłym roku. Czesław i Łukasz Kuleszowie wskazują dwie korzyści takiej decyzji. Ich zakład został objęty sieciowym marketingiem i reklamą. Wszelkie nowości rynkowe szybko trafiają do Chocianowa. Druga sprawa to wygląd serwisu, kolory wybrane przez Opony Express, czerwony i niebieski, prezentują się estetycznie. Znaczenie mają również takie zdawałoby się wizualne drobiazgi, jak ramki pod tablice rejestracyjne. Tania, dobra forma promocji.

Oleje i motocykle

W czasach rozwijającej się dywersyfikacji zakład Kuleszy daje sobie radę bez szerokiej gamy usług. Można. Poza oponami Cz. Kulesza wymienia oleje silnikowe Mobil. Nie prowadzi napraw mechanicznych, jak hamulce czy zawieszenie.

- To, co robimy, robimy dobrze i przy tym zostaniemy - uśmiecha się pan Czesław. - Poza tym rolnik ma tylko jedne żniwa w roku, my mamy żniwa dwa razy i to nam w zupełności wystarcza, nie możemy narzekać.

Motocykle to rodzinne hobby przekazywane z ojca na syna. W czasach gdy pan Czesław miał więcej wolnego czasu, czyli dawno temu, jeździł na Jawie 250. Syn Łukasz obecnie jeździ Yamahą Dragsterem 650.

- Praca i rodzina, trójka dzieci Mateusz, Szymon i Hania, zobowiązują, ale mimo to staram się znaleźć chwilę, żeby wyskoczyć z kolegami na okoliczne zloty, czy kilkugodzinne wypady weekendowe - mówi Ł. Kulesza.

Tekst i zdjęcia: Jacek Dobkowski

Zobacz cały numer PO 9/137 (Wrzesień 2016)

drukuj  

Ogłoszenia

Brak ogłoszeń do wyświetlenia.
Zamów ogłoszenie

© Copyright 2017 Przegląd Oponiarski

Projektowanie stron Toruń